wtorek, 24 grudnia 2013

Motywacji i checi!!

Poniewaz ja znow w drodze...;) to tylko krotkie zyczenia  i wybaczcie za brak polskich znakow. Zyczenia dla Was moi drodzy Z okazji Swiat i Nowego Roku.

 Swieta to czas o tyle wyjatkowy, ze spotyka sie rodzina, mozna pogadac, posmiac sie i zrobic cos wspolnie. Wierzacy swietuja, niewierzacy rowniez spedzaja mily czas z bliskimi przy wspolnym stole.

Po tym wstepie, zycze Wam przede wszystkim byscie mieli z kim spedzic ten wyjatkowy czas. Byscie nie byli sami.

Zycze tez:
-wszystkim moim Klientom i Wspolpracownikom,
-wszystkim znajomym Blogerom,
-znajomym Rowerzystom,
-Morsom,
-wszystkim, ktorych drogi podroznicze skrzyzowaly sie z moimi...

 ...zycze Wam moi drodzy checi i motywacji. Wszyscy macie pasje, zajawki, robicie genialne rzeczy. Robcie swoje dalej z takim zaangazowaniem, jak do tej pory! Niech Wam sie dalej CHCE!!

rafalb

sobota, 21 grudnia 2013

Wiatrówka dostępna w ofercie Cumulusa!

Na stronie gdyńskiego Cumulusa możecie już znaleźć wiatrówkę, którą testowałem  Produkt nosi ciekawą nazwę Windy-Wendy i dostępna jest w kolorze niebieskim z czerwonymi zamkami i lamówkami oraz szarą z dodatkami niebieskimi. Cena to 299zł.

piątek, 13 grudnia 2013

Prawdopodobnie pierwsze pogies dostępne w Polsce!

Dzień dobry!
Zimy jeszcze nie ma, ale ja staram się już na nią przygotować. Może niekoniecznie "się" bo pogies-y, które możecie zobaczyć na zdjęciach idą docelowo do znajomej, która poruszyła moją wyobraźnię i zmotywowała do wzięcia się za ten, odkładany z 5 miesięcy projekt.:) Dzięki!

Ale tak mnie się podobają, że machnę i sobie takie.

Pogies to jakby łapawice, docelowo zaprojektowane chyba dla masherów. Coś takiego, tylko z neoprenu, mają też kajakarze. Później zobaczyłem zdjęcia, że rowerzyści na wyścigach fatbike-ów na Alasce używają takiego wynalazku. Następnie mogłem pomacać pogies Wilka, w których jechał na Nordkapp i postanowiłem coś takiego zmalować. I zmalowałem.:)

Wykonane są z dość cienkiego, impregnowanego nylonu rip-stop. Filling to syntetyczna ocieplina. Zastanawiałem się czy jakiegoś puchu nie warto było tam zasadzić, ale doszedłem do wniosku, że w takich łapawicach syntetyczne wypełnienie zrobi lepszą robotę. Pogies mają ściągacze na końcach mankietów oraz w otworach w które wchodzi kierownica.

Koniec z marznącymi dłońmi. Ha!









czwartek, 12 grudnia 2013

Zapraszam do Południka 18!


A prócz tego zapraszam do zapisywania się do newslettera. 
Funkcja dostępna po prawej stronie  ------------------------------------->>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Możecie być na bieżąco!

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Elektronika na wyprawę.

Tym wpisem strzelam sobie pewnie w kolano, ale dziennikarski obowiązek...tratata itd.:)

Wyprawa Czarne->Bałtyckie 2013 była pierwszą, na jaką zdecydowałem się wziąć ze sobą większą ilość elektroniki. Nawet bardzo dużo większą ilość. Dziś chciałbym Wam pokazać, co znalazło się w sakwach systemu bikepacking na moim rowerze.

Na zdjęciu mamy:
-ipoda shuffle ze słuchwkami i kablem do ładowania
-Solida B2100 z zapasową baterią i kablem do ładowania
-tablet 7' z przejściówką na hosta USB, czytnikiem kart i kablem do ładowania
-Nikona D50 z obiektywem 50mm/1.8, zapasową baterią, ładowarką i obiektywem kitowym 18-55/3.5
-czołówkę MacTronic HLS-K2r

Kamerka GoPro Hero 2 z akcesoriami (zapasowa bateria, plecki ażurowe, kabel do ładowania, uprząż, uchwyt na kask, uchwyt samoprzylepny oraz monopod). 

I na końcu jeszcze GPS eTrex 20 z zestawem baterii na cały wypad.

Jak widzicie na zdjęciach, każdy sprzęt elektroniczny to nie tylko jedna rzecz...zaraz dochodzą do niego ładowarki, baterie itd. i ostatecznie robi się z tego naprawdę sporo drobiazgów. Dziś prócz tego, że pokażę Wam co zabrałem na wyprawę, to jeszcze przedstawię pomysł jak próbowałem odchudzić ładowarki do poszczególnych sprzętów.

Każda ładowarka to generalnie wtyczka i kabel. Najwięcej miejsca i najwięcej waży zwykle wtyczka będąca zasilaczem. Postanowiłem się więc pozbyć wielu zasilaczy na korzyść jednego, który pozwala ładować dwa sprzęty na raz ponieważ posiada dwa wejścia USB. Do tego uniwersalnego zasilacza dokupiłem kable USB do ładowania poszczególnych urządzeń.




Na porównaniu możecie zobaczyć różnicę.

Takie podejście do tematu ma oczywiście swoje wady, na raz mogę ładować tylko dwa urządzenia. Z tego względu ustaliłem porządek, w jakim urządzenia ładowałem (zaczynając od tego, co najważniejsze)
-na pierwszym miejscu komórka, 
-później kamera, 
-następnie MP3 i...
-na końcu tablet.


Takie były założenia...
a okazało się przede wszystkim, że kabel USB nie ładuje komórki (Samsung B2100). Na szczęście komórka wytrzymała ciągłe używanie przez 23 dni na dwóch bateriach. Ciągłe używanie czyli bez wyłączania, z wysłaniem dwóch/trzech SMS-ów dziennie.

Prócz tego na wyprawie mieliśmy na tyle ograniczoną dostępność do prądu, że niestety nie mogłem zdecydować się na luksus typu "kilka stron ebooka w namiocie na koniec dnia". Tablet wykorzystywałem tylko wtedy, gdy było dostępne darmowe wi-fi, a i tak urządzenie rzadko kiedy było doładowane powyżej 40%. Ogólnie tablet spisał się całkiem fajnie, dość sprawnie mogłem wejść na fb, wysłać zdjęcia i kilka słów na bloga oraz sprawdzić pocztę czy poddać zdjęcia podstawowej obróbce

Apropos wi-fi:
-na Ukrainie polecam stacje benzynowe Lukoila i Socar. Internet jest zawsze, całkiem dobry transfer.
-w Mołdawii niestety nie wiem...za krótko tam byliśmy.
-w Rumunii na stacjach jest całkiem ok, choć gorzej niż na Ukrainie, natomiast sporo hotspotów było przy barach czy hotelach,
-na Węgrzech nie było nic, kompletnie, nawet przy McDonaldach cienko,
-na Słowacji byliśmy już tak blisko, że nie korzystaliśmy z dobrodziejstw Internetu.

Kamera GoPro, również prądożerne urządzenie, czasem też cierpiała z powodu braku zasilania, tak przejechaliśmy całe Węgry...Prócz tego same zalety, film wyszedł mi naprawdę fajny chyba.;)

Odtwarzacz MP3 iPod Shuffle całkiem ładnie się spisywał, mogłem muzyki słuchać dobre 4-5 dni, ładował się również dość szybko. Niezmiennie polecam!

Z GPS-em i latarką nie było problemów. Oba urządzenia były zasilane bateriami AA, których zabrałem duży zapas. Jeśli mogę wyrazić swoje zdanie o zasadności zabierania ze sobą akurat tego modelu latarki to powiem tak: jest ona za mocna na biwak oraz niewygodna w czasie zajęć biwakowych, oraz przez swoją masę i gabaryty ciężko mi ją gdziekolwiek w sakwie upchnąć. Tym samym czołówkę wiozłem przez cały czas na kasku. By poświecić sobie pod tarpem musiałem zakładać kask. :) Po tej wyprawie zdecydowałem się zainwestować w mikro-czołówkę Petzl e+lite oraz mocną, typowo rowerową latarkę na kierownicę.

Z Nikona również jestem zadowolony. Na jednej baterii mogłem zrobić około 350 zdjęć bez lampy błyskowej (której zwyczajnie nie używam, nie lubię). Do mojego zestawu fotograficznego marzeń brak mi jeszcze kilku drobiazgów, ale są to na tyle kosztowne drobiazgi, że ich zdobywanie rozłożyłem w czasie.:)

Z praktycznych wniosków to wszystko.

Na sam koniec jeszcze coś w rodzaju felietonu: Wyprawa rowerowa powinna być oderwaniem od rzeczywistości, odpoczynkiem od szumu medialnego, newsów i elektroniki, która trzyma nas w domu i otacza z każdej strony. Człowiek zamiast siedzieć przy komputerze rusza się na rowerze, oczy odpoczywają od ekranu, uszy od hałasu i słuchawek. Tak być powinno. Czy naprawdę stałem się uzależniony od tego całego dobra? Na wyprawie zamiast zjeść na miękkiej trawie z widokiem na pola czy lasy siadaliśmy pod stacjami benzynowymi, McDonaldami lub sklepami, gdzie ładowaliśmy wszystkie urządzenia lub korzystaliśmy z Internetu. Jadąc rowerem, zamiast wsłuchiwać się w szum wiatru, szum opon na asfalcie i pracę łańcucha, słuchałem muzyki...Jak na to patrzę teraz to widzę jaki błąd popełniłem. Wiem już, że wyprawa miesięczna to zbyt krótki wypad by usprawiedliwiać się zabieraniem ze sobą tego wszystkiego co wymieniłem wyżej...można przecież lżej i...zdrowiej.:)

Nowy projekt...

Wypełnienie stoi...czy leży...nieważne...jest gotowe!

Czekam na materiał na shell, gdzie on jest?!

A jak myślicie? Cóż to może być za projekt?:)

sobota, 7 grudnia 2013

Wykorzystajmy zimę!

Kolejna moja zima na wybrzeżu, kolejny sezon na morsowanie! Dziś, krótki filmik z wczorajszej kąpieli:
I Wy wykorzystajcie zimę!

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Barbag mojej produkcji jest gotowy!




Miło mi ogłosić, że testowana od maja 2013r. sakwa pod kierownicę, tzw. barbag jest gotowy!
Pierwszy model uszyłem przed majówką, podczas której solidnie sakwę testowałem. Po majówce "Wzdłuż wybrzeża" wprowadziłem kilka poprawek.
Między innymi: skróciłem taśmy mocujące i kompresyjne, dodałem mocowania na pokrowiec aparatu i lekko sakwę zwęziłem ponieważ haczyła o V-breaki.
Po tych poprawkach zabrałem barbaga na 24dni na wyprawę "Czarne->Bałtyckie 2013".
Konstrukcja sprawdziła się genialnie i oto finalny produkt:
-uszyty z cordury 500 (na zdjęciach czarna),
-w miejscach styku z rowerem zastosowana jest cordura 1000 (na zdjęciach w kolorze moro),
-rolowana jest z dwóch stron co ułatwia wypośrodkowanie bagażu wewnątrz oraz ułatwia dostęp do zawartości,
-posiada system mocowania dodatkowej kieszeni (u mnie akurat jest to pokrowiec na aparat),
-mocowana jest dwoma taśmami do kierownicy oraz jednym do główki ramy,
-posiada identyczny jak sakwa podsiodłowa system dołączenia paska i noszenia na ramieniu,
-w miejscu zabezpieczenia sakwy cordurą 1000 (moro) barbag jest usztywniany płytą PET.


W sakwie na kierownicę wożę: śpiwór X-lite 250 GL, długą bieliznę termoaktywną i skarpety do spania. Ten bagaż wypełnia sakwę na minimum pojemności czyli na szerokość usztywnienia (łata moro). Po rozrolowaniu można jeszcze po bokach upchnąć jedzenia na cały dzień.