wtorek, 1 stycznia 2013

Podsumowanie 2012 roku.


Rok 2012 roku można już uznać za historię. Sądzę więc, że czas najwyższy spojrzeć wstecz i podsumować minione 365 dni. Będziemy sobie czytać...znaczy Wy będziecie, w akompaniamencie zdjęć i video z Sylwestra. Tak jak w roku zeszłym przyznawałem ocenę 1-10, tak zrobię i teraz. Zaczynając od początku:


ROWER
W zimie jeździłem zdecydowanie mniej niż w zeszłym roku, jedynie po mieście. żadnych dłuższych tras. Szkoda. Również w tym roku tras powyżej 200km jak na lekarstwo. Jedynie 3. Muszę jednak zauważyć, że jedna z nich 296km zakrawa o 300-ę, do tego była to wymagająca, górzysta trasa nocna Dookoła Tatr. Jestem z niej bardzo dumny. Biorąc jednak pod wzgląd ogólny kilometraż to jest zdecydowanie lepiej niż w zeszłym roku, sporo przejechałem w ramach przygotowań do Transalpu. Majówkę w naszych polskich górach również zorganizowałem sobie z myślą o terenowych szlakach.Wraz z Michałem wybrałem sie później na wakacyjną wyprawę w Alpy. Przez 21 dni pojeździliśmy sobie trochę po terenie. Miałem też kilka fajnych wycieczek z poznanymi przez forum osobami z Trójmiasta.

ZAWODY
Wziąłem udział w dwóch edycjach Harpagana, gdzie poznałem świetnych ludzi, z którymi cały czas utrzymuję kontakt. Do tego pobiegłem w tym roku trzy „dyszki”. Czasu z roku 2011r. nie poprawiłem, ale na jednej zająłem II miejsce w mojej kategorii wiekowej. Na rajdzie "z kompasem" zająłem z kolegą III miejsce. Na biegach przełajowych Akademii Morskiej ponownie zająłem III miejsce, tak jak w 2011.

PRACA
W tym roku w wakacje nie pracowałem. Czas pochłonął mi wakacyjny wyjazd. Jedynie co, to łapałem się kilku dorywczych prac. Cały czas też działam z maszyną, powstają nowe projekty, testuję je i poprawiam. Szycie sprzętu turystycznego bardzo przypadło mi do gustu.

SZKOŁA
Zaliczyłem drugi rok na Towaroznawstwie na Akademii Morskiej. Obyło się bez poprawek. Niestety nie kontynuowałem stopni ratowniczych, wciąż jestem tylko 'młodszym". Tu wielka szkoda. Szykowałem się też na kurs KPP lub żeglarski, też nic z tego nie wyszło, też szkoda. Na trzecim roku odpuściłem języki. Dobrze to czy źle? Utrzymuję jednak zasadę: jeden rok-jeden kurs i w 2012 zrobiłem sobie wychowawcę kolonijnego.

INTERNET
Bloga chyba trochę odpuściłem, za co przepraszam. Jednym z moich postanowień na nowy rok to bardziej się za niego wziąć. Bardzo odpuściłem sobie bikestatsa i endomondo. Tym sposobem nie wiem ile konkretnie wybiegałem oraz wyjeździłem. Drugie postanowienie, poprawić też te dwa serwisy internetowe.

 

MORSOWANIE
Wraz z Wiecznie-Rozgrzanym K. Od października, co tydzień kąpiemy się w morzu i powiem, że jest super. Teraz już, po tych kilku tygodniach, wejście do wody nie jest jakąś wielką przygodą. Ot...normalka. Zachęcony tym „zjawiskiem” chciałem też przez moment zacząć myć się tylko w zimnej wodzie (pod prysznicem), ale wymiękłem. Po prostu myję się w chłodnej, nie zimnej.;)


SPRZĘT
Trochę sprzętu sobie powymieniałem. Przez ten rok zgromadziłem: świetnego tarpa ze spinnakera, nowego GPS-a, leciutki śpiworek X-lite 200 i kilka innych fajowych drobiazgów. Tutaj zdecydowanie na plus.

POZOSTAŁE
Od 2012 roku, od czerwca, jestem stanu wolnego, po trzech latach w związku. Bywa. Wyprawę w Alpy miałem okazję prezentować na dwóch spotkaniach podróżników. Na swojej prywatnej liście mam takie rzeczy, których jakości jestem pewny. Nawet jeśli się zepsują w wyniku wypadku losowego, czy zwyczajnie zużyją, kupuję identyczne. To jest świetne. Zmieniłem lekko sposób ubierania, powoli przechodzę na minimalizm życiowy...przede mną chyba 100 Thing Challenge. Rozwiązała się też sprawa wypadku. Mimo, że osądzono moją winę, nie poniosłem żadnych konsekwencji finansowych.

W zasadzie jestem z tego roku zadowolony. Plany na przyszły są, postanowienia też. Do przodu! Aaaaa...ocena. Od 1 do 10, tak? W zeszłym roku było 6, pamiętacie? Niech teraz będzie 8, ha!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz