wtorek, 5 lipca 2011

Sakwo-plecak, a może...plecako-sakwa?

Nie ważne jak ten worek nazwiemy, ważna jest idea. Chodzi bowiem o zakupy, które robimy w czasie jazdy. Jeśli o mnie chodzi to takie większe zakupy robię pod wieczór. Później dojeżdżam na miejsce noclegu i z zakupionych towarów przyrządzam sobie obiadokolację. Zakupów najczęściej starcza jeszcze na śniadanie następnego dnia, tak, że od rana jadę już odciążony. Na taką okoliczność potrzebowałem sakwę, która owe zakupy pomieści i będzie wygodna podczas jazdy na nocleg.
Podchwyciłem pomysł Toosha, który zaadoptował do tego celu lekki plecak. W czasie normalnej jazdy, plecak jest zamocowany jako sakwa pod kierownicę, kiedy pusty może być złożony do mikroskopijnych wręcz rozmiarów i schowany do saddlebaga, natomiast po obfitych zakupach wieczornych jedzie na plecach.

Mój plecak waży 117g razem z dwoma trokami którymi mocuję go do kierownicy, stanowią one również szelki plecaka. Sam worek wykonany z cienkiego ripstopu wykorzystywanego do szycia spadochronów przeszyty jest zieloną taśmą, dla wzmocnienia konstrukcji i możliwości naszycia przelotek na troki. Nie jest on wygodny, ale ma służyć tylko na dojazd na nocleg, zwykle nie więcej niż 10km.

Tak wygląda jako plecak, maxymalnie wypchany, szelki stanowią dwa czarne troki:


A tak, nie całkiem wypchana sakwa pod kierownicę mocowana za pomocą dwóch czarnych troków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz