wtorek, 28 maja 2013

Gruzińska jazda bez trzymanki.

Przed samą sesją wraz z trójka znajomych z uczelni potanowiliśmy wykorzystać dobre ceny biletów lotniczych. Padło na Gruzję, na którą byłem nagrzany od czasu prezentacji zdjęć Martyny i wujasa. Postanowiliśmy pozwiedzać ten mały kraj autostopem. Nie zawsze się udawało, ale doświadczyliśmy ogromnej gościnności Gruzinów, tak ogromnej, że tego dobra...wystarczy nam na naprawdę długo.

Dziś tylko zajawka, ale tak jak w przypadku majówki, tak i teraz będę stopniowo wrzucał zdjęcia i przemyślenia, a także przynajmniej dwa testy sprzętu 

sobota, 18 maja 2013

Wiosenny Harpagan 2013r.

Kolejny raz zdecydowałem się wystartować w Harpaganie, kolejny raz na trasie mieszanej i kolejny raz z niezawodnym Radkiem.

Oczywiście dzień wcześniej odbyłem przygotowania sprzętowe i tu polecam artykuł traktujący o przygotowaniu sprzętowym do biegów ultra. U mnie największą niewiadomą były buty. Niby rozbiegane, ale non stop powodujące pęcherze. Biegłem w nich już tyle razy, że dokładnie widziałem, w których miejscach spodziewać mogę się niespodzianek i przed czasem pięknie te miejsca okleiłem. W bazie zdaliśmy bagaże, chwilę posiedzieliśmy na stołówce i 21:30 ruszyliśmy na trasę pieszą (50km). Biegło mi się bardzo przyjemnie i na dobrą sprawę mógłbym podbiegać sporo więcej niż faktycznie truchtaliśmy. Sprzętowo byłem przygotowany idealnie! Użyłem praktycznie wszystko co zabrałem, plecak miałem natomiast dość lekki. Jedzenia może zabrałem minimalnie za dużo, bo pod koniec wciskałem na siłę. Niestety mieliśmy spore problemy nawigacyjne. 12h zajęła nam trasa piesza, o 4h za dużo.:)

Około 09:30 byliśmy w bazie po bieganio-marszu. Pół godziny później już jechaliśmy na rowerach. Czułem moc mięśniową, ale niestety dopadł mnie sleepmonster i zwyczajnie zasnąłem za kierownicą roweru. Nie wiem czy kiedykolwiek mieliście coś takiego, że jedziecie po asfalcie i nagle budzicie się na poboczu...:) Na trasie rowerowej warunki marniutkie były, albo tylko my wybraliśmy taką drogę, albo innym to nie przeszkadzało, ale myśmy w błocie się uwalili zdrowo. Dużo pchania zamiast jazdy, a jazda też miejscami 7km/h. Na trasie rowerowej z braku czasu, zaliczyliśmy tylko 3 punkty z 10. Punkty były jednak tłuste co ostatecznie dało nam dość fajne miejsca. 9 i 10 na 23 osoby.

A wiecie co pamiętam najbardziej z Harpa? Moment kiedy mieliśmy ostatnią prostą do bazy. Ubrany byłem we wszystko co miałem bo przed wschodem słońca było zimno. Do bazy docieraliśmy koło 09:00 więc słońce grzało zdrowo, a my nie chcieliśmy się już zatrzymywać by się rozebrać. Pamiętam ten ukrop pod czarnymi ubraniami.:)

Na sam koniec zapraszam jeszcze na film:
http://polnocna.tv/vid/pasje/2431

Bieg Europejski- Gdynia 12.05.

Kolejny bieg zaliczający się do GP Gdyni w biegach ulicznych minął tempem około 00:05:00 min/km. Zająłem 866 miejsce w klasyfikacji generalnej z czasem 00:46:32. Ponownie: świetna organizacja, miła atmosfera, dobre ciastka, bufety na trasie, uśmiechy ludzi i równe tempo odgłosu podeszw lądujących na asfalcie.

Pozdrowienia dla "ścigantów", którzy usilnie ustawiają się w sektorach 35-40min by później pobiec na ponad 59min i utrudniając innym osiągnięcie dobrego wyniku. Moi Mili, wyprzedzanie Was kosztuje dużo nerwów i szarpania!

Pozdrawiam też wszystkich, którzy uznali, że najlepszym miejscem na kubeczki po wodzie jest środek jezdni. Sądzę, że wszyscy, którym podczas odrzucania kubków udało trafić się biegacza obok, należy się specjalne -2min od czasu.:P

Jak widać na zdjęciach, ubrałem spodnie 3/4 i długą koszulkę termoaktywną. Za ciepło, mogłem wziąć spodenki krótkie i koszulkę krótką.

Podziękowania dla Grześka, który zrobił mi kilka zdjęć na trasie.

sobota, 11 maja 2013

Galeria zdjęć z majówki "Wzdłuż wybrzeża" 2013r.

Zapraszam do obejrzenia, około 200 zdjęć czeka na Was!:)
(zdjęcie linkuje do galerii)


wtorek, 7 maja 2013

Majówka „Wzdłuż wybrzeża”- sprzęt prawie ultralight.


W zasadzie mógłbym napisać w tej kwestii trzy zdania:

„Chcesz mieć problem, kup sobie amortyzator olejowo-powietrzny.”
„Nie zabieraj, pożyczonych, nie ogarniętych elementów sprzętu.”
„Bierz mniej.”

Sprzęt na majówce w zasadzie sprawdził się idealnie. Zacznę więc od tego co zawiodło:

  • przede wszystkim amortyzator RST First Air. Po podwójnym serwisie trzyma nareszcie powietrze, wymieniony został olej, uszczelki oraz tłumik (ten nowy jest od wersji Platinum). Niestety jakoś trzeciego dnia zauważyłem na prawej goleni lekki wyciek oleju. Ostatniego dnia wyciek był zdecydowanie większy, a to za sprawą poluzowanej blokady skoku. Kapturek blokady poluzował się na małej śrubce imbusowej. By ją dokręcić musiałem kupić cały zestaw kluczy na stacji we Władysławowie, a przy okazji dokręcania zgubiła się jedna z dwóch kulek znajdujących się pod kapturkiem. Teraz muszę taką dosztukować i chyba wymienię amortyzowany wideł na jakiś lekki aluminiowy sztywny. Zmiana amortyzatora na sztywniaka podyktowana jest też tym, że barbag przy mocniejszym ugięciu amorka haczył o V-break-i. Wręcz bałem się, że sakwa uszkodzi mi hamulce...
  • kamera GoPro. Pożyczona od Grześka była przygotowana do wyjazdu. Karta została sformatowana, dwie baterie naładowane. Niestety po nakręceniu około 10-15min na małym wyświetlaczu pojawił się napis FULL, a to oznaczało koniec nagrywania. Nijak w warunkach polowych nie udało się tego naprawić. Dlaczego tak zgłupiała? Do tej pory nie wiem. Poprzez to, okazało się, że samą kamerę, zapasową baterię, wodoszczelne plecki do obudowy, uprząż piersiową oraz monopod zabraliśmy niepotrzebnie.
  • prócz tego mogłem zabrać o kilka rzeczy mniej, ale o tym później.

SPANIE
Tym razem trochę nietypowo. Mieliśmy duży, pożyczony od Iwony, namiot czteroosobowy, który wiózł w całości Kamil w jednej z sakw Crosso Expert Big. Ja więc nie musiałem brać żadnego zadaszenia. Do mojego osobistego sprzętu noclegowego zaliczam więc:
  • alumatę w całości, nie zdecyduję się na jej przycinanie. Jak się okazuje, alumata naprawdę sporo daje! Kiedy pierwszej nocy rozbijaliśmy się po ciemku w Niemczech, trochę słabo wybraliśmy teren i ogólnie zsuwałem się w czasie snu. Kiedy zsunąłem się z alumaty obudził mnie chłód odczuwany przez część ciała stykającą się bezpośrednio z podłogą namiotu. Wtedy poczułem różnicę, jak jest z i bez alumaty. A różnica jest ogromna.
  • Śpiwór X-Lite 200 od gdyńskiego Cumulusa. Mój najlepszy zakup od długiego czasu! Malutki, leciutki i posiadający deklarowany komfort 3*C. Temperaturę
    komfortową mogę potwierdzić.
  • komplet bielizny zakupiony w Lidlu. Na pudełku piszą, że to zestaw na motor, ale ja kupiłem do spania i w tej roli sprawdza się świetnie! Prócz tego, że podnosi termikę to jeszcze działa jak wkładka- śpiwór nie brudzi się tak szybko od nieumytego ciała.
  • Skarpety wełniane. Prezent od mamy. Dopełnienie zestawu bielizny termoaktywnej.

Całość pozwoliła mi przetrwać temperatury rzędu 0*C (o takiej temp. oraz przymrozkach mówił właściciel sklepu, u którego robiliśmy zakupy z samego rana) w pełnym komforcie.


GOTOWANIE
Tutaj sprawdzony od wielu wyjazdów komplet:
  • 0,8l garnek aluminiowy
  • palnik, podróbka MSR Pocket Rocket
  • miniBic
  • SPORK poliwęglanowy od Sea to Summit
  • samodzielnie wykonana z drutu aluminiowego rączka do garnka.
  • 3 niepełne kartusze z gazem, każdy po 150g

Całość sprawdziła się bardzo dobrze. Nie zrobiłem pokrywki z folii aluminiowej ale obeszliśmy się bez niej, choć na następny wyjazd by się przydała. Zestaw oczywiście nie na dwie osoby, ale jakoś na siłę i tak daliśmy radę. Po prostu Kamil nie miał nic sensownego do zabrania. Zużyliśmy jeden kartusz.

BIWAK
Zabrałem ze sobą:
  • kąpielówki, używałem je w czasie mycia się w Bałtyku
  • bokserki, zakładałem pod luźne spodnie biwakowe
  • luźne, krótkie spodenki
  • polar czarny Quechua Forclaz 20

HIGIENA
Ponownie sprawdzony zestaw, choć tutaj można było troszkę uszczknąć:
  • przycięte mydło w zakręcanym pojemniku
  • przycięta szczotka do zębów
  • koncentrat pasty Ajona
  • antyperspirant Old Spice Champion, kiedy go zużyję zmniejszę pojemnik o połowę lub nawet bardziej
  • trzy pojemniki do przechowywania soczewek z płynem
  • gąbka
  • ręcznik szybkoschnący
  • okulary korekcyjne w sztywnym pojemniku- pojemnik nie jest potrzebny, okulary trzymane w tankbagu są chronione odpowiednio
  • papier toaletowy, wiózł go Kamil, ale zdecydowanie cała rolka nie była potrzebna

ELEKTRONIKA
Nie licząc aparatu, byłem w zasadzie uniezależniony od prądu. Drogę sprawdzałem na genialnym eTrexie 20 zamocowanym na kierownicy, kilometraż rejestrował licznik, który natomiast był zamocowany na mostku. Spokojnie wystarczyłoby jedno urządzenie. GPS na kierownicy kolidował z
mocowaniem barbaga i był mało stabilny podczas jazdy po wybojach. Następnym razem zrezygnuję z licznika, a GPS-a przeniosę na mostek. GPS przez 5 dni pociągnął na dwóch kompletach akumulatorków. Zabrałem trzy. Zdjęcia robiłem Nikonem d50 z kitowym obiektywem. Ze zdjęć jestem baaaardzo zadowolony. Bateria starcza na około 250 zdjęć. W czasie majówki musiałem raz ją podładować. Niestety ładowarka jest spora. Należy kupić drugą baterię. Zabrałem Solida B2100, który służył mi też za czołówkę w połączeniu z opaską na głowę, bez ładowania z wyłączaniem na dzień wytrzymał bez problemu cały wyjazd bez ładowania. Sporym jego minusem jest to, że kiedy jest wyłączony, nie działa budzik. W Nokiach o ile pamiętam nawet
komórka wyłączona załączałą budzik. Ipod Shuffle 6gen oraz słuchawki Creative umilały mi drogę po asfaltach pod wiatr i drogę w pociągu. Słuchawki trzymają się jak przyklejone, a wielkość samego odtwarzacza oraz jego waga jest pomijalna. Odtwarzacz trzymałem w pokrowcu z siatki dystansowej. Bardzo polecam obie pozycje!


DROBIAZGI
Dokumenty: paszport Bliza, legitymacja studencka, dowód osobisty, karta kredytowa, bilety na prom Hel-Gdynia, do tego pieniądze w zł i euro. Całość zapakowałem do sprzedawanej  Rossmanie „kosmetyczki transparentnej”. To jest generalnie słaby pomysł. Pokrowiec ten ma skłonności do pękania pod wpływem zginania. Muszę sobie przemyśleć i uszyć jakiś może lekki portfel? Wziąłem też flagę Polski, mały zestawik nici i igieł oraz apteczkę wodoszczelną. I w zasadzie z drobiazgów to wszystko. Nici i igły przydały się do drobnej naprawy pożyczonego namiotu. Apteczki na szczęście nie trzeba było używać.

PAKOWANIE
Pod siodełkiem zamocowałem saddlebaga w rozmiarze S. Pod sakwą mocowałem gumką zwiniętą alumatę. Na sakwie natomiast często rozciągałem siatkę z haczykami. Pozwalała mi przewozić i suszyć przy okazji ręcznik i kąpielówki po kąpieli, a także duże objętościowo jedzenie np. chleb. Niestety rozwiązanie jest mało stabilne. Do saddlebaga mocowałem też flagę, ale na tyle niefortunnie, że za każdym zdejmowaniem i zakładaniem musiałem się trochę pobawić. Mocowanie flagi zdecydowanie należy zmienić. Czerwoną lampkę Sigma Micro zamocowałem dwoma zipami do górnej rury tylnego trójkąta z lewej strony. Bardzo solidnie się trzymała. Wiozłem dwa bidony: 0.5l oraz 0.8l.
Spokojnie wystarczyły do przewożenia napojów, sklepów na trasie dużo, a ja mało piję. Na ramie zamocowałem tankbaga, fuelbaga oraz framebaga.
  • W tankbagu był odtwarzacz MP3, telefon Kamila, mój oraz pieniądze.
  • W fuelbagu wiozłem części zapasowe oraz narzędzia do roweru:
-         Klucze imbusowe x6
-         Dętka
-         Skuwacz do łańcucha
-         Zipy
-         Zapasowe wsuwki do hamulców, para
-         Pompka+ przejściówka samochodowy->presta
-         Małą buteleczkę FinishLine-a zielonego
-         Victorinox Bantam

Prócz tego jeszcze zapasową baterię do GoPro oraz plecki wodoszczelne do kamery.

  • We framebagu miałem ładowarkę do aparatu, gąbkę do mycia, rączkę do garnka, Sporka, zapasowe akumulatorki do GPS-a oraz kuchenkę.
  • Pod kierownicą wisiał świeżo uszyty barbag oraz przywiązany pokrowiec z aparatem.
  • Jeśli w nich nie jechałem, to nogawki, kurtkę przeciwdeszczową oraz buffa wiozłem w kieszonkach z tyłu.

Na dobrą sprawę mogłem zrezygnować z framebaga oraz fuelbaga. Drobiazgi tam trzymane mogłem upchnąć w sakwie podsiodłowej, pokrowcu na aparat, barbagu oraz kieszonkach koszulki. Najgorszym elementem był pokrowiec na aparat, który wiązałem linkami. Bardzo długo, zawsze co rano, się z tym męczyłem. Muszę pomyśleć i zaprojektować jakiś system nośny oparty na czterech fastexach.



UBRANIE DO JAZDY
Podstawą były spodenki 4F na szelkach oraz koszulka rowerowa. Jak było chłodniej to dokładałem koszulkę z długim rękawem, nogawki oraz kurtkę przeciwdeszczową. W zapasie miałem też ochraniacze przeciwdeszczowe. Jechałem w butach SPD, skarpetkach ze srebrną nitką. Na głowie miałem kask Giro i okulary B-Skin Parite, a na dłoniach rękawiczki Accenta z krótkimi palcami. Na końcu jeszcze G-Shock Mudman.

Ochraniacze się nie przydały całkowicie, mając teraz Ergony mogłem też jechać bez rękawiczek, bo chwyty są naprawdę wygodne. Koszulka natomiast mieści bardzo dużo do kieszonek za co ją lubię. Spodenki okazały się genialne. Świetna wkładka w połączeniu z szerszym siodełkiem zapewniły mi pełen komfort przez 5 dni jeśli o siedzenie chodzi.