środa, 5 czerwca 2013

Cumuls X-lite 200- test trzech tygodni nocy.

Po wyprawie wakacyjnej 2012 r, podczas której zmuszony byłem śpiwór pożyczyć, stanąłem przed koniecznością jego kupna. Do tej pory używałem lekkich i chłodnych syntetyków, których test możecie przeczytać TUTAJDojrzałem jednak do zakupu puchacza. Przy tej samej wadze, śpiwór puchowy będzie dużo cieplejszy niż syntetyczny. Będzie mniejszy po spakowaniu i przede wszystkim, przynajmniej w teorii, długowieczny. Wilgoć, która tak szkodzi piórkom, jeśli tylko shell jest z odpowiedniego materiału, a spakowany worek przechowujemy w drybagu, nie jest dużym zagrożeniem. Trzeba po prostu podejść do sprawy zapobiegliwie.

Wybór był w zasadzie prosty. Chciałem śpiwór najlżejszy i łatwo dostępny w Polsce. Padło więc na firmę Cumulus, a to, że jest z Gdyni, tylko potwierdziło mnie w słuszności wyboru. Zdecydowałem się na ich najlżejszy, na tamte czasy ( teraz są bowiem dostępne dużo lżejsze quilty), śpiwór czyli X-lite 200. Zaprojektowany został w zasadzie bez kompromisów. Wypełnienie polskim puchem 850 cui w stosunku 94/6, shell z Pertexu Quantum- prawdopodobnie najlżejszy materiał puchoszczelny na świecie, brak zamka błyskawicznego. 200g puchu stawia temperaturę komfortową śpiwora na poziomie 3st. Koszt: 579zł. Śpiwór używam rok co pozwala mi już napisać kilka słów o tym produkcie.


Śpiwór dostajemy w kartonie oklejonym taśmą z logo producenta, przyjemny drobiazg. W kartonie mamy śpiwór w worku kompresyjnym oraz dodatkowy worek z siatki do przechowywania śpiwora w stanie rozprężonym. Od razu duże wrażenie robi objętość śpiwora skompresowanego oraz waga po wzięciu do ręki. Jest malutki! Mikroskopijny! Naturalnie, od razu wrzuciłem produkt na wagę. Producent podaje 430g. Mi wyskoczyło 517g. z czego 12g to woreczek. Różnica na poziomie 75g może wynikać z wilgotności puchu(?), więc jest akceptowalna. Kilka słów odnośnie samego woreczka kompresyjnego. Jest wykonany z lekkiego, cienkiego materiału. Zamknięcie to zwyczajny sznureczek ze stoperem. Całość jest lekka, ale niestety niewygodna. Śpiwór ciężko upchać do środka. Zdecydowanie wygodniejszy byłby większy woreczek z paskami kompresyjnymi. Ale taki byłby sporo cięższy...Duży plus należy się natomiast Cumulusowi za dopasowanie stopera i linki, całość blokuje się świetnie. Niestety po roku, mój pokrowiec posiada już lekkie przecięcie, mam nadzieję, że uda mi się od Cumulusa zakupić drugą sztukę.

Po wyjęciu z woreczka śpiwór dość szybko łapie loft. Materiał zewnętrzny jest czerwony, bardzo ładny. Pertex wewnętrzny jest czarny. Raz że nie widać na nim brudu, a dwa, kiedy wywrócimy śpiwór na lewą stronę do suszenia, czerń przyciąga promieniowanie i śpiwór szybciej się suszy. Genialne! Tkanina sprawia wrażenie jakby miała się rozerwać przy pierwszym pociągnięciu, jest praktycznie przezroczysta. To jednak tylko złudne wrażenie. Przez cały okres używania nic się z nią nie stało. Wszystkie szwy również są całe, niektóre co prawda mają nie zakończone, luźne nitki, które psują obraz całości. Konstrukcja komór zwana skrzynkową wyeliminowała szwy "na wylot". Góra i dół śpiwora są oddzielnie wypełniane puchem co zapobiega przesuwaniu się piórek, dodatkowo: 60% puchu jest na górze, natomiast mniejsza, pozostała część na dole. Zabieg o tyle uzasadniony, że jak śpimy na plecach to i tak puch tam będący jest kompresowany przez masę ciała i nie grzeje. Zamknięcie śpiwora to dobrej jakości shockcord, stoper od kaptura i w zasadzie tyle. Minimalizm w najczystszej postaci, to bardzo mnie ujmuje. Na śpiworze nagrzane było logo, nazwa producenta, oraz nazwa modelu śpiwora, jak jednak widzicie na zdjęciach, po roku nie ma po nich śladu. Nie znam się, ale to chyba za niska temp. nagrzania.

Koniec jednak oglądania i teoretycznego zachwycania się nową zabawką. Czas na testy terenowe i weryfikację podanej przez producenta temperatury komfortowej.  Przez rok posiadania spędziłem w tym śpiworze około 12 nocy pod dachem oraz 7 czy 8 nocy w namiocie. Za mną więc trzy tygodnie faktycznego używania. Przez te wszystkie noce, ani razu w nim nie zmarzłem. Mam nawyk spania w śpiworze w namiocie w długiej bieliźnie termoaktywnej oraz skarpetach wełnianych. Bielizna zwiększa komfort termiczny, działa jak wkładka-zapobiega zabrudzeniu śpiwora od niemytego ciała oraz zapobiega nieprzyjemnemu klejeniu się ciała do materiału wewnętrznego. Tak, wewnątrz również jest pertex quantum, materiał sztuczny, śliski i tym samym mało przyjemny w kontakcie ze skórą. Często jest też właśnie tak, że nieprzyjemnie człowiek się do niego klei. Szczególnie jak jest trochę cieplej i się spoci. Można by to uznać za wadę, jednak ponieważ świadomie decydowałem się na sztuczny materiał wewnętrzny z uwagi na wagę i objętość produktu, sam za wadę tego nie uznaję.  Wszystkie noce w terenie spędziłem na cienkiej alumacie. Najniższa temperatura przy jakiej dane było mi w x-lajcie spać to 0, -1°C. W opisanej kombinacji bieliźniano-skarpetowej, owszem było mi lekko chłodno, ale nie na tyle by nie wyspać się komfortowo. W tym samym czasie, kolega w syntetyku temp. komf. 10°C, ubrany w polar i koszulki praktycznie nic nie spał. Dwie, trzy majowe noce spędziłem w temp oscylującej w okolicach 2-5°C i było akurat. Na wysokości 2100m n.p.m.  zanotowałem natomiast temp. około 7-8°C, znajomi spali w podwójnych syntetykach i było im ok/ lekko chłodno w stopy, mi natomiast było lekko za ciepło. Śpiąc w pomieszczeniach, śpię tylko w bokserkach, zsuwałem śpiwór do klatki piersiowej/ bioder i było ok. Brak zamka w regulacji termicznej w ogóle nie przeszkadza. Tak samo jak brak zamka nie przeszkadza przy wchodzeniu czy wychodzeniu ze śpiwora, tak jak napisałem: materiał wewnętrzny jest śliski więc łatwo jest się wśliznąć do środka oraz rano wyśliznąć. Brak zamka może jedynie przeszkadzać osobom, które podróżują w parze i śpią w połączonych śpiworach. Ale wtedy mogą wybrać model LiteLine 200 z oferty Cumulusa. Prócz obecnością zamka oraz wyższą masą te modele niczym się nie różnią. Brak zamka może też być wadą dla osób, które lubią spać pod rozpiętym śpiworem, ale w takiej sytuacji, mogą ponownie, kosztem około 60g wybrać LL200.  Z rana, od czasu do czasu obserwuję pojedyncze, wyciągnięte piórka, średnio jedno na noc. Często obserwuję również piórka, które przebiły Pertex, ale nie wyszły całkowicie. Wtedy staram się, złapać piórko od wewnątrz przez materiał i wciągnąć do wewnątrz, zwykle się udaje. Nie wiem jak sytuacja wygląda w przypadku innych materiałów, ale tutaj Pertex daje sobie raczej radę choć mogłoby być lepiej.

Na wyjazd autostopowo-lotniczy, pożyczyłem śpiwór koleżance, spała w nim co prawda tylko w pomieszczeniu, ale po powrocie bardzo pozytywnie mówiła o wadze, wielkości i komforcie termicznym. Trzymała też x-lita dość długo skompresowanego i po tym wypadzie puch był trochę "ściśnięty" ale po kilku dniach wszystko wróciło do normy. Po roku natomiast zauważam  spadek loftu, tragedii jednak nie ma. Zastanawiam się tylko jak byłoby po wypraniu. Normalnie śpiwór przechowuję w dużym worku siatkowym. Wiem natomiast, że niektórzy nawet na wyjazdach, kiedy nie śpią w śpiworze danej nocy, to wyjmują worek i pozwalają mu się rozprężyć, ja jednak tego nie uskuteczniam. Tym samym np. ostatnio w Gruzji śpiwór był skompresowany trzy doby...ale po powrocie, po kilku dniach, wszystko wraca do normy.


Podsumowując: czy naprawdę warto wydać niemałe przecież pieniądze na ten śpiwór?-zapytacie. Z pełna odpowiedzialnością odpowiem, że tak. Osobiście jestem zachwycony X-Litem 200 od Cumulusa. Śpiwór ten daje mi swego rodzaju poczucie pewności. Wiem, że po całym dniu deszczu, chłodu i  wysiłku na rowerze, wieczorem po przemyciu się czy przebraniu będę mógł odpocząć w cieple (dzięki śpiworowi), z dala od wilgoci (w namiocie) i zregenerować siły, a nie męczyć się jeszcze ze snem w chłodnym worku. Bez kozery powiem, że pieniądze wydane na X-Lite-a to były najlepiej wydane pieniądze w przeciągu ostatniego roku. Jeśli doliczyć do tego możliwość dosypania puchu u producenta (kiedy po czasie się zbije lub dużo piórek wyjdzie), opcję wszycia zamka jeśli sobie zamarzę...Dla mnie? Ocena 10/10 i przylepiam łatkę "Wciąż w drodze poleca".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz