poniedziałek, 10 lutego 2014

Namiot, tarp, a może bivibag?

Dzięki uprzejmości Maćka z na-rower.com mogłem wtrącić kilka swoich słów na temat noclegów w czasie wypraw. Nie tylko rowerowych, ale też pieszych czy kajakowych...
Wyraziłem swoje zdanie na temat tarpów, czyli mało jeszcze (mam nadzieję, ze jeszcze!!) znanym sposobie na ultralekki nocleg w terenie. Powtórzę się, wg mnie, w Europie nie ma lepszego sposobu na przyjemny nocleg w terenie. Jesteśmy bliżej natury, nosimy mniej, całość jest mniej awaryjna. I te wschody lub zachody słońca oglądane spod płachty...kto nie widział, ten nie ma pojęcia o czym mówi mówiąc, że noclegi w terenie są przyjemne. ZAPRASZAM DO WPISU MAĆKA!

3 komentarze:

  1. tytuł co innego mówi. Sugeruje jakieś porównanie, podsumowanie wad i zalet owych domków. Tymczasem artykuł a w zasadzie zdanie agituje za tarpem czyli daszkiem nie za bardzo sprawdzonym podczas egzystowania z komarami, wężami, kapryśnym latem ...deszczowym latem i wiatrem. Moim zdaniem namiot jest o wiele bardziej praktyczny zwłaszcza w wersji jednopowłokowej. Ja wybrałem Mayo

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie za bardzo sprawdzonym?:))
    Tarpowałem w krajach alpejskich, w Polsce i na terytorium wszystkich jej sąsiadów z wyjątkiem Rosji, w Mołdawii, Rumunii i na Węgrzech oraz w Gruzji. Pod tarpem spędziłem lekko licząc 4 miesiące w sumie. Na deszczach, wiatrach, w czasie dobrej pogody, z komarami i bez nich. Możesz mi wierzyć, tarpa mam sprawdzonego jak mało co. A Mayo akurat jednopowłokowcem nie jest...

    OdpowiedzUsuń
  3. Poza tym, porównanie "domków" znajduje się na zaprzyjaźnionym blogu, do którego link jest w tym poście, bo o to chodzi tutaj...

    OdpowiedzUsuń