poniedziałek, 30 czerwca 2014

Karrimor Hot Rock Low.

Czas na zapowiadaną rok wcześniej recenzję butów Karrimor Hot Rock. Buty zakupiłem w angielskim SportDirect za, o ile dobrze pamiętam, 35 funtów. To daje 175zł. Mało jak na buty. Nawet bardzo jak na buty turystyczne. Czyżbym znalazł tak genialną okazję? Powiem szczerze: nie wiem. Posłuchajcie…






Hot Rocki to buty z wyglądu typowo „podejściowe”. Przede wszystkim są niskie. Wykonane z szarego zamszu. Mają gęste sznurowanie (pięć metalowych oczek bezpośrednio w cholewce, jedno metalowe oczko na taśmie i na samym końcu znów metalowe- podwójne oczko) zaczynające się praktycznie od samego czubka. Sam czubek obszyty jest natomiast gumową otoczką chroniącą przed uszkodzeniami. Podobna otoczka ciągnie się wzdłuż podeszwy do tyłu. Język jest wszyty z obu stron i na górze posiada spore logo Karrimora. Podeszwa jest dość agresywnie ponacinana, z przodu posiada dobrze znaną „climbing zone”. Z tyłu obecna jest pętelka z taśmy ułatwiająca zakładanie. Drobne czerwone i żółte wstawki tworzą naprawdę atrakcyjny z wyglądu produkt. Mnie naprawdę bardzo się podoba. Od wewnątrz buty obite są miękką i przyjemną w dotyku siatką, która kryje wewnątrz membranę o nazwie „waterproof”.;) Wykonanie w sumie jest naprawdę na poziomie, szwy zgrabne i proste, żadnych wystających nitek, nie ma się generalnie do czego przyczepić.

Buty kupiłem pod koniec sierpnia 2013r. i zacząłem używać w połowie października. Niedużo. Zaraz przyszła zima i przerzuciłem się na buty zimowe. Chodziłem w nich czasem kiedy były dłuższe okresy bezśnieżne. Na dobre w Hot Rocki wbiłem się ponownie w połowie marca, kiedy używane bardzo długi czas Badury zostały oficjalnie jedynie butami roboczymi. Marzec kwiecień maj…w zasadzie tyle. W czerwcu wskoczyłem w sandały. Czas faktycznego używania podsumowuję więc jako pół roku. Po tym czasie niestety wyszły poważne wady Karrimorów. Największą ich wadą jest przede wszystkim podeszwa. Amortyzacja jest co prawda genialna. Są bardzo miękkie, prawie jak biegowe Salomony! Niestety stopień w jakim już teraz, po tak krótkim czasie używania podeszwa się starła, jest lekko zatrważający. Długo z pewnością nie pociągnie, ale to się dopiero okaże. Poważniejszą wadą jest „coś”. Dokładnie nie wiem co…być może wynika to z mojej wady chodu? Chodząc w Hot Rockach pięta lewej stopy „leci” mi do środka. Po dłuższym marszu stopa zwyczajnie boli. Z prawą stopą wszystko jest ok. Ta wada dyskwalifikuje buty z dłuższych marszów. Ciaśniejsze sznurowanie nic nie daje. Od razu zaznaczam, że w żadnych innych butach nie zauważam nic takiego. Prócz tego po 3 miesiącach przetarły się sznurówki. Zastąpiłem je repikiem z dodatkiem kevlaru oraz zaczęły rdzewieć oczka od sznurówek. Membrana sprawdza się dość dobrze. Ani razu butów nie impregnowałem, ani razu też nie prałem. Na deszczu skarpetki są suche, a i stopy przesadnie się nie pocą. Jestem zadowolony.


Podsumowując: powiem, że nie miałbym obaw zabrać tych butów w góry, w Tatry dajmy na to. Gdyby tylko nie ta dziwna przypadłość z lewą stopą. Możliwe, że trafiłem zwyczajnie na wadliwy egzemplarz? Żałuję jednak wydanych pieniędzy. Kupiłem buty, które aktualnie zakładam tylko w mieście i nawet tam po dłuższym marszu odczuwam ból podczas chodzenia. Cóż mogę doradzić? Kupując te buty, każde od Karriomora nie spodziewajcie się długiej żywotności podeszwy. Ile moja pociągnie…zobaczymy, nie omieszkam Was poinformować. Jednak obowiązkowo przymierzcie je, nie kupujcie przez internet. Przymierzcie w sklepie, pochodźcie dłużej. By nie trafiło się Wam tak jak mi.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz