poniedziałek, 19 sierpnia 2013

"Codziennie tak samo...nie zasypiam, nie budzę się rano..."


L. Stadt w 2008 roku zaśpiewali piosenkę o Londynie. Nazwali ją nowatorsko: "Londyn" i w zasadzie jest smutna. Jest sobie para, która się kocha i ona wyjeżdża do Londynu, on zostaje i tęskni i chce żeby wróciła. Skomentuję to tak: oboje są głupi.:D



 Ale cytat z tej piosenki fajnie pasuje mi do aktualnej sytuacji. "Nie zasypiam" bo akurat jak większość zasypia to ja akurat lecę na nockę do roboty, "nie budzę się rano" bo wtedy (po powrocie z pracy) dopiero zasypiam.:) W pierwszym wpisie z Anglii pisałem, że robię na dwie zmiany. Tak było, ale teraz od dłuższego czasu pracuję tylko na jedną, na nocki, 5 razy w tygodniu po 8h. Wygląda na to, że największe "busy" na wyspach się skończyło. Kończy się też powoli mój tutaj pobyt, zostało 17dni... Nieprzypadkowo wybrałem tą, a nie inną piosenkę na dziś bo i o Londynie ma być. By złamać to "codziennie tak samo" (cytat!) wybraliśmy się z trzema kolegami do Londynu. Ja byłem niesamowicie zajarany! Kilka zdjęć dla Was:
 


2 komentarze:

  1. Rafal, jesli tylko bedziesz mial okazje wrocic do Londynu to poszukaj wypozyczalni rowerow na nocne jezdzenie po miescie. Niezapomniane wrazenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Roweru brak mi tu najbardziej!

    Jak byliśmy to coś przebąknąłem o wzięciu rowerów i pośmiganiu sobie trochę po mieście, chłopaki jednak byli mniej chętni.:)

    OdpowiedzUsuń