sobota, 31 maja 2014

Airbone Supernova ZT-707 Carbon


Po moich akcjach z mini pompką Barbieri Nano doszedłem do wniosku, że olewam te mini wynalazki w mini wadze. Pompka to na rowerze coś jak drobne w kieszeni w mieście. Musi być niezawodna oraz wygodna w użyciu. A ponieważ musi też wygenerować pewne ciśnienie, które do niskich nie należy (na slickach 1.5cala jeżdżę na 4.5bara) to solidność i ergonomię zagwarantuje jej odpowiedni rozmiar i waga. Tym samym na majówkę w Tatry zabrałem swoją sprawdzoną, wysłużoną pompkę otrzymaną 6 lat temu pod choinkę. Duża, ciężka, nie użyłem jej wtedy ani razu. Wciąż jednak służy niezawodnie. Jadąc miesiąc po majówce Czarnym Szlakiem Wzgórz Szymbarskich, w okolicach Szymbarku Grzegorz znalazł natomiast kolejną mini pompkę. Już na pierwszy rzut oka wydała się solidna i dobrze wykonana. Schowałem ją do podsiodłówki nie wnikając i dopiero po powrocie, w mieszkaniu stwierdziłem, że Grzegorz nie znalazł byle czego…
…wtedy dopiero dowiedziałem się, że w ręku trzymam pompkę Airbone Supernova ZT-707 w wersji Carbon.

Kilka liczb:
-waga: 72g
-wymiary 120x22x36mm
-ciśnienie max 9bar
-wentyl Shrader+ z przejściówką rowerowy, Presta.


x
Znaleziony przez Grzegorza egzemplarz to akurat wersja medium. Dostępne są jeszcze krótsza oraz dłuższa wersja. Wersja medium idealnie mieści się do sakiewki podsiodłowej, fuelabaga czy koszulki kolarskiej. Rozmiar ultrakompaktowy! Przy dokładniejszym przyjrzeniu się stwierdzam, że wykonanie jest naprawdę mistrzowskie. Wszystko idealnie spasowane, nic się nie ugina, materiały solidne, nic nie trzeszczy. Naprawdę klasa! Tylko ten tłok ma taki luz…na początku myślałem przez to, że pompka jest zwyczajnie popsuta. Ale mimo luzu działa…Głowica ma 2cm długości, więc ciężko ją uchwycić przy pompowaniu. Do tego jest całkowicie gładka i posiada ostre rogi. Tu niestety minus, przy pompowaniu szczególnie przy wyższym ciśnieniu. Rączka również jest gładka, długość 10cm ponownie nie zachęca do dobijania do wyższego ciśnienia. Przy spoconych dłoniach notorycznie wyślizguje się ona z rąk. Tak jak wspomniałem wcześniej-tłok pompki ma duży luz. Ciężko mi stwierdzić czy jest to zaplanowany luz roboczy, czy po prostu kwestia zużycia się mojego egzemplarza, jednak powoduje on wycieranie się tłoka o ostre krawędzie rękojeści, zjawisko to również powoduje niepotrzebne przy pompowaniu, dodatkowe tarcie. Pompkę używam od dwóch lat i na zdjęciu możecie dokładnie zauważyć stopień wytarcia się tłoka…Po zdjęciu możecie też zaobserwować, że sam tłok jest cienki. Przez co pompowanie nie wymaga nadludzkiej siły, jednak trzeba się namachać. 4bary do 1.5calowych slicków to około 350 machnięć pompeczką. Tym samym traktuję ją typowo awaryjnie. W trasie zwykle nie chce mi się dobijać opon do końca i widząc na GPS-ie większe miasto znajdujące się niedaleko pompuję koło na tyle by doało się na nim bezpiecznie jechać natomiast w mieście na stacji dobijam kompresorem. Ot…wygoda. Zdarzyło się natomiast kilkukrotnie, że miasta nie było i dobijałem ją do ciśnienia docelowego. Dawało radę, jednak cała operacja trwała dłużej. Jeszcze nie teraz, ale planuję zakupić wreszcie konkretną pompkę podłogową do vstacjonarnego używania (póki co mam wspomnianą, większą 6-o letnią pompkę z Bożego Narodzenia) natomiast Airbone przeznaczona jest do wrzucenia do sakiewki, zapomnienia i przypomnienia sobie o niej w 



przypadku gumy. Kolejnym jej minusem jest wyjście na wentyl samochodowy. Nie wiem co przyświecało projektantom, ale pomysł jest kompletnie nietrafiony. Kto używa wentyli samochodowych w rowerze?! Od razu powinno być montowane wyjście na Prestę. A tak jesteśmy zmuszeni wozić ze sobą dodatkowo przejściówkę…a ta jest mała, łatwo ją zgubić. Hmmm…chyba wiem co przyświecało projektantom…uniwersalność. Ale w tym przypadku akurat sprawdza się zasada, że „jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Inna sprawa, że przyznaję bez bicia, i tak wożę ze sobą przejściówkę by móc pompować dętki kompresorem…Plusem są natomiast gwinty. By napompować dętkę z wentylem Presta należy wkręcić w niego przejściówkę, w przejściówkę natomiast pompkę. Całość, jeśli odpowiednio skręcona jest szczelna i sztywna. Podoba mi się to rozwiązanie. Supernova przejechała ze mną Alpy w 2012r., majówkę „Wzdłuż wybrzeża” i trasę z Krymu w 2013r. plus sporo jednodniówek. 

Wypisałem głównie jej wady byście mieli świadomość tego, co kupujecie, ale ogólnie jestem z niej tak zadowolony, że do tej pory Grzegorzowi pompki nie zwróciłem i jeśli tylko ta kiedyś padnie to z pewnością zakupię kolejną identyczną. Znalazłem wreszcie naprawdę małą, lekką i pewną pompkę rowerową. Cały czas pompuje niezawodnie i mimo wypisanych wad uważam ją za naprawdę solidny, bezawaryjny sprzęt i z całą odpowiedzialnością polecam. Koszt to około 25 funtów i uważam tą cenę za odpowiednią. Misję poszukiwania mini pompki uważam za zakończoną!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz