wtorek, 24 grudnia 2013

Motywacji i checi!!

Poniewaz ja znow w drodze...;) to tylko krotkie zyczenia  i wybaczcie za brak polskich znakow. Zyczenia dla Was moi drodzy Z okazji Swiat i Nowego Roku.

 Swieta to czas o tyle wyjatkowy, ze spotyka sie rodzina, mozna pogadac, posmiac sie i zrobic cos wspolnie. Wierzacy swietuja, niewierzacy rowniez spedzaja mily czas z bliskimi przy wspolnym stole.

Po tym wstepie, zycze Wam przede wszystkim byscie mieli z kim spedzic ten wyjatkowy czas. Byscie nie byli sami.

Zycze tez:
-wszystkim moim Klientom i Wspolpracownikom,
-wszystkim znajomym Blogerom,
-znajomym Rowerzystom,
-Morsom,
-wszystkim, ktorych drogi podroznicze skrzyzowaly sie z moimi...

 ...zycze Wam moi drodzy checi i motywacji. Wszyscy macie pasje, zajawki, robicie genialne rzeczy. Robcie swoje dalej z takim zaangazowaniem, jak do tej pory! Niech Wam sie dalej CHCE!!

rafalb

sobota, 21 grudnia 2013

Wiatrówka dostępna w ofercie Cumulusa!

Na stronie gdyńskiego Cumulusa możecie już znaleźć wiatrówkę, którą testowałem  Produkt nosi ciekawą nazwę Windy-Wendy i dostępna jest w kolorze niebieskim z czerwonymi zamkami i lamówkami oraz szarą z dodatkami niebieskimi. Cena to 299zł.

piątek, 13 grudnia 2013

Prawdopodobnie pierwsze pogies dostępne w Polsce!

Dzień dobry!
Zimy jeszcze nie ma, ale ja staram się już na nią przygotować. Może niekoniecznie "się" bo pogies-y, które możecie zobaczyć na zdjęciach idą docelowo do znajomej, która poruszyła moją wyobraźnię i zmotywowała do wzięcia się za ten, odkładany z 5 miesięcy projekt.:) Dzięki!

Ale tak mnie się podobają, że machnę i sobie takie.

Pogies to jakby łapawice, docelowo zaprojektowane chyba dla masherów. Coś takiego, tylko z neoprenu, mają też kajakarze. Później zobaczyłem zdjęcia, że rowerzyści na wyścigach fatbike-ów na Alasce używają takiego wynalazku. Następnie mogłem pomacać pogies Wilka, w których jechał na Nordkapp i postanowiłem coś takiego zmalować. I zmalowałem.:)

Wykonane są z dość cienkiego, impregnowanego nylonu rip-stop. Filling to syntetyczna ocieplina. Zastanawiałem się czy jakiegoś puchu nie warto było tam zasadzić, ale doszedłem do wniosku, że w takich łapawicach syntetyczne wypełnienie zrobi lepszą robotę. Pogies mają ściągacze na końcach mankietów oraz w otworach w które wchodzi kierownica.

Koniec z marznącymi dłońmi. Ha!









czwartek, 12 grudnia 2013

Zapraszam do Południka 18!


A prócz tego zapraszam do zapisywania się do newslettera. 
Funkcja dostępna po prawej stronie  ------------------------------------->>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Możecie być na bieżąco!

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Elektronika na wyprawę.

Tym wpisem strzelam sobie pewnie w kolano, ale dziennikarski obowiązek...tratata itd.:)

Wyprawa Czarne->Bałtyckie 2013 była pierwszą, na jaką zdecydowałem się wziąć ze sobą większą ilość elektroniki. Nawet bardzo dużo większą ilość. Dziś chciałbym Wam pokazać, co znalazło się w sakwach systemu bikepacking na moim rowerze.

Na zdjęciu mamy:
-ipoda shuffle ze słuchwkami i kablem do ładowania
-Solida B2100 z zapasową baterią i kablem do ładowania
-tablet 7' z przejściówką na hosta USB, czytnikiem kart i kablem do ładowania
-Nikona D50 z obiektywem 50mm/1.8, zapasową baterią, ładowarką i obiektywem kitowym 18-55/3.5
-czołówkę MacTronic HLS-K2r

Kamerka GoPro Hero 2 z akcesoriami (zapasowa bateria, plecki ażurowe, kabel do ładowania, uprząż, uchwyt na kask, uchwyt samoprzylepny oraz monopod). 

I na końcu jeszcze GPS eTrex 20 z zestawem baterii na cały wypad.

Jak widzicie na zdjęciach, każdy sprzęt elektroniczny to nie tylko jedna rzecz...zaraz dochodzą do niego ładowarki, baterie itd. i ostatecznie robi się z tego naprawdę sporo drobiazgów. Dziś prócz tego, że pokażę Wam co zabrałem na wyprawę, to jeszcze przedstawię pomysł jak próbowałem odchudzić ładowarki do poszczególnych sprzętów.

Każda ładowarka to generalnie wtyczka i kabel. Najwięcej miejsca i najwięcej waży zwykle wtyczka będąca zasilaczem. Postanowiłem się więc pozbyć wielu zasilaczy na korzyść jednego, który pozwala ładować dwa sprzęty na raz ponieważ posiada dwa wejścia USB. Do tego uniwersalnego zasilacza dokupiłem kable USB do ładowania poszczególnych urządzeń.




Na porównaniu możecie zobaczyć różnicę.

Takie podejście do tematu ma oczywiście swoje wady, na raz mogę ładować tylko dwa urządzenia. Z tego względu ustaliłem porządek, w jakim urządzenia ładowałem (zaczynając od tego, co najważniejsze)
-na pierwszym miejscu komórka, 
-później kamera, 
-następnie MP3 i...
-na końcu tablet.


Takie były założenia...
a okazało się przede wszystkim, że kabel USB nie ładuje komórki (Samsung B2100). Na szczęście komórka wytrzymała ciągłe używanie przez 23 dni na dwóch bateriach. Ciągłe używanie czyli bez wyłączania, z wysłaniem dwóch/trzech SMS-ów dziennie.

Prócz tego na wyprawie mieliśmy na tyle ograniczoną dostępność do prądu, że niestety nie mogłem zdecydować się na luksus typu "kilka stron ebooka w namiocie na koniec dnia". Tablet wykorzystywałem tylko wtedy, gdy było dostępne darmowe wi-fi, a i tak urządzenie rzadko kiedy było doładowane powyżej 40%. Ogólnie tablet spisał się całkiem fajnie, dość sprawnie mogłem wejść na fb, wysłać zdjęcia i kilka słów na bloga oraz sprawdzić pocztę czy poddać zdjęcia podstawowej obróbce

Apropos wi-fi:
-na Ukrainie polecam stacje benzynowe Lukoila i Socar. Internet jest zawsze, całkiem dobry transfer.
-w Mołdawii niestety nie wiem...za krótko tam byliśmy.
-w Rumunii na stacjach jest całkiem ok, choć gorzej niż na Ukrainie, natomiast sporo hotspotów było przy barach czy hotelach,
-na Węgrzech nie było nic, kompletnie, nawet przy McDonaldach cienko,
-na Słowacji byliśmy już tak blisko, że nie korzystaliśmy z dobrodziejstw Internetu.

Kamera GoPro, również prądożerne urządzenie, czasem też cierpiała z powodu braku zasilania, tak przejechaliśmy całe Węgry...Prócz tego same zalety, film wyszedł mi naprawdę fajny chyba.;)

Odtwarzacz MP3 iPod Shuffle całkiem ładnie się spisywał, mogłem muzyki słuchać dobre 4-5 dni, ładował się również dość szybko. Niezmiennie polecam!

Z GPS-em i latarką nie było problemów. Oba urządzenia były zasilane bateriami AA, których zabrałem duży zapas. Jeśli mogę wyrazić swoje zdanie o zasadności zabierania ze sobą akurat tego modelu latarki to powiem tak: jest ona za mocna na biwak oraz niewygodna w czasie zajęć biwakowych, oraz przez swoją masę i gabaryty ciężko mi ją gdziekolwiek w sakwie upchnąć. Tym samym czołówkę wiozłem przez cały czas na kasku. By poświecić sobie pod tarpem musiałem zakładać kask. :) Po tej wyprawie zdecydowałem się zainwestować w mikro-czołówkę Petzl e+lite oraz mocną, typowo rowerową latarkę na kierownicę.

Z Nikona również jestem zadowolony. Na jednej baterii mogłem zrobić około 350 zdjęć bez lampy błyskowej (której zwyczajnie nie używam, nie lubię). Do mojego zestawu fotograficznego marzeń brak mi jeszcze kilku drobiazgów, ale są to na tyle kosztowne drobiazgi, że ich zdobywanie rozłożyłem w czasie.:)

Z praktycznych wniosków to wszystko.

Na sam koniec jeszcze coś w rodzaju felietonu: Wyprawa rowerowa powinna być oderwaniem od rzeczywistości, odpoczynkiem od szumu medialnego, newsów i elektroniki, która trzyma nas w domu i otacza z każdej strony. Człowiek zamiast siedzieć przy komputerze rusza się na rowerze, oczy odpoczywają od ekranu, uszy od hałasu i słuchawek. Tak być powinno. Czy naprawdę stałem się uzależniony od tego całego dobra? Na wyprawie zamiast zjeść na miękkiej trawie z widokiem na pola czy lasy siadaliśmy pod stacjami benzynowymi, McDonaldami lub sklepami, gdzie ładowaliśmy wszystkie urządzenia lub korzystaliśmy z Internetu. Jadąc rowerem, zamiast wsłuchiwać się w szum wiatru, szum opon na asfalcie i pracę łańcucha, słuchałem muzyki...Jak na to patrzę teraz to widzę jaki błąd popełniłem. Wiem już, że wyprawa miesięczna to zbyt krótki wypad by usprawiedliwiać się zabieraniem ze sobą tego wszystkiego co wymieniłem wyżej...można przecież lżej i...zdrowiej.:)

Nowy projekt...

Wypełnienie stoi...czy leży...nieważne...jest gotowe!

Czekam na materiał na shell, gdzie on jest?!

A jak myślicie? Cóż to może być za projekt?:)

sobota, 7 grudnia 2013

Wykorzystajmy zimę!

Kolejna moja zima na wybrzeżu, kolejny sezon na morsowanie! Dziś, krótki filmik z wczorajszej kąpieli:
I Wy wykorzystajcie zimę!

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Barbag mojej produkcji jest gotowy!




Miło mi ogłosić, że testowana od maja 2013r. sakwa pod kierownicę, tzw. barbag jest gotowy!
Pierwszy model uszyłem przed majówką, podczas której solidnie sakwę testowałem. Po majówce "Wzdłuż wybrzeża" wprowadziłem kilka poprawek.
Między innymi: skróciłem taśmy mocujące i kompresyjne, dodałem mocowania na pokrowiec aparatu i lekko sakwę zwęziłem ponieważ haczyła o V-breaki.
Po tych poprawkach zabrałem barbaga na 24dni na wyprawę "Czarne->Bałtyckie 2013".
Konstrukcja sprawdziła się genialnie i oto finalny produkt:
-uszyty z cordury 500 (na zdjęciach czarna),
-w miejscach styku z rowerem zastosowana jest cordura 1000 (na zdjęciach w kolorze moro),
-rolowana jest z dwóch stron co ułatwia wypośrodkowanie bagażu wewnątrz oraz ułatwia dostęp do zawartości,
-posiada system mocowania dodatkowej kieszeni (u mnie akurat jest to pokrowiec na aparat),
-mocowana jest dwoma taśmami do kierownicy oraz jednym do główki ramy,
-posiada identyczny jak sakwa podsiodłowa system dołączenia paska i noszenia na ramieniu,
-w miejscu zabezpieczenia sakwy cordurą 1000 (moro) barbag jest usztywniany płytą PET.


W sakwie na kierownicę wożę: śpiwór X-lite 250 GL, długą bieliznę termoaktywną i skarpety do spania. Ten bagaż wypełnia sakwę na minimum pojemności czyli na szerokość usztywnienia (łata moro). Po rozrolowaniu można jeszcze po bokach upchnąć jedzenia na cały dzień.




czwartek, 28 listopada 2013

niedziela, 24 listopada 2013

MINI TEST DROBIAZGÓW OD KARRIMORA


Podróż jest genialną okazją do napisania recenzji, sprzęt jest bowiem używany codziennie, w różnych warunkach, często pozostawiany zaniedbany. Wszelkie niedokładności w wykonaniu, słabość użytych materiałów czy inne wady od razu wychodzą na jaw. Wywiązując się z obietnicy złożonej w tym poście, dziś kilka słów o workach wodoszczelnych i plecaku X-lite 20 packable od firmy Karrimor.

WORKI WODOSZCZELNE
Produkty wykonane są z dość grubego materiału laminowanego od wewnątrz na biało. Wszystkie szwy są klejone dziwną, bo białą, taśmą. Wylot, miejsce rolowania, jest obszyty solidną taśmą z jednej strony dodatkowo usztywniona plastikową listwą. Na końcach znajdują się klamerki. Nijak nie udało mi się dojrzeć żadnej sygnatury, ale plastik fastexów wydaje się solidny.
Zdecydowałem się na zakup dwóch worków wodoszczelnych, o dwóch różnych wielkościach (5 i 10l). Do mniejszego worka idealnie mieścił mi się śpiwór X-lite 250 GL, długa bielizna termoaktywna oraz skarpety wełniane. Drugi worek wyściełał sakwę podsiodlową. O ile o worku mniejszym nie ma co się wielce rozpisywać, jechał on bowiem w barbagu otoczony miękkimi rzeczami, to większy w podsiodłówce przez cały 24dniowy wyjazd narażony był na tarcie o aluminiowy garnek. W kilku miejscach widać charakterystyczne szaro-srebrne ślady, w żadnym z tych miejsc jednak materiał się nie przetarł. W czasie wyjazdu nie testowałem 100% wodoszczelności worków. Nie zanurzałem ich całkowicie z zawartością w wodzie. Test taki przeprowadziłem w domu, ubrania będące wewnątrz, po 30min pełnego zanurzenia, pozostały suche. Na wyprawie natomiast bez problemów chroniły zawartość przed całodniowymi deszczami oraz opadającą z rana rosą. Dodatkowo, większy worek, po wypchaniu go ubraniami co noc służył mi za poduszkę.
 
Kupowałem je w funtach i już dokładnie nie pamiętam ile zapłaciłem, ale była to standardowa cena jak za taki sprzęt, około 30zł...

Produkt udany, cena adekwatna do jakości. W tak prostym produkcie w zasadzie nie ma co schrzanić...

PLECAK X-LITE 20 PACKABLE
X-lite 20 packable jest na dobrą sprawę workiem z dwoma, regulowanymi  paskami ramiennymi. Brak jakiegokolwiek systemu nośnego, brak wyściełania pleców czy paska biodrowego ani piersiowego. Plecak uszyty jest z dość cienkiego materiału typu ripstop. Zamykany jest na zamek błyskawiczny. Paski naramienne są regulowane za pomocą małych, 10mm klamerek.  Po zwinięciu plecak można spakować do dołączonego
woreczka. Pokrowiec jest ściągany sznurkiem ze stoperem, wyposażony dodatkowo w zamykany na mały nap, uchwyt do np. szlufki spodni. Wielkość spakowanego plecaka przypomina małą nektarynkę.

Plecak kupiłem w określonym celu. Miał mi służyć za dodatkowe, awaryjne miejsce na przewiezienie bagażu w czasie wyprawy rowerowej, szczególnie jedzenia, którego większą ilość zwykłem kupować pod wieczór na obiadokolację i śniadanie. Plecak w tej roli sprawdził się świetnie, nieużywany nie zajmował mi praktycznie miejsca w bagażu natomiast zapakowany 1.5l butelką wody, makaronem, sosem w słoiku, chlebem i pasztetem był całkiem wygodny i byłem w stanie z nim jechać około 20km na biwak. Co prawda, w czasie jazdy nie był stabilny i przechylał się na którąś ze stron pleców w zależności od tego, z której strony był cięższy. Zauważyłem też, że cienkie paski ramienne blokowały dopływ krwi do rąk i te cierpły mi na kierownicy. Paski są nieusztywniane i pod ciężarem dodatkowo się zwijają, stają się jeszcze cieńsze i wpijają się w ramiona. Może to brzmieć wykluczająco, ale nasilenie tych objawów nie jest duże i mnie to wielce nie przeszkadzało, ot...taka przypadłość tego rodzaju plecaka. Nie polecam jednak tego rodzaju sprzętu do ciągłego wożenia na plecach w czasie jazdy, po prostu nie służy do takiego wykorzystania. Co ciekawe, w czasie chodzenia, nawet przy solidnie wypchanym zakupami plecaku, nie zauważyłem przypadłości opisanych wyżej. Kiedy plecak jest ciężki, owszem paski wpijają się w ramiona, ale ręce nie cierpną. Na rowerze zajmujemy inną pozycję, stąd różnice. Przez 24dni używania w plecaku nie popruł się żaden szew, nie przetarł się materiał. Którejś nocy na biwak przyszły myszy i chcąc dostać się do jedzenia wygryzły mi dziurę w plecaku, zaszyłem i jest ok.  Zamek jest marnej jakości, maszynki nie mają blokad, póki co jednak chodzi płynnie. Regulacja pasków ramiennych działała sprawnie, wyregulowane paski nie luzują się.

X-lite 20 packable również kupowałem w funtach i zapłaciłem za niego chyba około 55zł. Za taki sprzęt to trochę przydużo...plecak jest prosty, sprawdza się, jest wytrzymał i praktyczny.

środa, 20 listopada 2013

Będzie koszulka na Spotkanie Podróżników.

Z podziękowaniami dla wszystkich co nam pomogli.:)
Na spotkaniu wszyscy Was zobaczą!

wtorek, 12 listopada 2013

VI Studenckie Spotkanie z Podróżnikami.

Już po raz szósty na Akademii Morskiej w Gdyni, w klubie studenckim Bukszpryt odbędzie się Studenckie Spotkanie z Podróżnikami. Prelekcje zaczynają się już o 16:30 27 listopada 2013r.

Na sam początek razem z ekipą OUTH poopowiadam trochę o Gruzji. A na sam koniec z kolei kilka słów o wyprawie Czarne->Bałtyckie  2013r.

Wśród obecnych rozlosujemy kilka drobiazgów m. in. od bloga "Wciąż w drodze..." i "Testy outdoorowe"!

Zapraszam! (Bo i premiera filmu z wyprawy będzie...warto;)

wtorek, 29 października 2013

Test śpiwora Cumulus X-lite uszytego z nowego Pertexu Quantum GL

Ponad rok temu kupiłem od gdyńskiego Cumulusa najlżejszy na tamte czasy śpiwór puchowy. X-lite o deklarowanej wadze 430g był bez problemu dostępny w Polsce. Zamówiłem, przyszedł, używałem rok, opisałem TUTAJ. Jak możecie wywnioskować z recenzji, byłem zachwycony!






CUMULUS jest firmą założoną w 1989 r. w Gdyni i od początku skoncentrowaną na produkcji śpiworów oraz odzieży puchowej. Aktualnie w ofercie producenta znajduje się kilkanaście modeli śpiworów, od ultralekkich po modele przeznaczone do użytku w warunkach arktycznych czy wysokogórskich. Dostępne są również kurtki puchowe i syntetyczne.

Moja radość z produktu spotęgowała się jeszcze bardziej, kiedy Cumulus dał mi znać, że planuje wprowadzić do produkcji swoich ultralekkich śpiworów jeszcze lżejszy, niż Pertex Quantum, materiał. Mowa o Pertexie Quantum GL.

 Pertex Quantum GL jest ultracienkim materiałem syntetycznym. Wersja GL waży 23g/m2, co oznacza, że jest o 20% lżejsza od wersji Pertexu bez GL. Tkanina, dzięki swojej ultralekkiej wadze stosowana jest w odzieży i śpiworach puchowych, ponieważ, dzięki swojej wadze pozwala puchowi swobodnie się rozprężać. Co więcej, umożliwia produktom puchowym szybkie wysychanie, ponieważ sam materiał schnie wręcz błyskawicznie. Taką właściwość uzyskano plecąc Pertex w taki sposób, że cieńsze włókna znajdują się na zewnątrz, natomiast grubsze wewnątrz. Taka konstrukcja wymusza podsiąk kapilarny, a co za tym idzie lepsze odprowadzanie wilgoci na zewnątrz. Właśnie ten rodzaj splotu najbardziej odróżnia tkaniny z serii Pertex od innych tkanin nylonowych. Tkanina jest wiatro-, wodo- i śniegoodporna. Nie jest to natomiast materiał wodoszczelny, co należy mieć na uwadze. Dzięki swojej wiatroodporności 
polepsza izolację puchowych śpiworów i kurtek.

Postanowiłem materiał ten porównać do zwykłego Quantuma testując na mojej wyprawie rowerowej X-lita uszytego z nowego Pertexu Quantum GL. W tym miejscu chciałbym wtrącić klika uwag technicznych: śpiwór, jaki miałem okazję testować miał identyczną konstrukcję jak „stary” X-lite. Różnice natomiast były dwie: po pierwsze w nowej wersji zażyczyłem sobie 250g puchu w miejsce 200g, które miałem we wcześniejszym modelu. Drugą różnicą był naturalnie inny materiał.

PIERWSZE WRAŻENIA
Produkt dotarł do mnie na kilka dni przed wyjazdem, w kartonie oklejonym taśmą z logo producenta zapakowany w woreczek kompresyjny. Cumulus do każdego śpiwora dodaje w komplecie duży worek siatkowy do przechowywania śpiwora w stanie luźnym w domu, taki i mnie się dostał. Kilka słów odnośnie samego woreczka kompresyjnego. Jest wykonany z lekkiego, cienkiego materiału, nie jest to jednak Peretex GL. Zamknięcie to zwyczajny sznureczek ze stoperem. Całość jest lekka, prosta i spełnia swoje zadanie. Duży plus należy się Cumulusowi za dopasowanie stopera i linki, całość blokuje się świetnie. Drugi ogromny plus to wyszywane logo, koniec z odpadającą „kalkomanią”! Z początku byłem negatywnie nastawiony do woreczka kompresyjnego, sugerując zastosowanie większego worka kompresyjnego. Wyleczyłem się z tego i teraz uważam, że przy odrobinie wprawy bardzo sprawnie można śpiwór zapakować czy wyjąć z prostego woreczka dostarczanego przez producenta.
Kiedy wyjąłem śpiwór z worka kompresyjnego nastąpiło moje drugie zetkniecie się z Pertexem GL. Pierwszy raz miałem okazję obadać tkaninę w siedzibie Cumulusa. Teraz jednak miałem przed sobą gotowy produkt, shell wypełniony puchem. 

Pierwsze różnice między materiałami, jakie zauważyłem:
-nowy GL jest jeszcze bardziej przezroczysty niż zwykły Quantum, wręcz widać przez niego pojedyncze piórka wypełnienia,
-Pertex GL jest sztywniejszy niż stara wersja…bardzo możliwe, że to było błędne wrażenie, ponieważ GL był całkowicie nowy, a Quantum ze starego X-lita już trochę przeszedł…
-stary Quantum był milszy w dotyku (to moje subiektywne odczucie).

X-lite zaprojektowany został w zasadzie bez kompromisów. Wypełnienie polskim puchem 850 cui w stosunku 94/6. Brak zamka błyskawicznego. 200g puchu stawia temperaturę komfortową śpiwora na poziomie 3st. W moim przypadku 250g to około 0 do -1 st. Po wyjęciu z worka kompresyjnego śpiwór szybko łapie loft, co jest zasługą ultralekkiego materiału i puchu świetnej jakości. Wszystkie szwy są położone bardzo estetycznie, niektóre co prawda mają niezakończone luźne nitki, które psują obraz całości. Konstrukcja komór zwana skrzynkową wyeliminowała szwy "na wylot". Góra i dół śpiwora są oddzielnie wypełniane puchem, co zapobiega przesuwaniu się piórek, dodatkowo: 60% puchu jest na górze, natomiast mniejsza, pozostała część na dole. Zabieg o tyle uzasadniony, że jak śpimy na plecach to i tak puch tam będący jest kompresowany przez masę ciała i nie grzeje. Zamknięcie śpiwora to dobrej jakości shockcord, stoper od kaptura i w zasadzie tyle. Minimalizm w najczystszej postaci, to wciąż bardzo mnie ujmuje. Obszerność śpiwora dla mnie jest odpowiednia (jestem chudy i mam 176cm wzrostu). Jeśli jednak, ktoś chciałby robić z X-lita combo i drugi śpiwór wkładać do środka to może być już zbyt ciasno. Nocleg w kurtce, czy to puchowej czy z wypełnieniem syntetycznym nie powinien być za to problemem.  Swobodnie mogę do śpiwora wejść i z niego wyjść, co ułatwia śliski Pertex. Przy wchodzeniu brak zamka nie przeszkadza, od kiedy używam X-lita w ogóle uznałem, że zamek w śpiworze jest zbędny.

WAGA
Stara wersja X-lita wg. zapewnień producenta miała ważyć 430g. Nowy śpiwór, który otrzymałem waży 440g. Tak jak jednak wspomniałem, poprosiłem o 50g puchu więcej. W związku z tym seryjny X-lite powinien ważyć niesamowite 390g! Matematyka w moim przypadku się zgadza: na uszycie śpiwora schodzi ponoć około 4m2 , nowy GL jest lżejszy od Quantuma o ok. 10g (dokładnie 12g) na m2. Stad śpiwór jest lżejszy o około 40g. Projektanci Cumulusa poszli jednak dalej i usunęli ze śpiwora kaptur osiągając wagę
370g! Mistrzostwo! Ja zdecydowałem się jednak na cięższą wersje z kapturem, ponieważ śpię bez namiotu. Ochronę przed deszczem i śniegiem zapewnia mi, mało popularny jeszcze w Polsce, tarp. Jest to swego rodzaju daszek, nie chroni on jednak przed podmuchami wiatru. Z tego względu zdecydowałem się na kaptur tylko jako ochronę przed wiatrem (GL jest wiatroodporny), ponieważ w moim śpiworze nie jest nawet specjalnie wypełniony puchem. Jeśli używacie standardowych namiotów, to wersja bez kaptura jest dla Was idealną propozycja. Do tego lżejszą. Zmiana materiału nie wpłynęła natomiast drastycznie na kompresję i wielkość po spakowaniu. Spakowany nowy X-lite i starsza jego wersja praktycznie wymiarami się nie różnią. Nie zmienia to jednak faktu, że skompresowane śpiwory są naprawdę malutkie.

WYTRZYMAŁOŚĆ PETEXU GL
Przyznam szczerze, że obawiałem się jak śpiwór zniesie warunki wyprawowe. Noclegi dzień w dzień przez praktycznie miesiąc. Noclegi, należy dodać, pod tarpem bez podłogi, a jedynie na cienkiej alumnacie do
tego wszystkiego na Krymie, który słynie z kolczastej roślinności. Tarpa rozkładałem w naprawdę różnych miejscach: podłoże piaszczyste, lekko kamieniste, na skoszonym polu (sterczące pozostałości po skoszonym zbożu), na stepach (wspomniana kolczasta roślinność), ale również miękkim mchu czy miłej trawie. Przez 23 noce śpiwór dorobił się dwóch dziurek, które w czasie wyprawy zakleiłem po prostu łatkami do dętek. Dziurki były bardzo małe jednak puch przez nie wychodził, wymagały wiec zaklejenia. Mimo tych drobnych uszkodzeń, uważam, że Pertex Quantum GL jest trafionym materiałem na pokrycie śpiwora. Należy mieć na uwadze, że warunki, w jakich używałem swój egzemplarz są naprawdę bardzo specyficzne i sądziłem, że będzie dużo gorzej. Przed zaśnięciem i podczas przekręcania się czułem czasem wręcz ostre końcówki roślin, które zapewne przebiły cienką alumatę. Po przebudzeniu i obejrzeniu jednak śpiwora nie zauważyłem więcej, prócz wspomnianych dwóch dziurek, uszkodzeń.

ODPORNOŚĆ NA WODĘ/WIATROSZCZELNOŚĆ
Zacznę od odporności na wodę. Ponownie należy wziąć pod uwagę specyficzne warunki noclegowe bez typowego namiotu. Śpiąc pod tarpem należy mieć świadomość, że opadająca rano rosa swobodnie opada również na śpiwór, alumatę, wszystkie rzeczy leżące luzem niezapakowane do worków wodoszczelnych. Bardzo pozytywne jest to, że puch nie wchłaniał tej wilgoci na tyle zauważalnie, żebym zaobserwował spadek komfortu termicznego.  Warto zauważyć, że niektóre poranki miałem wyjątkowo wilgotne z bardzo
gęstą mgłą. Tutaj GL sprawdził się naprawdę dobrze. Do czasu złożenia biwaku, rozłożony lub rozwieszony śpiwór zwykle przesychał w pierwszych promieniach słońca na tyle, że bez obaw kompresowałem go i chowałem do sakwy. Jeśli wilgoć z rana utrzymywała się naprawdę długo chowałem wilgotny śpiwór i starałem się wysuszyć go w czasie postoju w okolicach południa. Po takim nieprzyjemnym poranku, wyjęty śpiwór był wyraźnie podwilgocony i puch lekko zbity (widać to dobrze przez cieniutki materiał).
Rozwieszałem go wtedy zwykle na rowerze i najczęściej w czasie 30-40min wszystko wracało do normy, a śpiwór był gotowy do spakowania bez obaw o wilgoć. Raz, z powodu dłuższego okresu gorszej pogody, zdarzyło się i tak, że nie miałem możliwości wysuszyć worka przez 3 dni. Puch był wtedy mocno wilgotny i zbity, komfort termiczny spadł. Po takim czasie musiałem poświęcić więcej czasu za dnia na suszenie z roztrzepywaniem puchu. Wszystko wróciło do normy. Kolejny plus dla GL, ponieważ materiał jest tak cienki i specyficznie utkany (wspomniany na wstępie układ grubych i cienkich włókien) proces schnięcia przebiega naprawdę szybko.
Tak jak wspomniałem, ponieważ tarp nie zapewnia ochrony przed wiatrem, zdecydowałem się na zakup śpiwora z kapturem dla ochrony głowy i szyi przed chłodnymi podmuchami. Pertex GL sprawdził się również i w tym przypadku. Jest to tkanina wiatroodporna, wystarczy powiedzieć, że Cumulus z Pertexu GL szyje też kurtki wiatrówkowe.

TERMIKA
Przywykłem do spania na wyjazdach w długiej bieliźnie termoaktywnej oraz skarpetach wełnianych. Bielizna zwiększa komfort termiczny, działa jak wkładka- zapobiega zabrudzeniu śpiwora od niemytego ciała oraz zapobiega nieprzyjemnemu klejeniu się ciała do materiału wewnętrznego. Tak, wewnątrz również jest Pertex Quantum GL, materiał sztuczny, śliski i tym samym często jest też tak, że nieprzyjemnie człowiek się do niego klei. Szczególnie jak jest trochę cieplej i się spoci. Można by to uznać za wadę jednak, ponieważ świadomie decydowałem się na sztuczny materiał wewnętrzny z uwagi na wagę i objętość produktu, sam za wadę tego nie uznaję.  Wszystkie noce w terenie spędziłem na cienkiej alumacie. Na wyprawie przerobiłem w zasadzie wszelkie temperatury w nocy. Zaraz na samym początku, na półwyspie krymskim, mieliśmy
naprawdę ciepłe noce. Podejrzewam, że w okolicach 15st. sen naturalnie był niezakłócony przez chłód. Warto w tym momencie wspomnieć, że brak zamka w śpiworze całkowicie nie przeszkadza. Przy ciepłych nocach (np. tych spędzanych w pomieszczeniu) zwyczajnie opuszczałem śpiwór do ramion czy pasa, co było bardzo komfortowym rozwiązaniem.  W Fogaraszach w Rumunii temperatury w nocy były dużo niższe, podejrzewam, że w okolicach 3st. Z całkowicie zaciągniętym kapturem spałem komfortowo czując może tylko lekki chłód od podłoża. Im bliżej Polski (już koniec września) tym temperatury jeszcze bardziej spadały i dwie noce miałem temp. zdecydowanie poniżej zera. Dwa razy się wtedy budziłem z zimna i zauważyłem za każdym razem szron zbierający się dookoła otworu, przez który oddychałem. Podsumowując, mogę potwierdzić temp. komfortową zapewnianą przez producenta.

PUCHOSZCZELNOŚĆ
Jeśli o puchoszczelność Pertexu GL w porównaniu do Quantuma chodzi to nie zauważyłem różnicy. Zarówno z jednego, jak i drugiego śpiwora wychodziły piórka. Średnio jedno na noc. Bardzo mnie to spostrzeżenie cieszy, ponieważ zmniejszenie wagi i grubości materiału nie odbiło się na tej ważnej dla śpiworów cesze materiału.

PODSUMOWUJĄC
Konstrukcja śpiwora pozostała bez zmian. Jest genialna, więc po cóż zmieniać coś, co jest dobre? Temperatura podana przez producenta jest zdecydowanie wiarygodna. Zmianę materiału oceniam
zdecydowanie na plus. Nie zauważyłem drastycznych wad: podobna wytrzymałość, wodoodporność, czas schnięcia i wiatroodporność. Niezaprzeczalną zaletą jest natomiast niższa masa. Dla mnie krok w dobrą stronę ze strony Cumulusa. Warto pamiętać, że GL nie nada się do wszystkich rodzajów śpiworów. Moim zdaniem w śpiworach zimowych należy stosować materiał wytrzymalszy. Nie chodzi o wodoodporność, ale kwestię przecierania się materiału o lód powstający na materiale szczególnie podczas noclegu w jamie śnieżnej. Ale to Cumulus wie.:)


czwartek, 24 października 2013

Porównanie sztyc SP-408 i Grayfish od Accenta.

Zapraszam do obejrzenia mojego pierwszego filmu. Wybaczcie za swego rodzaju nieskładność słowną, ale to moja pierwsza video-recenzja.

Zapraszam!

środa, 23 października 2013

Lista sprzętu Czarne->Bałtyckie 2013






Jeśli kogoś by interesowało to...
...TUTAJ...
...lista sprzętu jaki zabrałem ze sobą na wyjazd.
Już widzę komentarze: "To ma być ultralight?!":P

wtorek, 22 października 2013

TRAILER filmu "Czarne->Bałtyckie 2013

Dzięki Grzegorzowi, który pożyczył nam GoPro Hero2 na wyjazd, mogę teraz zaprosić na TRAILER filmu obrazującego naszą wycieczkę. Niedługo pełna wersja, a teraz HOP! Łapcie! Jeszcze gorący!

(Zdjęcie linkuje do filmu.)


poniedziałek, 21 października 2013

TEST PROTOTYPU WIATRÓWKI FIRMY CUMULUS


       Do tej pory prym wśród ultralekkich tkanin stosowanych w produkcji odzieży i akcesoriów turystycznych wiódł Pertex Quantum. Doczekaliśmy się jednak nowej jego wersji: Pertex Quantum GL jest ultracienkim materiałem syntetycznym. Wersja GL waży 23g/m2 co oznacza, że jest o 20% lżejsza od wersji Pertexu bez GL. Tkanina, dzięki swojej ultralekkiej wadze stosowana jest w odzieży i śpiworach puchowych ponieważ, dzięki swojej wadze pozwala puchowi swobodnie się rozprężać. Co więcej, umożliwia produktom puchowym na szybkie wysychanie, ponieważ sam materiał schnie wręcz błyskawicznie. Taką właściwość uzyskano plecąc Pertex w taki sposób, że cieńsze włókna znajdują się na zewnątrz, natomiast grubsze wewnątrz. Taka konstrukcja wymusza podsiąk kapilarny, a co za tym idzie lepsze odprowadzanie wilgoci na zewnątrz. Właśnie ten rodzaj splotu najbardziej odróżnia tkaniny z serii Pertex on innych tkanin nylonowych. Tkanina jest wiatro-, wodo- i śniegoodporna. Nie jest to natomiast materiał wodoszczelny, co należy mieć na uwadze. Dzięki swojej wiatroodporności polepsza izolację puchowych śpiworów i kurtek. Dzięki swojej wiatroodporności stal się również idealnym materiałem do uszycia kurtki wiatrówkowej.

I tak właśnie postanowili zrobić Czarodzieje z gdyńskiej firmy Cumulus. Prototyp takiej kurtki wiatrówkowej miałem okazję testować na mojej ostatniej rowerowej wyprawie wakacyjnej. Przejechałem 2900km w czasie 23 dni. W skwarze, deszczu, przy silnym wietrze, a nawet w...śniegu. A oto jak sprawdziła się wiatrówka od Cumulusa w tych niełatwych warunkach.

(Tekst nie jest sponsorowany. Nie jestem z Producentem związany żadnym obowiązkiem pisania nieprawdy.) 

ZASTOSOWANIE
W tym momencie uważam za stosowne wyjaśnić, dlaczego zdecydowałem się w ogóle zabrać tego rodzaju odzież. Przecież kurtka przeciwdeszczowa również chroni przed wiatrem, po cóż dublować elementy wyposażenia? Odpowiedź jest dość prosta: wszystkie kurtki wodoszczelne, nie posiadające membrany są nieoddychające (materiał z jakiego są uszyte jest zwyczajnie laminowany od wewnątrz). Innymi słowy, jadąc w takiej kurtce na rowerze błyskawicznie pocimy się i mimo, że nie pada to i tak będziemy mieli wilgotną koszulkę od wewnątrz. Kurtki posiadające membranę...nie oszukujmy się, są one przeznaczone głównie by chronić użytkownika przed warunkami zewnętrznymi. Przy intensywnej jeździe na rowerze membrana, prosto mówiąc, nie wyrabia i również się pocimy. Pertex natomiast nie posiada membrany, nie jest też laminowany. Wiatroodpornośc jest natomiast zapewniona dzięki gęstemu splotowi samej tkaniny. Oddychalność jest więc tylko uwarunkowana grubością samego materiału. I tu właśnie pojawia się miejsce dla oddychającej kurtki wiatrówkowej. Jak wspomniałem wcześniej, Quantum GL nie jest wodoszczelny, a jedynie wodoodporny; zapewnia jednak ochronę przed krótkimi, mało intensywnymi deszczami. Dzięki temu, jadąc na rowerze, nie musiałem kurtki cały czas zakładać i zdejmować. Kiedy lekko padało chroniła mnie ona przed wilgocią, kiedy padać przestawało błyskawicznie schła i chroniła przed chłodem intensyfikowanym przez szybką jazdę na rowerze.


KRÓJ

Krój kurtki jest obszerny. Wjeżdżając na wysokość 2000m przy temp. 2st byłem w stanie założyć pod nią koszulkę kolarską uzupełnioną o rękawki dodatkowo polar o gramaturze 50g/m2 . Wtedy było idealnie. Bez polara kurtka bardzo szeleściła, kiedy mocno wiało. Obszerność wiatrówki pozwalała natomiast na mocne wypchanie tylnych kieszeni koszulki kolarskiej, co uważam za plus. Szerokość w klatce piersiowej jest idealna. Rękawy wiatrówki są odpowiednio długie, nawet kiedy mocno wyciągamy ręce trzymając kierownicę roweru, sugerowałbym jednak minimalne ich zwężenie (wspomniane szeleszczenie występuje głównie na rękawach). Niestety kurtka jest również zbyt wąska na plecach na wysokości ramion. Kiedy wyciągam ręce do przodu, do kierownicy, czuć jak kurtka mocno się naciąga właśnie w tych okolicach. Tył jest przedłużany, choć przy mocno pochylonej pozycji, jaką zajmuję na rowerze, wiatrówka nie chroni mi całkowicie pleców. Ściągacze: u dołu oraz te w nadgarstkach odpowiednio ściśle opinają ciało i mimo ich spartańskiej prostoty nie pozwalają wiatrowi przedostawać się do środka. Wiatrówka nie posiada kieszeni oraz kaptura. Jest to niewątpliwie oszczędnością wagi. Moim zdaniem słusznie z tego zrezygnowano. W tak lekkiej i cienkiej kurtce kieszenie byłyby niepraktyczneponieważ umieszczone w nich rzeczy, nawet bardzo lekkie, podskakiwały by w czasie biegu, nieprzyjemnie również układałby się podczas jazdy na rowerze. Kaptur w wiatrówce również uważam za zbędny ogranicza on tylko ruchomość głowy oraz pole widzenia. Na rowerze te dwie sytuacje są natomiast nie do przyjęcia. Kiedy pada na tyle silnie, że kaptur okazuje się niezbędny to i wiatrówka nie daje rady wodzie i trzeba po prostu założyć typową przeciwdeszczówkę. Nie przekonują mnie natomiast argumenty o ochronie głowy przed silnym wiatrem. O wiele bardziej wolę wtedy założyć zwykłą czapkę z windstopperem lub nawet bez. Na wyprawie miałem natomiast jedynie buffa i całkowicie wystarczył.
Przedni zamek YKK o pełnej długości posiada dwie maszynki co genialnie wspomaga wentylację jeśli ta jest konieczna. Takie rozwiązanie ma dla mnie ma też tę zaletę, że mogę lekko rozpiąć sobie kurtkę od dołu co ułatwia mi dostęp do tylnych kieszeni w koszulce rowerowej czy zwykłych, przednich kieszeni w np. polarze, a nie muszę rozpinać całej kurtki. Sugeruję dodać kawałek linki do maszynek zamka, ułatwi to jego rozpinanie np. w rękawiczkach. Kurtkę wyposażono w dobrze skrojony kołnierz, dobrze przylega do szyi, nie uciska a jednocześnie dobrze uszczelnia te okolice przed wiatrem. Zaznaczam, że moja powyższa ocena jest wynikiem długiej jazdy na rowerze w wiatrówce. Kiedy w niej biegam, krój jest praktycznie idealny, przeszkadza ponownie jednak wąskie rozmieszczenie rękawów i napinanie się wiatrówki z tyłu.
Podsumowując, nie jest to wiatrówka o kroju typowo rowerowym, a uniwersalnym. Sprawdza się zarówno na rowerze, podczas biegania, a także na co dzień i w czasie wycieczek z plecakiem, nie jest jednak szczególnie wyspecjalizowana pod kątem żadnej z tych aktywności. Należy mieć to na uwadze.



ODDYCHALNOŚĆ/ WIATROODPORNOŚĆ/ WODOODPORNOŚĆ
Zacznijmy od funkcji podstawowej czyli wiatroszczelności. Stoi ona na bardzo wysokim poziomie. Kurtka wręcz idealnie chroni przed podmuchami zimnego wiatru. Przejeżdżając Szosę Transfogaraską, na 2000m n.p.m. miałem temp. 2st i lodowaty wręcz wiatr. Założenie wiatrówki drastycznie zwiększyło izolację termiczną. Bezproblemowy był również 60km zjazd 1500m niżej. Doskonale dobrany materiał, świetnie uszczelniające ściągacze i wzorowo dopasowany kołnierz. Wiatroodpornośc oceniam celująco.

Wodoodporność rozpatruję jedynie przez pryzmat materiału oraz biorąc pod uwagę jak ma się ona w stosunku do ochrony przed wodą zapewnianą przez inne wiatrówki na rynku. Również mogę ocenić ją bardzo dobrze. Niezbyt silny deszcz trwający około 40min nie robi na wiatrówce wrażenia, ona sama do tego całkiem dobrze cały czas oddycha. Woda z początku po prostu perli się na powierzchni materiału. Silniejszy lub dłuższy deszcz pokonuje powłokę DWR Pertexu i jego samego. Jednak nawet kiedy już wiatrówka przemoknie i ubranie pod spodem będziemy mieli mokre to wiatrówka wciąż oddycha odprowadzając wilgoć na zewnątrz oraz chroni przed wychładzającym wiatrem. Docelowo, jesteśmy mokrzy jednak wciąż jest ciepło, to genialna właściwość kurtek wiatrówkowych!!

Pocę się zdecydowanie ponadprzeciętnie, mimo że jestem raczej chudy. W czasie 23 dni wyprawy miałem okazję jeździć w naprawdę różnych warunkach i na tej podstawie mogę opisać kilka sytuacji, kiedy wiatrówka sprawdziła się idealnie,  kiedy udało mi się pod nią zapocić. Podstawową mojego ubrania na rower jest koszulka rowerowa, oddychająca ze sztucznego materiału. Jak jest chłodno, dokładam rękawki z grubszej Lycry Lombardia. Wiatrówkę zakładam głównie w czasie zjazdów i tutaj prototyp Cumulusa
sprawdzał się naprawdę idealnie. Jeśli ruszacie na podbój alpejskich przełęczy na lekko, wiatrówka tego typu powinna być w Waszym podstawowym ekwipunku. Praktycznie nie zajmie Wam miejsca w kieszonkach koszulki kolarskiej, wagi jej nawet nie poczujecie. Podjeżdżać będziecie w większości przypadków na krótko, na zjazd z ponad 2000m założycie wiatrówkę i komfort cieplny będzie idealny. Druga sprawa to podjazdy, szczególnie na wyższych wysokościach jest już chłodno, co więcej, mocno wieje. W tym przypadku wiatrówka niestety nie jest najlepszym wyborem. Mimo nawet praktycznie całkowitego rozpięcia zamka, zapacałem się. Na taką okoliczność wolałem zarzucić polar 50, mimo że czułem „przez niego” lodowate podmuchy wiatru. Na długiej wyprawie wiatrówka spełniała również funkcję docieplenia z samego rana kiedy było chłodno i wilgotno, szczególnie w dolinach. Pierwsze 15km jechałem w kurtce, póki się nie rozgrzałem, sprawdzała się idealnie choć i w tym przypadku lekko się pociłem, ale zjawisko było naprawdę akceptowalne. Pertex GL jest najcieńszym wśród tej linii tkanin. Mimo, że czasem zauważyłem, że materiał nie wyrabiał z odprowadzaniem wilgoci, nie znajdziecie nic cieńszego, nic lepszego. GL jest moim zdaniem, aktualnie, najlepszym wyborem wśród materiałów oddychających/wiatroodpornych.

JAKOŚĆ WYKONANIA/WYTRZYMAŁOŚĆ
Moja wiatrówka jest prototypem i ma kilka niedociągnięć. Pewien jestem jednak, że jeśli tylko kurtki wejdą do oferty, będą wykonane wzorowo jak przystało na Cumulusa. Przez 23 dni codziennego używania kurtka nie nosi praktycznie śladów używania. Nic się nie popruło, nie rozdarło. By nie wychodzić z rytmu czasem zdejmowałem wiatrówkę w czasie jazdy. Musiałem robić to szybko i nie bawiłem się w delikatne rozpinanie zamka czy wyjmowanie rąk. Często ściągałem kurtkę na siłę, kilka razy zębami (J)- szwy są całe. Mimo częstego wożenia plecaka z około 4kg jedzenia i wodą na biwak, wiatrówka na ramionach i plecach jest nienaruszona. Wiatrówka na przedramionach posiada kilka zaciągnięć spowodowanych pakowaniem sprzętu do sakw. Moje sakwy rowerowe mają zamknięcie na rzep i po tym jak rękaw wiatrówki się do niego przyczepił i go odrywałem, kilka nitek wychodziło z materiału i powstawały wspomniane zaciągnięcia. Nie jest to jednak zjawisko uciążliwe oraz bardzo widoczne i nie wpływa na użytkowanie- ot negatywny efekt wizualny. Logo oraz nazwa producenta w seryjnej produkcji będą wyszywane, wyeliminuje to więc dotychczasową bolączkę schodzących literek. Wytrzymałość oceniam naprawdę bardzo dobrze jak na tak lekki sprzęt.

WAGA
Najlżejsza wiatrówka o jakiej kiedykolwiek słyszałem waży 45g, ale posiada zamek z tylko jedną maszynka. Kiedy położyłem produkt Cumulusa na wagę wyskoczyło 51g!! Waga wręcz piórkowa, nie ma szans byście poczuli ją w swoim bagażu. Genialna sprawa! Wystarczy powiedzieć, że kiedy nie jestem pewny pogody, a wybiegam na rekreacyjny maraton, dorzucam wiatrówkę do swojej nerki biegowej. Nawet przy tak minimalistycznym bagażu, wiatrówka jest niezauważalna.








PODSUMOWANIE
Z początku nie byłem przekonany...lekko się zapacałem, szeleściła...dodatkowy element sprzętu prócz przeciwdeszczówki. Teraz uważam, że wiatrówka od Cumulusa jest genialnym elementem mojego ubioru wyjazdowego. Gdybym wybierał się na południe Europy, czy ponownie do Gruzji czy innego kraju na wybrzeżu Morza Czarnego nie zabrałbym nic więcej prócz tej właśnie kurtki. Na weekendowy wyjazd rowerowy, kiedy wiem, że są duże szanse, że padać nie będzie również ta wiatrówka byłaby podstawowym elementem ubioru zewnętrznego. Tylko taką kurtkę wziąłbym ze sobą np. na Bieg Granią Tatr. Od siebie, bardzo polecam! Czekamy na seryjną produkcję!

(I na koniec jeszcze się pochwalę. Powyższy test jest pierwszym ever w sieci.:D Dziękuję Cumulusowi!)