sobota, 7 kwietnia 2012

„Ubierz się w obicsłe, bo to warto mieć styl...”

Jeśli chodzi o ubrania na rower to przypominam sobie swoją historię, kiedy wybrałem się rowerem na Mazury. Drugiego dnia zaczęło padać i dopiero wtedy zorientowałem się, że nie mam kurtki przeciwdeszczowej. Jechałem mokry i z uśmiechem, ale nie wiedziałem jeszcze wtedy, że będzie padać też drugiego i trzeciego dnia...Tego pamiętnego trzeciego dnia już się tak nie uśmiechałem. Jeśli więc o ubrania chodzi, to dla mnie, zawsze najważniejsze jest, żeby wszystko zabrać. Każdy przecież wie, że można jeździć na rowerze nawet w starych dresach i bawełnianym T-shirt-cie. Dlaczego więc polecam ubrania na rower kosztujące lekko licząc 150zł? Bo tak jest po prostu wygodniej...


Jazda w dedykowanym, kolarskim ubiorze jest o wiele wygodniejsza niż wszelkie półśrodki!

Najważniejsze- to co przy ciele.
Ubrania z materiałów, ogólnie nazywanych „techniczne”, biją na głowę wszystkie bawełniane koszulki. Dlaczego pomiędzy tymi materiałami jest taka różnica? Jadąc na rowerze człowiek się poci, szczególnie jak jest gorąco. Co wtedy dzieje się z naszym potem? Skrapla się na skórze, a później wsiąka w naszą koszulkę z bawełny. Mokra tkanina zachowuje się wtedy jak worek foliowy, który nasila proces pocenia się. A to nas odwadnia, tracimy przez to siły...Poza tym chłodzi się i każdy podmuch wiatru czujemy bardzo wyraźnie. Na końcu wreszcie nie wygląda to estetycznie, łapie brzydki zapach i gniecie się. Jak więc działa materiał techniczny? Przede wszystkim ściśle przylega do ciała. Nie nasiąka, ponieważ świetnie transportuje pot, występujący jeszcze w postaci pary wodnej, „na zewnątrz”. Finalnie, koszulka pozostaje sucha. Co więcej, jeśli tylko posiada np. jony srebra, nie łapie szybko zapachu potu, przez cały czas jazdy wygląda estetycznie, jest lżejsza niż bawełniana i nie gniecie się.
Ale materiał to nie wszystko. Co nam bowiem po koszulce ze świetnego materiału jeśli będzie beznadziejnie skrojona? Koszulka rowerowa wyprzedza także i pod tym względem wszelkie zwykłe T-shirt-y. Jak już sobie powiedzieliśmy jest przylegająca, więc nie „łopocze” na wietrze powodując niepotrzebne opory powietrza. Co więcej, najczęściej na plecach posiada trzy kieszonki, do których możemy schować lekką wiatrówkę, przekąskę na trasę czy klucze lub telefon komórkowy. Zdecydowanie polecam koszulki z trzema oddzielnymi kieszeniami niż z jedną zapinaną na suwak. Dobra koszulka powinna również posiadać na wewnętrznej stronie zakończeń rękawów specjalne silikonowe „stopery”, zapobiegają one podwijaniu się naszej koszulki podczas intensywnego pedałowania. Jeśli tylko dodamy do tego suwak pod szyją, który umożliwia termoregulację, otrzymujemy idealny ciuch na wycieczkę.


Silikonowe stopery na zakończeniach rękawów zapobiegają podwijaniu się ubrania podczas intensywnej jazdy.

Kilka z tych uwag tyczy się również kolejnego elementu naszego stroju. Spodenki rowerowe są, moim zdaniem, jeszcze ważniejsze niż opisana wyżej koszulka. Tak jak ona, spodenki również powinny być wykonane z materiału technicznego. Obcisłe, by zapobiec „łopotaniu” na wietrze oraz wyposażone w „stopery” na zakończeniach nogawek. Najważniejsze w nich jest jednak coś innego - wkładka, zwana potocznie „pampersem”.


Zaawansowana technologicznie wkładka w spodenkach kolarskich- nasz komfort na rowerze.

Wkładka ma za zadanie chronić nas przede wszystkim przed rozwojem bakterii oraz otarciami przy dłuższej jeździe. Wkładki są wykonane z zaawansowanych, antybakteryjnych materiałów i dzięki temu zapobiegają rozwojowi bakterii, co uchroni nas przed swędzeniem czy pieczeniem. Natomiast obtarcia powstają głównie przez wilgoć w pachwinach. Gąbkowa struktura wkładki pochłania wilgoć, dzięki temu nasza skóra pozostaje sucha. Polecam również stosowanie Sudocremu, aby dodatkowo zapobiec zjawisku obtarć. Na końcu, wkładka z racji na swoją grubość zwiększa komfort jazdy na twardych siodełkach. Jednak nie liczmy na cuda. Założenie spodenek z wkładką nie spowoduje nagłego zniknięcia bólu występującego po xxx km. W tej kwestii najważniejsze jest rozjeżdżenie.
Jeśli kogoś odrzucają obcisłe, lycrowe spodenki - i mówię tu głównie o mężczyznach - to w sprzedaży dostępne są luźne szorty posiadające dodatkowo odpinaną wewnętrzną bieliznę z wkładką. Komfort mamy więc zapewniony, a z zewnątrz nie wyglądamy jak „kosmici”. Można też zastosować specjalne bokserki z wkładką, na które zakładamy nasze ulubione spodnie.

Rękawiczki rowerowe zwiększają przede wszystkim pewność chwytu oraz podnoszą komfort jazdy na dłuższych dystansach, zapobiegając bolesnym odciskom na dłoniach. Zdecydowanie polecam takie, w których producent zastosował żelowe wkładki od dołu i siateczkę lub cienki materiał na górze. Uchwyt będzie miękki, z drugiej jednak strony dłonie nie będą nam się pocić. Rękawiczki powinny być dopasowane, z dodatkową opcją ściągnięcia ich w nadgarstku rzepem. Jeśli materiał kciuka to chłonna mikrofibra, będziemy mogli wygodnie przetrzeć spocone czoło, a pomiędzy palcami znajdzie się uchwyt do zdejmowania rękawiczek, to tą czynność będziemy mieli ułatwioną. Jak widać...diabeł tkwi w szczegółach.;)

Zajmijmy się teraz stopami. Jak wszystko do tej pory, także i skarpetki powinny być wykonane z materiałów „kosmicznych”. Jeśli do tego wybierzemy model typowo rowerowy, to stopy się nam nie przegrzeją, a wzmocnienia zapobiegną szybkiemu przecieraniu się naszych skarpetek. Jeśli chodzi o buty na rower to mamy dwa kierunki: platformy lub SPD. Platformy to najzwyklejsze, dostępne w sklepach pedały. Używając ich możemy jechać w zwykłych butach. Ważne, aby były wtedy dobrze wentylowane i miały sztywną podeszwę. Szczególnie ważna jest sztywność podeszwy, ponieważ pedałując w butach z podeszwą miękką po pewnym zaczniemy odczuwać ból stóp. Oczywiście zależy to również od samych pedałów, jednak punktowy, rytmiczny i silny nacisk wywoływany przez pedał na naszą, niechronioną przez grubą podeszwę, stopę skończy się bólem i dyskomfortem w czasie jazdy. System SPD natomiast to dedykowane pedały w które niejako wpina się buty za pośrednictwem specjalnych bloków. System ten umożliwia lepsze przenoszenie siły z naszych nóg na napęd roweru, lepszą kontrolę roweru na zjazdach oraz sprawniejsze podjeżdżanie- możemy wszak i pchać pedał w dół i ciągnąć go do góry. Oczywiście posiada też kilka wad: większość butów z blokami przytwierdzonymi do podeszwy nie pozwala na wygodne chodzenie, zła regulacja elementów systemu może natomiast doprowadzić do poważnych problemów z kolanami. Za swojej strony, jeśli tylko ktoś planuje „dłuższą” przygodę z rowerem oraz solidnie „przepracowany” sezon, polecam system SPD, nie ma co się martwić o to, że zapomnimy się wypiąć przy postoju. Umiejętność ta przychodzi szybko i staje się z biegiem czasu odruchowa i niezauważalna.


Takie bloki, wkręcone w podeszwę specjalnych butów, łączą nas z pedałami. Oto system SPD!

Kolejnym ważnym elementem ubioru rowerzysty są okulary. Chronią one nasze oczy nie tylko przed szkodliwymi promieniami UV, ale także przed owadami, piaskiem, gałęziami czy kamieniami. Trudne do wyobrażenia? Kamienie czy piach potrafią lecieć daleko i wysoko spod kół, a gałęzie pojawiają się na wysokości naszej twarzy w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego szybki okularów rowerowych powinny być większe niż zwykłych- właśnie dla lepszej ochrony. Okulary do jazdy na rowerze powinny przede wszystkim stabilnie leżeć na nosie i nie uwierać. Szkła okularów, wykonane najlepiej z poliwęglanu, powinny być wytrzymałe i bezodpryskowe; oprawki natomiast elastyczne i nie pękające przy najlżejszym uderzeniu. Bardzo ciekawym patentem, obecnie stosowanym przez producentów bardzo powszechnie, są wymienne szkła. Można dzięki temu łatwo zmienić okulary z przyciemnianych (kiedy mocno świeci słońce) na przezroczyste (jazda przy pochmurnej pogodzie), a nawet na pomarańczowe (wyostrzają one kontury, pomagają w czasie jazdy kiedy trochę się ściemni). Zdecydowanie warto zainwestować w okulary z filtrem UVA i UVB z prawdziwego zdarzenia. Okulary bez filtra tylko szkodzą. Powodują rozszerzanie się naszych źrenic, a przez to większy dostęp do naszych oczu szkodliwych promieni, których nijak nie blokują. Warto w sklepie sprawdzić czy okulary dobrze przylegają do naszej twarzy, jeśli tak jest, będą dobrze blokowały wiatr. Dla mnie to ważne, zawsze na szybkich zjazdach wiatr wyciska mi łzy z oczu i mało widzę.;)

Jeśli tylko jest ciepło, sam nie zakładam niczego na głowę. Nie lubię żadnych czapek czy chustek. Jeśli jednak, ktoś chciałby coś ubrać ma do dyspozycji: specjalne kolarskie czapeczki z charakterystycznie skierowanym do góry daszkiem; wszelkie wiązane chustki i apaszki; buffa, albo może...kask? Buff jest niesamowicie uniwersalną, elastyczną chustką, która może posłużyć za czapkę, opaskę lub kominiarkę.
Co do kasku natomiast...jedni nakazują, inni zalecają, jeszcze inni odradzają. Kiedyś jeździłem w kasku, ale przestałem. Głównie ze względu na jego wagę oraz to, że strasznie się pod nim pociłem. Nie da się ukryć jednak, że zwiększa on nasze bezpieczeństwo na drodze. Zakładać- nie zakładać? Polecam każdemu zastanowić się nad tym i zdecydować. Z pewnością wrócę do tego problemu w którymś artykule, teraz jednak zakładam swoje obcisłe spodenki i na przekór wszystkim żartom moich znajomych ruszam w trasę...bo tak wygodniej.;)

3 komentarze:

  1. Z okazji Świąt Wielkiej Nocy
    Wszystkiego NAJNAJSZEGO! :)
    życzą
    Sol & Alien
    Więcej życzeń w naszym blogu... ;)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny wpis Rafal. Na chłodniejszą pogodę mogę polecić wełnę, wysoki komfort termiczny i naprawde ciężko ją zmusić do produkowania przykrych zapachów - na wycieczkę kiludniową taka koszulka jest jak znalazł. Co prawda wełna długo schnie, ale niektórzy producenci produkuję mieszanki wełny z tworzywami sztucznymi, które ponoć dobrze łączą zalety obu obozów - może kiedyś uda się wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co racja to racja,stój daje dużo

    http://autobiografiapodroznika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń