piątek, 30 grudnia 2011

Podsumowanie 2011 roku.


Jako, że to ostatnie dni 2011 roku, nadszedł chyba czas na małe podsumowanie. Tym bardziej, że w 2012 ma być koniec świata, więc może już nie być okazji by napisać coś podobnego.;)

Cóż takiego mi się udało:

Zaczynając od początku to bardzo zadowolony jestem, że zmusiłem się do odbycia kilku zimowych, dłuższych jazd na rowerze. Poznałem specyfikę jazdy w takich warunkach, dzięki temu wiem jak lepiej, sprzętowo przygotować się do zimowych wycieczek w przyszłym roku. Jedną wycieczkę jechałem wspólnie z Jarkiem poznanym na forum.

Miałem okazję pojeździć po Czechach, Austrii i Słowacji w czasie majówki, na lekko. Dzięki temu poznałem lepiej kolejną osobę z forum, Toosha.

Zaliczyłem pierwszy rok moich studiów na kierunku Towaroznawstwo, trafiła się jedna poprawka- filozofia.

Wakacje upłynęły pod znakiem wyjazdu rowerowego, wraz z Dominiką, na Bornholm. Wyprawę udokumentowaliśmy świetnymi zdjęciami.

W wakacje miałem też okazję solidnie popracować, zyskałem sporo funduszy.

Miałem okazję zwiedzić Litwę, na lekko.

Zakupiłem trzeci rower do mojej stajni, tym razem szosówkę.

Zdobyłem stopień Młodszego Ratownika WOPR.

Dużo biegałem, używając pulsometru, co zaowocowało poprawieniem czasu na 10km. Moja życiówka wynosi teraz 00:45:40.

Wziąłem się ambitnie za szycie, wynikiem tego jest powstanie zakładki „krawiectwo turystyczne”: opracowałem m. in.: nowego saddlebaga i tankbaga, tarpa i nerkę biegową.

Zająłem trzecie miejsce w biegach przełajowych Akademii Morskiej.

Zacząłem regularnie chodzić na siłownię i ściankę wspinaczkową.

Minusy 2011 roku:

Niestety dwa razy byłem ofiarą wypadku. Pierwszy był nieszkodliwy, drugi natomiast bardziej poważny. Sprawa winy ciągnie się do tej pory...Przez to zmuszony byłem przeprowadzić poważną modernizację roweru.

Zaliczyłem poważną klapę z pierwszymi wersjami saddlebaga i tankbaga.

Na rowerze odbyłem tylko trzy trasy powyżej 200km, tragedia!

Sierpień i wrzesień były miesiącami poważnych problemów, nie wspominam ich miło.


Podsumowując podsumowanie, wypada mi ocenić 2011 rok. W skali do 0-10? Proponuję ocenę 6. Najważniejsze pytanie jednak...czy dał mi on wskazówki i rady jak lepiej wykorzystać rok 2012...o ile nie będzie końca świata.;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz