środa, 12 czerwca 2013

Gruzja vol. 4: Batumi.

Batumi jest europejskie, bez dwóch zdań. Ta nadmorska, turystyczna miejscowość zabudowana jest kilkoma wieżowcami, luksusowymi hotelami, posiada bardzo zadbany rynek oraz bulwar nadmorski. Budynki przy głównych ulicach są pięknie odmalowane, trawniki zadbane, a rosnące palmy oraz bambus dopełniają pozytywnego wrażenia. 




Letnia stolica Gruzji intensywnie się rozbudowuje. Obok górujących nad nisko zabudowanym, starym miastem, Sheratonem i Radissonem powstaje Hilton, a zaraz obok wije się Wieża Alfabetu. 





Nas najbardziej urzekła jednak plaża, pierwsza kamienista plaża jaką widziałem! 



Nasze kroki skierowaliśmy do centrum Batumi i tam kręciliśmy się chwilę, próbując lekko się zgubić, wtedy bowiem dzieją się najciekawsze przygody. 






Prócz palm znaleźliśmy też bambusy!





 Zrobiliśmy się głodni, weszliśmy więc do restauracji.. Zamówiliśmy różne rodzaje hinkali i zajadaliśmy je ze smakiem, gdy nagle barman przyniósł nam kieliszki wódki mówiąc, że to od przyjaciół z sąsiedniego stolika. Kiedy obejrzeliśmy się, siedzący obok mężczyźni pomachali do nas, wspólnie wznieśliśmy toast, zrobiliśmy sobie zdjęcie i na koniec wymieniliśmy numerami. „W razie gdybyście zostali w Batumi na noc, zapraszamy do nas. Zapewnimy wam nocleg, jedzenie i zabawę”- mówili. Kiedy ruszyliśmy jednak w Kaukaz Mały i poinformowaliśmy ich o tym sms-em, dostaliśmy w odpowiedzi krótką i mówiącą wszystko wiadomość :”When you comeback?”...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz