wtorek, 29 marca 2011

Nocą do Pucka.

Cały dzień coś. Brak czasu, a kilometry wyjeździć trzeba. Nie chcąc sobie odpuszczać, postanowiłem pojechać do Pucka, mimo że lada moment zajdzie słońce, było dość chłodno i nie miałem nic do picia.

Przebijam się przez Gdynię. Jest już szaro. Po drodze, padają mi baterie w GPS-ie więc wstępuję do sklepu i kupuję nowe. Kieruję się dalej na Rumię, zaraz za miastem wjeżdżam na ścieżkę rowerową i zachodzi słońce.



Samochodów nie ma zbyt dużo, a i wiatr sprzyja więc jedzie się dość sprawnie. Przeszkadzają tylko dość spore dziury w asfalcie. Mam słabą lampkę więc nie wszystkie zauważam i czasem mam niespodziankę. Do Mrzezina płasko jak stół, ale tam zaczyna świetny 50m podjazd. Pokonuję go dość sprawnie i kieruję się dalej. To już rzut beretem i melduję się w Pucku.



Staję na chwilę, orientując się gdzie jest dworzec PKP. Okazuje się, że pociąg mam za ok 40min więc jadę jeszcze nad morze na rynek i "molko".





Wracam na dworzec, czekam jeszcze 10min przez które trochę marznę, ale podjeżdża pociąg, kupuję bilet u konduktora bo kasy na dworcu były już zamknięte i spokojnie jadę do Gdyni.

Za jakość zdjęć przepraszam- komórka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz