poniedziałek, 28 listopada 2011

BIKEPACKING: Nowy model saddlebaga, wrażenia z użytkowania.

Nowy saddlebag powstał po serii testów, które zmuszony byłem przeprowadzić po totalnej klapie starej sakwy. Niestety, poprzednia podsiodłówka brzydko wisiała pod siodłem, do tego podczas pedałowania mocno bujała się na boki. Te minusy wynikały z braku usztywnienia. W nowym saddlebagu zastosowałem usztywnienie z płyty z poliwęglanu i wszystkie te minusy zniknęły! Sakwa nagle jest sztywna i siedzi pod siodłem jak przyklejona! Do tego zastosowałem lepszej jakości materiały i wyszło coś naprawdę dobrego. Kilka pierwszych jazd utwierdziło mnie w przekonaniu, że usztywnienie, mimo, że drastycznie zwiększa masę, jest koniecznie. I dobrze mi z tym.

piątek, 11 listopada 2011

Gołą nogą przez Gdynię.


Kolejny, Gdyński Bieg Niepodległości przeszedł do historii.

Wystartowałem z numerem 51, przybiegłem na 585 miejscu z czasem 00:45:40. O 40sek przekroczyłem, wcześniej ustalony przez siebie limit. Z drugiej strony poprawiłem swój czas na 10km o 4min w stosunku do startu w zeszłym roku.

Biegło się bardzo przyjemnie nie licząc obowiązkowego kryzysu w okolicach 7km. Zaskoczyła mnie nowa trasa biegnąca ul. Świętojańską oraz bufet z wodą. Skorzystałem z niego na drugiej pętli. Niestety oczekiwanie na wydanie wcześniej zdeponowanych ubrań trwające 40min po finishu bardzo obniżyło moją ocenę o imprezie. Wszyscy mocno wymarzli...

czwartek, 10 listopada 2011

Sanrenmu 710.



Od pewnego czasu odczuwałem potrzebę posiadania noża EDC. Potrzeba ta wynikła z tego, że sporo czasu spędzam poza mieszkaniem. Albo już siedzę cały dzień w akademiku, albo po prostu wychodzę rano i wracam wieczorem. Zdarzają mi się również, nie często co prawda, ale jednak długie podróże pociągiem do domu rodzinnego. Właśnie w tym drugim i trzecim przypadku widziałem uzasadnienie w noszeniu ze sobą małego folderka. Jego rola miła być prosta- przygotowanie posiłku. W czasie wykładów nie widzę wielkiego sensu, żeby iść gdzieś na ciepły posiłek. Ten zjem wieczorem, po powrocie do akademika. Miedzy wykładami natomiast jadam kanapki. Po prostu grupą idziemy do pobliskiego supermarketu, kupujemy półprodukty, następnie rozsiadamy się gdzieś na uczelni i robimy kanapki. Do tego oczywiście przydaje się nożyk.

Zdecydowałem się na tani folder chińskiego producenta Sanrenmu, dokładnie- model 710.
Przekonała mnie do tego jego prosta i niezawodna konstrukcja. Po prostu ostrze drop point, dwie okładki ze stali nierdzewnej skręcone na imbusy, blokada mono-lock i klips do przypięcia za brzeg kieszeni. Z tego opisu zieje surowość konstrukcji, ale też jej wytrzymałość. I tak właśnie jest. Cała konstrukcja jest dzięki temu otwarta i niewrażliwa na zanieczyszczenia. Klips bardzo silny, uniemożliwia zgubienie noża. Ponad to wszystko, po prostu zawsze podobały mi się takie noże.

Używanie...no cóż. Nóż ogranicza tylko jego krótka bo 71mm głownia. Ale to już mój świadomy wybór, po prostu chciałem nóż mały, by nie rzucał się pomiędzy ludźmi bardzo w oczy. Poza tym ergonomia stoi na bardzo wysokim poziomie. Z noża tylko do kanapek na mieście stał się nieodłącznym kompanem w kuchni. Śniadanie obiad i kolacja. Inne noże po prostu poszły do pudła. Mycie i konserwacja banalne. Nóż zagościł u mnie w tylnej kieszeni na stałe.



Nie sztuką jest polecić coś, co kosztuje połowę wypłaty, komuś, kto pyta. Wiadomo, że ta rzecz będzie wykonana starannie i dokładnie, z dobrych materiałów. Sztuką natomiast jest, która potwierdza doświadczenie, polecić komuś coś, za co zapłaci mniej a spełni to jego oczekiwania. 710 właśnie taka jest. Przy cenie 35zł otrzymujemy w pełni użytkowe narzędzie na co dzień.

Dokładniej o tarpie.




Po zamieszczeniu krótkiego posta o moim nowym, samodzielnie uszytym tarpie, przyszedł czas na kilka dokładniejszych zdjęć oraz słów po jednej, spędzonej w terenie, nocy.

Przede wszystkim, namiotowi dostał się, wykonany z tego samego materiału, pokrowiec, aluminiowe i składane maszty oraz aluminiowe śledzie wraz z własnym pokrowcem.

Płachta z linkami i gumkami w pokrowcu waży 684g.
Aluminiowe maszty to kolejne 128g.
Śledzie w pokrowcu dodają jeszcze 71g.
Waga kompletu wynosi więc 883g.



Przestrzeni w namiocie jest wystarczająco dla jednej osoby z bagażem. Bagaż układamy "w głowie" po bokach. Wysokość z przodu natomiast jest odpowiednia by siąść i np. się przebrać. Po wietrznej nocy spędzonej pod moim tarpem zdecydowałem się na wszycie krótkich gumek do śledzi. Dzięki temu nic nie podwiewało. Na wietrze, nadmiar materiału u wyjścia, mocno trzepocze co może wkurzać. Mi akurat nic to nie przeszkadzało. Cały tarp natomiast jest bardzo stabilny.



Rozkładanie jest bardzo proste choć zajmuje minimalnie więcej czasu niż w przypadku namiotów samonośnych. Rozłożenie namiotu "na gotowanie" jest wygodne i pozwala na używanie małej maszynki gazowej. Sprawdziły się moje zamierzenia w tej kwestii.



Podsumowując, czekam na deszcz. Mam nadzieje, że jeszcze doczekam się go przed śniegiem. :) Póki co jestem zadowolony ze swojego dzieła, choć szwy nie są jeszcze podklejone...

poniedziałek, 7 listopada 2011

Morświn? Mors?



Gdyńskie WOPR co niedzielę organizuje wspólne bieganie połączone z zajęciami z samoobrony oraz co najważniejsze: kąpielą w morzu!



Woda była...rześka.;) W zimę też nie przerywamy i niczym rasowe morsy również będziemy zażywać zdrowotnych kąpieli.



Od siebie zapraszam! Co niedziela przy marinie w porcie jachtowym w Gdyni o 12:15.

Zapraszam też na stronę WOPRU.