czwartek, 20 czerwca 2013

Po tysiąckroć WYTRZYMAŁOŚĆ.

Firma Badura nie jest specjalnie kojarzona z outdoorem. W Internecie, na forach typowo turystycznych jest sporo negatywnych opinii na temat produktów tej firmy. Są też oczywiście pozytywne, ale generalnie poleca się raczej Salewę czy The North Face. Ponieważ sam mam przyjemność (tak, PRZYJEMNOŚĆ!!) używać jeden z modeli butów od Badury, chciałbym napisać kilka słów pochwały oraz z czystym sumieniem polecić je również do użytku turystycznego.

Buty Badura kupiłem w firmowym sklepie producenta, u siebie w Łukowie. Było to w październiku 2008r. Pamiętam dobrze, ponieważ było to przed wycieczką klasową w Bieszczady. Produkt kosztował mnie 279zł i były to pierwsze tak drogie buty, jakie do tamtej pory kupiłem. Wcześniej bardzo rzadko zdarzało się bym nosił buty droższe jak 100-120zł. Miałem ogromne wątpliwości, czy są one faktycznie tyle warte. Owszem, ładnie się prezentowały, były skórzane, w sklepie bardzo wygodnie się w nich chodziło, choć podeszwa do asów amortyzacji nie należała. Ponad wszystko jednak, miały wodoszczelną membranę Sympatex. Dobrałem sobie jeszcze, polecony w sklepie, preparat do konserwacji/impregnacji i wciąż pełny wątpliwości choć podekscytowany, wyszedłem ze sklepu.

Buty zostały wykonane z brązowej skóry nubukowej, na przodzie mają solidne „noski” z grubej, szorstkiej skóry. Sięgają lekko ponad kostkę. Podeszwa nie jest nijak sygnowana, brak chyba jakiś większych systemów amortyzacji. Bieżnik nie jest specjalnie wyraźny, widać że buty raczej nie zostały stworzone typowo w teren. Sznurówki są grube i łatwe do wiązania, przelotki są metalowe i solidnie  przynitowane do skórzanej cholewki. Na samej górze są dwie pary haczyków kończących sznurowanie. Cholewka jest miękka, buty raczej nie trzymają kostki mocno „w ryzach”. Od wewnątrz widać szarą membranę oraz miłe w dotyku wkładki. Język jest wszyty dość wysoko co zapewnia wodoodporność oraz jest w większości wykonany z Cordury.

Wygląd zewnętrzny należy zdecydowanie ocenić na plus. Buty świetnie prezentują się z dżinsami na co dzień i nie „przytłaczają” outodoorowym wyglądem. Z początku buty tylko myłem i pryskałem bezbarwnym środkiem do pielęgnacji, później (2011r.)kiedy zauważyłem, że skóra zaczyna tracić intensywny brązowy kolor zakupiłem środek do pielęgnacji i impregnacji z barwnikiem. Później zauważyłem, że nawet środek z barwnikiem nie daje pożądanego efektu wizualnego i teraz buty pastuję typową czarną pastą do butów, która pokrywa wszelkie niedoskonałości.

Z początku badury używałem tylko w zimie plus wycieczki w góry. Na samym początku membrana Sympatex spisywała się naprawdę genialnie. W Bieszczadach potoki pokonywałem po prostu z marszu. Były płytkie więc od góry nic się nie wlewało, natomiast membrana nie puszczała ani kropli. Niedowiarki później wkładały dłonie do moich butów by sprawdzić czy naprawdę są suche w środku. Były.J Skóra nie nasiąkała i woda dosłownie z butów spływała, momentalnie były suche. Teraz jest już zdecydowanie gorzej, membrana jest miejscami przetarta(szczególnie na pięcie)  i  puszcza wilgoć do środka, a skóra namaka mimo impregnacji.


Od końca 2011r. buty używam wiosną, czasem latem jak spadnie temp. oraz jesienią. Są to moje podstawowe codzienne buty. Ponieważ chodzę sporo podeszwa jest już na wyczerpaniu, szczególnie na piętach. Zdarł się praktycznie cały, szczątkowy od nowości, bieżnik, przetarła się twarda warstwa podeszwy i teraz zdziera się żółta, miękka warstwa wewnętrzna (żółta). Podeszwę oceniam jednak na bardzo wysoki plus. Buty przebieg mają solidny. Góry, asfalty, chodniki, trekkingi...W górach, na wilgotnych kamieniach podeszwa trzymała się bardzo fajnie, chodziłem ostrożnie co prawda, ale uśliźnięć nie zanotowałem. Zapewne dlatego, że bieżnik jest mało wyraźny i kontakt podeszwy z podłożem przez to jest bardzo duży. Niestety ten plus, na wyślizganym śniegu, jest minusem. Z racji bardzo minimalistycznego bieżnika często się tam ślizgałem. Wygląd naszych bohaterów jest cały czas akceptowalny, są lekko popękane na zgięciach palców, ale widoczne jest to tylko z bliska. Skóra jest też dość intensywnie porysowana. Spękania oraz przetarcia powstały głównie po zimowym Spirosie. Przeszliśmy wtedy 30km w śniegu po uda i lód, który osadził się na butach zdrowo je porysował. Guma nie pęka, sznurówki musiałem wymienić dopiero ze dwa tygodnie temu ponieważ porwały się doszczętnie po wycieczce do Gruzji w tym roku. Żadne z oczek do sznurowania się nie urwało.

Poszły dwa wewnętrzne szwy na praktycznie całej długości, ale da się to bardzo łatwo zszyć. Jednak, gdyby udało się uniknąć tych szwów w konstrukcji- uszkodzeń praktycznie by nie było. Zaczęły również odklejać się gumowe noski i odkryły jedną poważną wadę obuwia. Myślałem, że skóra idzie po całości i noski są naklejone na nią. Niestety, skóra kończy się jakieś 3mm pod gumą i kiedy uszkodzenie się powiększało buty zaczęły solidnie cieknąć w tym miejscu. Zakleiłem kropelką i jest pięknie. Nic nie cieknie, a uszkodzenia nie widać.

Podsumowując, bardzo szkoda, że ten model butów Badura jest już nie do dostanie. Nie licząc dwóch wpadek konstrukcyjnych (wyszukanych na siłę) jest to but na naprawdę wiele kilometrów. But uniwersalny, który założymy w góry, do miasta, na autostopowanie. W zimie i lecie. Gdyby (prócz wspomnianych rozchodzących się szwów oraz wpadką z gumowymi noskami) tylko podeszwa była wyraźniej rowkowana, powiedziałbym- ideał. Mimo to


Bardzo Wam wszystkim polecam buty Badury. Kiedy wreszcie dodrę opisaną parę, (póki co mają 5 lat!!) do codziennego użytku z pewnością ponownie zakupię coś od Badury. 

2 komentarze:

  1. Podpisuję się obiema rękami! Mam bliźniaczy model butów Badury, sięgający do kostki. Służą mi już pięć lat i powoli zaczynam się rozglądać za następcą. Nie będzie łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  2. jasne, buty to podstawa. Trzeba zabezpieczyc pewne kluczowe obszary - nogi, kolana czy tez oczy - ja uzywam glassini, idealne na rower.

    OdpowiedzUsuń