piątek, 3 stycznia 2014

Podsumowanie roku 2013!

Kolejny rok minął nie wiedzieć nawet kiedy. Czas teraz tak szybko leci, godziny mijają nie zauważenie i nim się człowiek zorientuje, już zapada zmrok, przychodzi czas na sen. A i tego nie ma specjalnie dużo, ponieważ kolejny dzień trzeba wcześnie zaczynać by mierzyć się z nieubłaganie namnażającą się pracą i obowiązkami. Ale ja jestem szczęśliwy, mam rower na który wsiadając, odpoczywam od całej swojej gonitwy. Mam buty do biegania, zakładając które zyskuje minimum 40min na zamyślenie, to dużo...

Zgodnie z tradycją , czas na podsumowanie 2013, minionego roku. Czas te na przyznanie oceny w skali "do dziesięciu" .

Jeżeli o sferę związaną z rowerem chodzi to 365dni 2013 roku okazało się niestety mało zasobne w kilometry. Przejechałem tylko 4637km. Co gorsza, nie przejechałem żadnej trasy powyżej 200km. Ponieważ jest to zdecydowanie za mało, mam już postanowienie na przyszły rok, minimum dwa razy więcej, chcę przejechać minimum 10 tys. kilometrów rowerem. Odbył em kilka zimowych, dłuższych tras rowerem , z czego jestem zadowolony. Wiem, ze potrzebuję prócz solidnych ochraniaczy neoprenowych na buty jeszcze kilku istotnych elementów ubioru. Wszystko w fazie powolnego kupna. W majówkę wraz z Kamilem pojechałem na trasę wzdłuż wybrzeża, zrobiliśmy ponad 600km, bardzo miło wspominam ten wypad. Trasa dała mi poważnie do myślenia i zmieniłem w swoim rowerze chwyty na ergonomiczne Ergony, hamulce z noname na Avidy SL i amortyzator na sztywny aluminiowy widelec Mosso. Trzy zmiany na plus! Prawie 4 miesiące później ruszyliśmy razem na prawie 3000km w ramach wyprawy Czarne->Bałtyckie. Wyprawa udała się nadspodziewanie świetnie. Chciałem ułatwić sobie trochę życie, sprzedałem więc szosówkę , trochę brak mi teraz takiego roweru.

Prócz rowerowania, sporo biegam. 2013 rok przebiegł em całkiem solidnie. Do czerwca biegałem regularnie 4-5 razy w tygodniu po 10km, w śniegu, deszczu, upale, po asfalcie i lesie. Zimą zrobiłem sobie wybieganie na 31km. Przebiegłem prawie 70km w ramach wiosennego Harpagana, wziąłem też udział w trzech biegach w ramach Grand Prix Gdyni. Niestety na żadnym nie pobiłem swojej życiówki.

Zamiast jeździć rowerem, siedziałem przy komputerze. W ostatnim podsumowaniu, po 2012 roku, obiecałem sobie wziąć się za bloga. Tym samym podwoiłem liczbę wpisów na blogu w stosunku do roku poprzedniego. Mój artykuł o zeszłorocznym Transalpie pojawił się w majowym numerze Rowertouru. Nawiązał em też współpracę i piszę na portal testyoutdoorowe.pl.  Oprócz tekstów, zacząłem kręcić i obrabiać filmy oraz zdjęcia. W podsumowaniu zeszłego roku obiecałem sobie wziąć się za systematyczne uzupełnianie bikestatsa i endomondo. Finalnie, bikestats jest zadbany, natomiast z endomondo zrezygnowałem całkowicie- tym samym ułatwiłem sobie życie po raz kolejny.

Praca w domu, szycie, pochłania ogromną ilość mojego czasu. Paczki z rowerzystą życzącym "wielu kilometrów" wychodzą z mojego mieszkania coraz częściej.  Bardzo to lubię , a w 2013 roku wprowadził em do oferty pogies oraz barbaga, a na premierę czekają jeszcze inne fanty:).

Drugi sezon morsowania otworzyłem już w październiku i pociągnę do marca. Po ukazaniu się mojego filmu z pływania w czasie Ksawerego, Tygodnik Siedlecki zamieścił o mnie, krótką notkę na ich stronie www, miło!

Wyjeżdżałem nie tylko rowerem.  W kwietniu ruszyłem z trójką znajomych do Gruzji. Wyjazd autostopowy, był genialnie zaskakujący i obfitował w mnóstwo niezapomnianych wrażeń . Długo, długo tego wypadu nie zapomnę.  Prócz krawiectwa, pracowałem i zwiedzałem Wielką Brytanię , byłem też wychowawcą kolonijnym na zimowisku harcerskim. Na sam koniec, na Sylwestra, pojechałem  ze starą ekipą "815" na narty, kolejny super wyjazd!

Z łamałem zasadę "jeden rok, jeden kurs" i w 2013 roku żadnego nie odbyłem. Nawiązałem natomiast współpracę z gdyńską firmą Cumulus oraz Naukowym Kołem Turystyki i Hotelarstwa. O wyprawie "Czarne->Bałtyckie 2013" opowiadałem na Akademii Morskiej, Uniwersytecie Gdańskim i w kawiarni Południk 18 w Gdańsku. To o jedna prelekcja więcej niż w 2012. I cały czas podróżuję bez drugiej połówki:).

Mój sprzęt nie uległ drastycznym zmianom. Wymieniłem swojego X-lite na nowszy model z Pertexu Quantum GL, z tego samego materiału uszytego, nabyłem windshirta, zmieniłem sprzęt fotograficzny na aparat typu lustrzanka. Reszta w zasadzie bez zmian, spisuje się genialnie.

Miniony rok uważam za udany, miałem w nim dużo radości, dużo pozytywnego zaskoczenia, kontaktu z ludźmi, nowych przygód i tego, czego życzę każdemu: marzeń i wspomnień z ich realizacji. Jednak ponieważ mało był o jazdy rowerem i sukcesów sportowych, oceniam rok 2013 na jedno oczko mniej niż 2012 jednak o jedno więcej niż 2011. OCENA:  7

3 komentarze:

  1. Życzę spełnienia wszystkich postanowień!

    P.S. Jakbyś przejeżdżał przez Małopolskę to daj znać ;)


    pozdrawiam
    Maciek z na-rower.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Z lekkim opóźnieniem, ale w końcu dotarłem do Twojego podsumowania... :) Przyznam, że po dosłownie każdym akapicie pojawiało się w mojej głowie jedno słowo: "super". Gratuluję wszystkich sukcesów - tych mniejszych i większych. Czytało się naprawdę miło i... motywująco :)

    Trzymaj się, jeszcze raz wszystkiego "naj" w 2014!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne podsumowanie. No i zmiana amorka na sztywniaka - tylko na plus :) Oby wszystkie plany na ten rok wyszły :)

    OdpowiedzUsuń