czwartek, 29 sierpnia 2013

Sakwy "Wciąż w drodze..." na Maratonie Rowerowym Dookoła Polski 2013!!

Maraton Rowerowy Dookoła Polski jest imprezą cykliczną organizowaną co 4 lata przez Daniela Śmieję (9-krotny zdobywca tytułu Harpagana na trasie TR200, ukończył też 6 razy Bałtyk-Bieszczady Tour!!). 27 sierpnia zakończyła się trzecia edycja tego, najdłuższego i najcięższego w Polsce ultramaratonu rowerowego.

Zawodnicy mają do przejechania 3130km trasy prowadzącej jak najbliżej granic Polski. Limit wynosi 10dni, co daje konieczność jazdy po minimum 313km dziennie! By ukończyć ten maraton trzeba być niesamowicie silny zarówno fizycznie jak i psychicznie.

Na trasie stanęła czołówka polskiego kolarstwa długodystansowego:
1
Daniel
Śmieja
LIRO team
2
Robert
Woźniak

3
Marcin
Nalazek
K.S.A.T.
4
Lucjan
Pietrzyk

5
Radosław
Tusiński
Velmar.pl - Merida Team
6
Michał
Wolff

7
Mateusz
Dąbrowski
Grupetto Gorlice
8
Bogdan
Adamczyk
Grupetto Gorlice
9
Sławomir
Mazur
Grupetto Gorlice
10
Piotr
Waksmundzki
www.wyprawyrowerem.yoyo.pl
11
Marek
Piluch

12
Marek
Kamm
marecki.home.pl
13
Wojciech J.
Gubała
Grupetto Gorlice
14
Stanisław
Ruchlicki
PTR Dojlidy Białystok
15
Krzysztof
Weszczak
Ghost Riders
16
Adam
Wojciechowski
Ultrateam
17
Tomasz
Knopik

18
Wojciech
Wieczorek
PiPi Pizza
19
Marcin
Koseski
Ultrateam




5 kolarzy wycofało się z wyścigu natomiast zwycięzcą tegorocznego MRDP 2013 został Michał Wolff, znany Wam z zeszłorocznej naszej wyprawy w Alpy, z czasem 8dni 14godzin i 16minut. Ekipa bloga "Wciąż w drodze... serdecznie gratuluje!!





Również blog "Wciąż w drodze..." miał swój skromny udział w maratonie. Dokładnie na rowerze Marka Pilucha, który również ukończył MRDP na 13 pozycji z czasem 10dni 1godzina i 13minut. Marek był najstarszym uczestnikiem Maratonu, ponownie GRATULUJEMY!






Marek jechał z podsiodłówką od "Wciąż w drodze..." w rozmiarze L i z tego co mówił "Sprawdziła się..."








Bardzo polecam film nagrany przez Mikiego, z którym miałem przyjemność morsować w Bałtyku ostatniej zimy (na filmie ponownie, widać podsiodłówkę:D):

Panowie, oby więcej takich sukcesów!

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

"Codziennie tak samo...nie zasypiam, nie budzę się rano..."


L. Stadt w 2008 roku zaśpiewali piosenkę o Londynie. Nazwali ją nowatorsko: "Londyn" i w zasadzie jest smutna. Jest sobie para, która się kocha i ona wyjeżdża do Londynu, on zostaje i tęskni i chce żeby wróciła. Skomentuję to tak: oboje są głupi.:D



 Ale cytat z tej piosenki fajnie pasuje mi do aktualnej sytuacji. "Nie zasypiam" bo akurat jak większość zasypia to ja akurat lecę na nockę do roboty, "nie budzę się rano" bo wtedy (po powrocie z pracy) dopiero zasypiam.:) W pierwszym wpisie z Anglii pisałem, że robię na dwie zmiany. Tak było, ale teraz od dłuższego czasu pracuję tylko na jedną, na nocki, 5 razy w tygodniu po 8h. Wygląda na to, że największe "busy" na wyspach się skończyło. Kończy się też powoli mój tutaj pobyt, zostało 17dni... Nieprzypadkowo wybrałem tą, a nie inną piosenkę na dziś bo i o Londynie ma być. By złamać to "codziennie tak samo" (cytat!) wybraliśmy się z trzema kolegami do Londynu. Ja byłem niesamowicie zajarany! Kilka zdjęć dla Was: