czwartek, 6 października 2011

Test porównawczy lekkich syntetyków: Quechua S15 vs Fjord Nansen Fredvang.

Śpiwór, w filozofii ultralight, jest określany mianem BIG. Innymi słowy jest to jedna z sześciu lub, jak kto woli, siedmiu głównych rzeczy na wadze których należy się skupić, aby wagę bagażu obniżyć na tyle, by można ją było określić jako „ultra”. Jeśli już zdecydujemy się na wymianę lub zakup śpiwora, mamy dwie drogi. Puch lub syntetyk. Puchowe śpiwory są zdecydowanie lepsze od swych syntetycznych kuzynów praktycznie pod każdym względem. Są lżejsze, mniejsze po spakowaniu, długowieczne i przede wszystkim dużo cieplejsze. Są jednak zdecydowanie droższe niż śpiwory syntetyczne oraz bardziej wrażliwe na zawilgocenie.
Ja wciąż nie czuję potrzeby posiadania śpiwora puchowego, ponieważ pod namiotem nocuję głównie w lecie, a w zimniejsze pory roku pod dachem. Zdecydowałem się więc na zakup i porównanie, dwóch lekkich śpiworów syntetycznych dostępnych na naszym, polskim rynku. Do bezpośredniej walki staną:
· zielony S15 firmy Quechua, oraz
· granatowy Fredvang od Fjorda Nansena.
Oba śpiwory w rozmiarze L.



POKROWCE



Pierwsze na co zwrócimy uwagę podczas zakupu to oczywiście pokrowce. Widzimy tu zdecydowaną przewagę S-ki. Pokrowiec „kaczuchy” wyposażony jest bowiem w sprawdzony system kompresyjny oparty na czterech taśmach. Dzięki niemu możemy swobodnie spakować śpiwór do worka, a następnie wygodnie ścisnąć, by otrzymać mały pakunek. Prócz tego występuje tu też uchwyt, za który możemy worek złapać, kiedy wyciągamy śpiwór. Występuje tu też bardziej „wypasiony”, trójkątny stoper.
Fredvang-owski worek jest prosty do bólu. Marny system kompresji sprowadza się tylko do dwóch linek ze stoperami. Same stopery, mimo że nie tak „dizajnerskie” jak w piętnastce, działają o wiele lepiej niż te u rywala. Sam pokrowiec jest też lżejszy niż ten od S15.



Podsumowując: remis. Quechua S15 ma worek z rewelacyjnym systemem kompresji, jednak pokrowiec od Fredvanga jest lżejszy i posiada mocniejszy stoper.

WAGA

Czas rzucić obu konkurentów na wagę. Mimo cięższego, jak już wcześniej zauważyliśmy, worka to S15 jest lżejsza. Waży bowiem 647g. Fjord Nansen natomiast 662g. Różnica wynosi 15g, nie jest specjalnie znacząca, jednak gram do grama...Podsumowanie: zdecydowany plus dla S15 za niższą wagę.

ŚPIWORY



Wyjmujemy więc śpiwory z pokrowców. Rozkładamy na podłodze i co widzimy? Quechua zaskakuje większym „loftem”, o ile w przypadku śpiworów syntetycznych można o nim mówić. Fredwang, dzięki Eco Loft Hollowfiber podniósł się tylko 8cm, Quechua natomiast, dzięki zastosowaniu systemu Stratermic, o 10-11cm.




Kolejną zauważalną różnicą jest również materiał wewnętrzny. We Fredvangu przypomina on bawełnę, jest szorstki i cięższy. W S15 natomiast mamy delikatny, przyjemny w dotyku i lekki materiał syntetyczny. To przez tą sztuczną „bawełnę” w środku Fjord jest cięższy. W przypadku zamoczenia zapewne będzie też wolniej sechł.




Przejdźmy jeszcze do kilku szczegółów. Najpierw zamki. Tak jeden jak i drugi póki co działają bez zarzutu oraz w obu zastosowano mechanizm dwustronny z jednym skrzydełkiem. Francuzi zadbali tylko o ciekawsze przedłużenie skrzydełka w S15 oraz przede wszystkim zamek w tym śpiworze jest sygnowany przez YKK.



W obu śpiworach zastosowano listwy ocieplające zamek oraz zabezpieczenie zamka błyskawicznego rzepem. W obu śpiworach nieużywany rzep można zabezpieczyć przez zagięcie i „doklejenie” go do dodatkowego, naszytego kawałka.



Regulacji kaptura w obu śpiworach dokonujemy za pomocą stoperów. Te zastosowane w naszych śpiworach tym razem mało się różnią i oba działają bardzo dobrze.



Jako zdecydowany zwolennik materiałów cienkich i syntetycznych daję kolejnego plusa S15 za tkaninę wewnętrzną. Plus ten należy się również „kaczuszce” za większy „loft”.

TEMPERATURY



Fjord Nansen określa swój śpiwór od min.T 1 stopni Celcjusza do max.T 26 stopnia Celcjusza. Temperatura komfortowa to 15 stopni. Quechua trochę inaczej podaje temp. określające parametry swojego śpiwora. Na worku producent podaje bowiem jedynie temp. komfortową, która wynosi 15 st. Celcjusza, oraz temperaturę „limit”, odpowiednio 11 st. Celcjusza. Temp. te mają być zgodne z europejskim standardem EN 13537-4.3.3. Najważniejsza jest zawsze temp. komfortowa (w obu naszych śpiworach jest taka sama) więc porównanie faktycznej ciepłoty będzie łatwe i powiem tak: spałem w obu śpiworach w podobnych warunkach i ogólnie cieplej było mi w S15. Temperatura na zewnątrz była lekko niższa niż 15 stopni, ok. 12-13 st. Celcjusza. W obu śpiworach spałem w cienkiej syntetycznej, długiej bieliźnie. Zaznaczam też, że mi przeważnie jest ciepło. Zmarźluchy powinny same sprawdzić ciepłotę obu śpiworów. Ponieważ jednak śpię na cieniutkiej alumacie czasem czuć chłód od ziemi. Czułem go mocniej śpiąc w śpiworze Quechua. Powody tego zjawiska mogły być dwa: całe ocieplenie pod nami kompresuje się i nie grzeje, jednak ponieważ Fredvang posiada grubszy materiał wewnętrzny mógł on lepiej izolować od zimna niż cieniutkie wnętrze S15. Drugie wyjaśnienie mogłoby brzmieć: ponieważ w S15 było mi ciepło to „kierunkowy” chłód tylko od ziemi poczułem wyraźniej, natomiast śpiąc we Fjordzie było mi ogólnie chłodno więc, zimna od ziemi nie czułem wyraźnie.

Zbierając teraz wszystko: gdybym miał polecić komuś, któryś z tych śpiworów zdecydowanie wskazałbym na S15. Jest to śpiwór lżejszy, cieplejszy i wykonany z lepszych materiałów. Zastosowane dodatki również biją na głowę konkurencję. Jeśli natomiast weźmiemy pod uwagę ceny obu porównywanych śpiworów: Fjord Nansen za 119.90zł, natomiast S15 za 159.90zł, to zauważymy, że niestety za lepszy produkt będziemy musieli dopłacić 40zł. Moim zdaniem jednak warto. „Kaczuszka” wygrała w tym pojedynku, jednak śmiem stwierdzić, że na polskim rynku nie ma żadnego innego, równie dobrego, lekkiego i ciepłego śpiwora w tej cenie. Zdecydowanie polecam Quechua S15 Ultralight, choć Fredvang również nie jest złym śpiworem. Na warunki temperaturowe określone przez producenta również będzie dobrym wyborem.

5 komentarzy:

  1. Właśnie czegoś takiego szukałam, bo zastanawiałam się czy warto zainwestować i kupić Quechue : )
    przyznam się, że mnie dodatkowo kusi ładny, żywy, zielony kolor, ale to zrozumiałe dlaczego ; )
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się przydało!:)

      Usuń
  2. Właśnie rozważam ktory z tych dwóch wybrac i tu trafiłem, fajny, przydany wpis. Z fjordem nansenen mam juz doświadczenie, bo używam od kilku lat vargo (900 g) według producenta, ale w porównaniu z S15, który ostatnio macałem w decathlonie wydaje mi się wielki i ciężki :) Śpiwor jest wytrzymały, ale po kilku latach i praniach zrobił się jakiś dziwny, w środku się poprzesuwała izolacja i nie bardzo spełnia swoją rolę, ostatnio korzystałem z niego w mieszkaniu przy około 18-19 stopniach i nie czulem się komfortowo, musiałem dokryć się kocem.
    Zdecyduje się chyba teraz na quechue dla odmiany, może dodasz jeszcze coś o tych śpiworkach z perspektywy czasu, bo widzę, ze data wpisu już odległa ;)
    Jeszcze raz dzięki za pomoc, pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciężko dodać mi cokolwiek nowego, fredvanga ma mój brat aktualnie, quechue sprzedałem jakiś czas temu, a to z powodu przejścia na puch. Aktualnie mam x-lite 200 od Cumulusa.

    Oba śpiworki sprawdzą się w lecie/pod dachem. Są małe i lekkie, ale przy 18-19 stopniach pewnie będziesz miał podobne odczucia jak przy Vargo, zdecydowanie mniej natomiast będziesz nosił.:)

    pozdrowienia, r.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam. Piszę by potwierdzić doświadczalnie, że Quechua 15 jest cieplejsza od Fredvanga: przy 14 stopniach było w niej fajnie, a w Fjordzie na granicy fajnie :). Jednak pisząc to ukazały się nowe modele śpiworów Fjorda więc nie wiem jak będzie z nowym Fredvangiem. I też mam podobnie, że przyjemniej jest mi wewnątrz Q15, ale Fredvang ma lepsze stopery. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń