sobota, 8 sierpnia 2015

Pierwszy tarp z cubenu w Polsce jest u mnie!

Po przerwie chciałbym zaprezentować coś pierwszego.
Pierwszego w PL.
...
...
...
Właśnie skończyłem tarpa z cuben fiber. Wersja 19 gramowa cubenu została najpierw sklejona specjalną taśmą dwustronną, później przeszyta i szwy zostały na końcu zalaminowane.





Dołożyłem światowej jakości maszty od firmy DAC w ich najlżejszej wersji oraz szpilki tytanowe od Terra Nova. Płachta mieści się w malutkim pokrowcu również wykonanego z cubenu.

Waga oraz cena niech pozostaną póki co tajemnicą.:)






Ostatnie tygodnie były dość poważnie wyjęte z życia. Opowiem Wam tą historię. Mieszkając jeszcze w Anglii na profilu Cumulusa zauważyłem wpis dotyczący wolnego wakatu w tej firmie. W zasadzie to dalej potoczyło się standardowo: zmontowałem CV i list motywacyjny, wysłałem i czekałem. Odezwał się Jacek i powiedział, że miło będzie spotkać się na rozmowie. Wyleciałem ze Stansted w sobotę. W niedzielę pojechałem na triathlon do Stężycy w roli widza, gdzie nagrałem krótki film z wyścigu. Możecie go zobaczyć tutaj:



W poniedziałek natomiast o 16;00 zameldowałem się na rozmowie. Poszła moim zdaniem ok. Wróciłem do domu i około 18:00 byłem już przebrany na rower. Przede mną była tygodniowa wycieczka wzdłuż północnej granicy Polski. Wycieczka niesamowicie niesamowita. Ale od początku.

Jej geneza była następująca: jadąc krajową jedynką na Islandii w pewnym momencie przede mną zjechała na pobocze i zatrzymała się biała Mazda. Z samochodu wyskoczyła długowłosa brunetka w zielonym softshellu. Jessica z Australii. Chwilę porozmawialiśmy, zrobiliśmy sobie zdjęcie i na końcu powiedziałem jej że kieruję się do basenu Seljavallalaud. Wytłumaczyłem jak tam dojechać i mieliśmy się tam spotkać. I w zasadzie o sprawie zapomniałem. Do czasu kiedy faktycznie do basenu dotarłem...
...i ona tam była. I tam umówiliśmy się na spotkanie w Polsce...
...siedem tygodni później...
...tysiące kilometrów dalej. 
W Chałupach na polu namiotowym.

I jeździliśmy przez tydzień bocznymi drogami północnej Polski. I spaliśmy w namiocie gdzie popadło. I oglądaliśmy zachody słońca. I kąpaliśmy się w morzu. I jedliśmy proste posiłki na polach i łąkach. I dojechaliśmy do granicy z Litwą i ona pojechała dalej, a ja wróciłem do Gdańska w sobotę wieczorem.
A w czasie tej naszej jazdy dostałem telefon od Cumulusa. I dostałem u nich pracę.

W niedzielę wyleciałem do Anglii. Miałem tydzień na wymówienie pracy w fabryce, wyprowadzkę, wysłanie wszystkich gratów do Polski, wysłanie rowerów, wymówienie abonamentu na telefon, karnetu na siłownię i ubezpieczenia.

I wyleciałem w następną niedzielę i w Gdańsku byłem około 01:00 w poniedziałek. A o 07:00 zacząłem nową pracę. U Cumulusa. I minęły mi dwa tygodnie tam. Jest miło. Jeśli macie jakieś pytania...dzwońcie i pytajcie o Rafała. Albo piszcie, albo zapraszam osobiście.:)

3 komentarze:

  1. Świetna historia z Australijką. Gratuluje nowej pracy. No i wreszcie bardziej optymistycznie brzmiący wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Chris! Pozwoliłem sobie usunąć jeden Twój komentarz, ponieważ były dwa identyczne.:)

      Samemu ciężko było mi uwierzyć, że dziewczynę z Australii, którą poznałem na Islandii nagle widzę na polu namiotowym w Chałupach na półwyspie.

      Każdy kolejny będzie bardziej optymistyczny! Ale nie chcę by wiązano to z powrotem do Polski z Anglii. W Anglii było mi bardzo dobrze i byłem tam szczęśliwym człowiekiem.

      Pozdrawiam, Rafał

      Usuń
  2. hej Rafale

    Kolejny swój człowiek w branży- gratuluję!

    OdpowiedzUsuń