niedziela, 30 października 2011

Zbiórka zastępu zastępowych 1 ŁDH. Opowieść pod znakiem słowa DAWNO...



Z okazji święta 1 listopada wróciłem do Łukowa. Okazało się, że świetnie trafiłem akurat na zbiórkę zastępu zastępowych mojej dawnej drużyny. Zbiórka w formie dwudniowego biwaku niedaleko Łukowa- w Gręzówce. Jako dawny drużynowy zostałem na tą zbiórkę zaproszony. DAWNO nie byłem na takim biwaku...

Problem był tylko tego rodzaju, że cały mój sprzęt turystyczny został w Gdyni. Musiałem kompletować coś z mojego starego, wysłużonego sprzętu, który zalegał w piwnicy czy w domu. Tym samym zabrałem stary śpiwór, plecak, cywilne ubrania, bardzo niewygodne buty i samodzielnie wykonany nóż. Miło mi było wrócić do tej przeszłości. W większości z tych rzeczy drzemie w jakimś stopniu trochę mojego doświadczenia i mnóstwo wspomnień. Waga plecaka zdecydowanie wykroczyła poza ramy ultralight-u, jak ja DAWNO nie chodziłem z tak ciężkim i dużym plecakiem...

Zaczęło się od nocnego marszu przez las. Szybko odczułem dawne bóle pięt wynikające ze starych, niewygodnych butów, które kiedyś katowałem nie mając innych. Ale marsz był niesamowity: ciemno, my bez latarek (swojego hls zostawiłem w Gdyni), rozmawiało się luźno, niebo bezchmurne, gwiazdy jakby na wyciągnięcie ręki. Szukaliśmy dużego wozu, małego, później gwiazdy polarnej, zastanawialiśmy się jak mogą się nazywać inne skupiska gwiazd, których wcześniej nie widzieliśmy. DAWNO nie patrzyłem tak w niebo...

W szkole w Gręzówce umówione mieliśmy spotkanie ze starostą powiatu łukowskiego Januszem Koziołem. Późnej znów w las! Mimo że północ, poszliśmy po ciemku do pomnika księdza Brzóski (patrona 1ŁDH) i zapaliliśmy tam dwa znicze. Po powrocie położyliśmy się spać. DAWNO już nie spałem na takim biwaku w szkole...



Pobudka następnego dnia, śniadanie i blok "wykładów". Zasady dobrej zbiórki, obrzędowy piec itp. Później wyjście w teren, gdzie ugotowaliśmy na tradycyjnej kuchni polowej bigos z dodatkiem owoców jałowca znalezionymi nieopodal biwaku. Wszystkim smakowało. DAWNO już nie jadłem strawy ugotowanej na tradycyjnym ogniu, kuchni polowej...



Powrót do szkoły i debata oxfordzka. "Czy harcerze zrobili dobrze dewastując pomnik żołnierzy radzieckich oblewając go czerwoną farbą?" DAWNO już nie słyszałem wypowiedzi mojego drużynowego...

Powrót do Łukowa około 17:00, już samochodem. DAWNO już nie jechałem samochodem z moim drużynowym...

Dzięki za zaproszenie.

niedziela, 23 października 2011

Nowy tarp- wreszcie gotowy!


Trochę to trwało. Od czasu posta w którym zapowiedziałem szycie nowego tarpa minął ponad miesiąc! Opóźnienie związane było głównie z tym, że w czasie pracy zabrakło mi materiału i musiałem domówić dodatkowe metry. To co wyszło, możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach. Mój nowy tarp jest całkowicie zamykany, samo zamknięcie- tak jak zapowiadałem- nie opiera się na zamku. Zamknięcie na zakładkę przede wszystkim jest lżejsze, po drugie natomiast umożliwia minimalnie inne rozbicie. Wtedy namiot nie jest zamknięty całkowicie, jednak jedna z absyd jest większa. Bardzo wygodne np. podczas gotowania w mżawce. Stąd na zdjęciach namiotu zamkniętego możemy zauważyć lekki nadmiar materiału- jest to zabieg celowy.
Rozmiar po spakowaniu jest dla mnie bardzo satysfakcjonujący. Do samej płachty dojdzie jeszcze dziewięć aluminiowych śledzi oraz dwie rurki aluminiowe jako maszty.

Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć:



poniedziałek, 17 października 2011

BIKEPACKING: Nowy tankbag gotowy.


Wcześniejszy model tankbaga średnio mi się sprawdzał. Był mało stabilny, bujał się na boki i obciążony przechylał się na którąś za stron co denerwowało. Zahaczałem wtedy o niego kolanami przy pedałowaniu na stojąco. Poza tym, w tak wąskim i wysokim trudno było znaleźć coś na samym dnie.

Po wyjeździe na Litwę gdzie moje zdenerwowanie na tę część sprzętu sięgnęło apogeum zdecydowałem się opracować i uszyć sobie coś lepszego. Nowy model tankbaga jest przede wszystkim niższy, ale szerszy. Ponieważ tankbag jest teraz niższy zrezygnowałem z zewnętrznych kieszonek siatkowych ponieważ tak płytkie byłyby bezużyteczne.



Nowa sakwa jest dużo stabilniejsza niż stary tankbag. Mocowanie do ramy jest identyczne, czyli dwa rzepy do dolnej górnej rury i jeden dookoła sterów. Jazdy w terenie potwierdziły sztywność tankbaga. Jest zadowalająca jeśli nie bardzo dobra. Kolanami lekko się zahacza podczas jazdy na stojąco w wymagającym terenie, ale mi to nie przeszkadza.

czwartek, 6 października 2011

Mocno, mocniej, tytanowo...


Od dziś wszystko co wychodzi spod mojej maszyny jest poszyte jednymi z najmocniejszych nici, stosowanymi m. in. w produkcji oporządzenia wojskowego. Nici TYTAN 40. Nie są tanie, ale mocne jak diabli. Jestem bardzo z nich bardzo zadowolony.

Test porównawczy lekkich syntetyków: Quechua S15 vs Fjord Nansen Fredvang.

Śpiwór, w filozofii ultralight, jest określany mianem BIG. Innymi słowy jest to jedna z sześciu lub, jak kto woli, siedmiu głównych rzeczy na wadze których należy się skupić, aby wagę bagażu obniżyć na tyle, by można ją było określić jako „ultra”. Jeśli już zdecydujemy się na wymianę lub zakup śpiwora, mamy dwie drogi. Puch lub syntetyk. Puchowe śpiwory są zdecydowanie lepsze od swych syntetycznych kuzynów praktycznie pod każdym względem. Są lżejsze, mniejsze po spakowaniu, długowieczne i przede wszystkim dużo cieplejsze. Są jednak zdecydowanie droższe niż śpiwory syntetyczne oraz bardziej wrażliwe na zawilgocenie.
Ja wciąż nie czuję potrzeby posiadania śpiwora puchowego, ponieważ pod namiotem nocuję głównie w lecie, a w zimniejsze pory roku pod dachem. Zdecydowałem się więc na zakup i porównanie, dwóch lekkich śpiworów syntetycznych dostępnych na naszym, polskim rynku. Do bezpośredniej walki staną:
· zielony S15 firmy Quechua, oraz
· granatowy Fredvang od Fjorda Nansena.
Oba śpiwory w rozmiarze L.



POKROWCE



Pierwsze na co zwrócimy uwagę podczas zakupu to oczywiście pokrowce. Widzimy tu zdecydowaną przewagę S-ki. Pokrowiec „kaczuchy” wyposażony jest bowiem w sprawdzony system kompresyjny oparty na czterech taśmach. Dzięki niemu możemy swobodnie spakować śpiwór do worka, a następnie wygodnie ścisnąć, by otrzymać mały pakunek. Prócz tego występuje tu też uchwyt, za który możemy worek złapać, kiedy wyciągamy śpiwór. Występuje tu też bardziej „wypasiony”, trójkątny stoper.
Fredvang-owski worek jest prosty do bólu. Marny system kompresji sprowadza się tylko do dwóch linek ze stoperami. Same stopery, mimo że nie tak „dizajnerskie” jak w piętnastce, działają o wiele lepiej niż te u rywala. Sam pokrowiec jest też lżejszy niż ten od S15.



Podsumowując: remis. Quechua S15 ma worek z rewelacyjnym systemem kompresji, jednak pokrowiec od Fredvanga jest lżejszy i posiada mocniejszy stoper.

WAGA

Czas rzucić obu konkurentów na wagę. Mimo cięższego, jak już wcześniej zauważyliśmy, worka to S15 jest lżejsza. Waży bowiem 647g. Fjord Nansen natomiast 662g. Różnica wynosi 15g, nie jest specjalnie znacząca, jednak gram do grama...Podsumowanie: zdecydowany plus dla S15 za niższą wagę.

ŚPIWORY



Wyjmujemy więc śpiwory z pokrowców. Rozkładamy na podłodze i co widzimy? Quechua zaskakuje większym „loftem”, o ile w przypadku śpiworów syntetycznych można o nim mówić. Fredwang, dzięki Eco Loft Hollowfiber podniósł się tylko 8cm, Quechua natomiast, dzięki zastosowaniu systemu Stratermic, o 10-11cm.




Kolejną zauważalną różnicą jest również materiał wewnętrzny. We Fredvangu przypomina on bawełnę, jest szorstki i cięższy. W S15 natomiast mamy delikatny, przyjemny w dotyku i lekki materiał syntetyczny. To przez tą sztuczną „bawełnę” w środku Fjord jest cięższy. W przypadku zamoczenia zapewne będzie też wolniej sechł.




Przejdźmy jeszcze do kilku szczegółów. Najpierw zamki. Tak jeden jak i drugi póki co działają bez zarzutu oraz w obu zastosowano mechanizm dwustronny z jednym skrzydełkiem. Francuzi zadbali tylko o ciekawsze przedłużenie skrzydełka w S15 oraz przede wszystkim zamek w tym śpiworze jest sygnowany przez YKK.



W obu śpiworach zastosowano listwy ocieplające zamek oraz zabezpieczenie zamka błyskawicznego rzepem. W obu śpiworach nieużywany rzep można zabezpieczyć przez zagięcie i „doklejenie” go do dodatkowego, naszytego kawałka.



Regulacji kaptura w obu śpiworach dokonujemy za pomocą stoperów. Te zastosowane w naszych śpiworach tym razem mało się różnią i oba działają bardzo dobrze.



Jako zdecydowany zwolennik materiałów cienkich i syntetycznych daję kolejnego plusa S15 za tkaninę wewnętrzną. Plus ten należy się również „kaczuszce” za większy „loft”.

TEMPERATURY



Fjord Nansen określa swój śpiwór od min.T 1 stopni Celcjusza do max.T 26 stopnia Celcjusza. Temperatura komfortowa to 15 stopni. Quechua trochę inaczej podaje temp. określające parametry swojego śpiwora. Na worku producent podaje bowiem jedynie temp. komfortową, która wynosi 15 st. Celcjusza, oraz temperaturę „limit”, odpowiednio 11 st. Celcjusza. Temp. te mają być zgodne z europejskim standardem EN 13537-4.3.3. Najważniejsza jest zawsze temp. komfortowa (w obu naszych śpiworach jest taka sama) więc porównanie faktycznej ciepłoty będzie łatwe i powiem tak: spałem w obu śpiworach w podobnych warunkach i ogólnie cieplej było mi w S15. Temperatura na zewnątrz była lekko niższa niż 15 stopni, ok. 12-13 st. Celcjusza. W obu śpiworach spałem w cienkiej syntetycznej, długiej bieliźnie. Zaznaczam też, że mi przeważnie jest ciepło. Zmarźluchy powinny same sprawdzić ciepłotę obu śpiworów. Ponieważ jednak śpię na cieniutkiej alumacie czasem czuć chłód od ziemi. Czułem go mocniej śpiąc w śpiworze Quechua. Powody tego zjawiska mogły być dwa: całe ocieplenie pod nami kompresuje się i nie grzeje, jednak ponieważ Fredvang posiada grubszy materiał wewnętrzny mógł on lepiej izolować od zimna niż cieniutkie wnętrze S15. Drugie wyjaśnienie mogłoby brzmieć: ponieważ w S15 było mi ciepło to „kierunkowy” chłód tylko od ziemi poczułem wyraźniej, natomiast śpiąc we Fjordzie było mi ogólnie chłodno więc, zimna od ziemi nie czułem wyraźnie.

Zbierając teraz wszystko: gdybym miał polecić komuś, któryś z tych śpiworów zdecydowanie wskazałbym na S15. Jest to śpiwór lżejszy, cieplejszy i wykonany z lepszych materiałów. Zastosowane dodatki również biją na głowę konkurencję. Jeśli natomiast weźmiemy pod uwagę ceny obu porównywanych śpiworów: Fjord Nansen za 119.90zł, natomiast S15 za 159.90zł, to zauważymy, że niestety za lepszy produkt będziemy musieli dopłacić 40zł. Moim zdaniem jednak warto. „Kaczuszka” wygrała w tym pojedynku, jednak śmiem stwierdzić, że na polskim rynku nie ma żadnego innego, równie dobrego, lekkiego i ciepłego śpiwora w tej cenie. Zdecydowanie polecam Quechua S15 Ultralight, choć Fredvang również nie jest złym śpiworem. Na warunki temperaturowe określone przez producenta również będzie dobrym wyborem.

środa, 5 października 2011

Jesienna Litwa.


Zapraszam do obejrzenia fotogalerii z mojego ostatniego wyjazdu. Tym razem odwiedziłem Litwę, a głównie jej stolicę- Wilno.

JESIENNA LITWA