niedziela, 27 września 2015

Primus Eta Lite+ TEST

Wyruszając na Islandię wiedziałem, że będę się tam zmagał z warunkami zimowymi. Pytanie było tylko, jak bardzo zimowymi. W związku z tym wyposażony byłem w kuchenkę benzynową Primus Gravity II MF z butlą na benzynę. Nie od dziś wiadomo bowiem, że w zimie zdecydowanie lepiej sprawdza się właśnie taka konstrukcja. Gaz niestety przy niskich temperaturach oraz na znacznych wysokościach nie działa specjalnie dobrze. Przekonałem się o tym, ale wówczas stosowałem marniutką kuchenkę gazową (podróbka MSR Pocket Rocket od firmy FireMaple) i marniutki gaz (taki, jakim ładuje się butle wielokrotnego użytku ponieważ napełniałem jednorazowe kartusze wielokrotnie) oraz zwykłą aluminiową menażkę harcerską. Dzięki portalowi testyoutdoorowe.pl miałem okazję podejść do tematu gazu w zimie jeszcze raz. Tym razem mając do dyspozycji kuchenkę bardzo wysokiej klasy. Zestaw do gotowania Primus Eta Lite +.

Pierwsze wrażenia czyli otwieramy paczkę.
Zestaw przychodzi ładnie zapakowany w eleganckie pudełko. Gdybym chciał komuś sprezentować tego typu sprzęt to bym tylko obwiązał kokardką i wręczył. Opakowanie jest minimalistyczne, czarne i przyjemne dla oka. Od razu widać, że otrzymujemy sprzęt z wysokiej półki. Opakowanie zawiera:
-sam palnik z piezozapalnikiem,
-sznureczek do podwieszenia z metalowym haczykiem,
-rozkładane nóżki pod kartusz zapobiegające jego wywróceniu,
-0.5l kubek z plastikową przykrywką, neoprenową osłoną z uchwytem, radiatorem oraz wkręcanymi nóżkami do palnika.

Palnik w dłoni sprawia solidne wrażenie. Jest duży i ciężki. Cały z metalu, nie licząc uszczelki oraz obudowy piezozapalnika i regulatora płomienia (od razu wzbudził moje obawy ponieważ jest nieco mały). Palnik od góry wygląda jak trójkąt równoboczny z zaokrąglonymi rogami z widocznym łącznikiem do zamocowania kubka.

Sznureczek jak sznureczek, jest czerwony więc nieco trudniej go zgubić w trawie lub między kamieniami. Nie planowałem podwieszać kuchenki więc nie wnikam specjalnie.

Rozkładane nóżki wykonane są z czarnego plastiku i mocuje się je "na wcisk" w denko kartusza. Również sprawia solidne wrażenie, ale ponieważ nie używam tego elementu to też nie wnikałem zbyt.

Nad kubkiem można się rozpisać nieco bardziej. Wykonany jest z anodowanego aluminium. O pojemności 0.5l i z radiatorem. Zastosowanie radiatora ma na celu zwiększenie wydajności całego zestawu ponieważ płomień nie ucieka bokami naczynia, a kumuluje się cały w podgrzewanie zawartości. Kubek jest zabezpieczony osłoną neoprenową zapinaną na rzep, z taśmą robiącą za uchwyt oraz zabezpieczenie spakowanego zestawu oraz dwie skórzane naszywki z wytłoczoną nazwą kuchenki oraz informacją o zastosowaniu radiatora
właśnie. Taśma robiąca za uchwyt posiada bardzo sprytny haczyk. Jeśli zahaczymy go o dolne "uszko" będziemy mieli rączkę, a jeśli o górne to zamknięcie zestawu. Na wspomnianej taśmie jest również luźno przesuwająca się szlufka z metalu, w którą wkręcone są trzy nóżki do palnika. Kubek zamykany jest za pomocą przykrywki wykonanej z tworzywa sztucznego (jak zapewnia producent "BPA free"). Przykrywka może służyć za mały kubeczek, posiada też trzy otworki na brzegu ułatwiające wydostawanie się pary wodnej podczas gotowania jak sądzę. Dookoła kubeczka biegnie też otok gumowy z wytłoczonym napisem "Primus".

Dodatki
Ponieważ samolotem nie można przewozić kartuszy z gazem, dopiero na Islandii się w nie zaopatrzyłem. Kupiłem duży gaz Primusa oraz najmniejszy dostępny gaz JetBoila na warunki zimowe. Kolejnym dodatkiem, w jaki się wyposażyłem był zestaw do parzenia kawy lub herbaty. Jest to gumowa przykrywka kubka oraz krążek z siatki z "tłoczkiem".

Użytkowanie
Montaż palnika do kartusza przebiega bezproblemowo i sprowadza się tylko do nakręcenia

pierwszego na drugi. Za moim palnikiem są już tysiące nakręceń i rozkręceń - wewnętrzny gwint oraz gumowa uszczelka są nienaruszone. Niestety palnik posiada dwie, dość poważne wady. Pierwszą z nich jest zbyt mały regulator płomienia. W grubych rękawicach zimowych ciężko jest go obsłużyć, dużo bardziej widziałbym tu składany, większy regulator z cienkiego drutu. Drugi minus to zapalnik piezo, który już od początku nie działał dobrze. Zaskakiwał dopiero za którymś razem by ostatecznie się przepalić i nie działać w ogóle. Chyba ktoś tu nie dopasował materiału z jakiego go wykonano do mocy palnika. Po pół roku używania palnik widocznie złapał nieco rdzy.

Na przykręcony do kartusza palnik nakręca się kubek. Wygląda to następująco: palnik posiada niejako wygięty w kształt trójkąta równobocznego z zaokrąglonymi bokami drut. Kubek natomiast posiada otwór w denku w kształcie identycznym. Przy zamocować na stałe jedno do drugiego należy wpasować otwór w wygięty drut oraz wykonać obrót o 90st. I tyle. Całość jest sztywna i solidnie zamocowana. Ta spójność jest oczywiście bardzo ważna dla alpinistów, który podwieszają cały zestaw z racji nierównego podłoża w namiocie, oraz (prędzej) dla wspinaczy biwakujących w ścianie. Dla mnie było to wygodne, ponieważ po prostu mogłem złapać za kubek i przenieść jedną ręką całość.

Kubek mimo, że był wielokrotnie mocno ściskany w sakwach, cały czas jest prosty i cały. Do środka idealnie chowa się mały kartusz 100g oraz palnik co pozwala trzymać cały zestaw do gotowania razem i oszczędza miejsca w bagażu. Miło pomyślane. Kubek pomieści około 0.7l wody, ale wtedy nie jest możliwe by nałożyć plastikową przykrywkę szczelnie (pływa na powierzchni wody). Nominalne 0.5l wody to dobra ilość na liofa czy na herbatę czy kawę. Makaronu raczej nie da rady zagotować. Torebkę ryżu czy kaszy owszem. Warto wspomnieć, że można dokupić większe naczynia do tego zestawu. Radiator to nie ściema. Nie jestem typem
labolatoranta, więc nie podam Wam czasów gotowania w pomieszczeniu co ma się nijak do rzeczywistości. Na zewnątrz wyniki kształtują się następująco:
-niczym nie osłonięty palnik, bez przykrywki, dość wietrznie, 15st. - 3min 42sek,
-osłonięty od wiatru palnik z przykrywką, 15st. - 2min 40sek.
-palnik w namiocie z przykrywką, -10st. - 4min 18sek
-nieosłonięty palnik z przykrywką, silny wiatr, -8st. - woda po 6min nie doszła, musli rozrobiłem z ciepłą.

Neopren dookoła kubka ma za zadanie izolować gorące ścianki, kiedy trzymamy go w rękach oraz trzymać ciepło w kubku podczas gotowania (tym samym skracać czas procesu). Poza tym ma rolę marketingową. Do niego doszyte są dwie skórzane łatki mi in, z wytłoczoną nazwą producenta (miłe dla oka). Mimo, że kuchenka ma około pół roku co-weekndowego używania to neopren nie przyjmuje zapachów (a wylewała się na niego, kawa, herbata, sos do spaghetti i inne). Z kurzu można go umyć bardzo łatwo (ja to robiłem szczoteczką i mydłem). Do neoprenu doszyty
jest wspomniany pasek z haczykiem. To nie jest tak, że można go trzymać jak ucho od kubka, a raczej korzystać z niego jak ucha na dłoń, która trzyma za ściankę kubka. Powstała ręka jest za duża na moją dłoń, idealna natomiast w przypadku używania grubej rękawicy. Niestety niepilnowana
taśma opada na tyle nisko, że moja jest już prawie przepalona przez płomień palnika (nieładnie Primus!). Taśma przechodzi na wylot przez neopren (duży plus), a nie jest tylko w niego płytko wszyta. Rzep jest mega solidny i uważam, że jest to element, który w tym całym zestawieniu zdecydowanie nie padnie pierwszy.

Ok. Teraz plastikowa (BPA free) przykrywka. Miła rzecz. Może robić za mały kubeczek. Idealny na kawę. Posiada wypustek (ten, gdzie znajdują się otworki) za który można wygodnie kubek trzymać. Można go też bez obaw trzymać za ścianki dzięki gumowemu otokowi (izoluje od gorąca). Jeśli ktoś by się uparł gotować makaron w tym kubku (da się to zrobić, ale po prostu w małej ilości, zdecydowanie w zbyt małej jak dla mnie) to otworki w pokrywce są genialne by po ugotowaniu makaron odcedzić. Zapewne nie takie było ich pierwotne przeznaczenie, ale dla mnie ok.:)

Użytkowanie całości nie jest nijak skomplikowane i przebiega w porządku. Na Islandii przez tydzień gotowałem w temp. oscylujących wokół -10 st. i kuchenka po prostu działała. Mój wcześniejszy zestaw wysiadał przy temperach około 0st. Kartusze trzymałem na noc w śpiworze, a gotowanie oznaczało:
-topienie śniegu na herbatę do wypicia i do zrobienia herbaty do termosu,
-topienie śniegu na owsiankę z rana,
-topienie śniegu na wieczorną herbatę,
-topienie śniegu na danie obiadowe.

Żadne z dań nie było specjalnie gotowane. Po prostu doprowadzałem wodę do wrzenia i zalewałem
danie. Przez cały czas kuchenka osłonięta przed wiatrem w namiocie nie zająknęła się w żaden sposób. I przyznam szczerze...uratowała mi po prostu skórę. Benzynówką (ponoć mega solidna i pewna) wysiadała od razu trzeciego dnia. Wysiadła dokładnie pompka (podejrzewam, że smarowanie tłoka w niższych temp coś puszczało. Pozostała mi ta testowa gazówka i ta szła jak burza.

Przeprowadziłem natomiast porównanie benzynówki Primus Gravity II MF z garnkami aluminiowymi (stara menażka harcerska) do zestawu Eta Lite+. W niskich temp obie te kuchenki ustawione na full topiły i gotowały śnieg w podobnym czasie z przewagą jednak benzyny. Ale dosłownie na poziomie pół minuty. W warunkach lata, gaz był nieporównywalnie szybszy. Tak w przypadku samego gotowania jak i w przypadku przygotowania do gotowania. Szybszy, poręczniejszy, wygodniejszy i tańszy.

A właśnie! Tańszy! Radiator, osłona neoprenowa oraz przykrywka pozwalają oszczędzić gaz przy gotowaniu. Przy zwykłej kuchence i aluminiowych garnkach kartusz 440g wystarczył na 3 tyg gotowania (rano kawa i wieczorem makaron w warunkach późnego lata w Europie Wschodniej). Kartusz o takiej samej wadze na Islandii wystarczył mi na 12dni (rano herbata plus herbata do termosu, wieczorem obiad plus herbata przy minusowych temp. i topienie śniegu). Oszczędność jest więc wyraźna

Warto wspomnieć, że na palniku nie postawimy naczynia innego niż od kompletu. Umożliwiają to natomiast dołączone (i znajdujące się wkręcone w


stalową szlufkę na pasku) wkręcane nóżki do palnika. Jest ich trzy i każdą trzeba wkręcić w odpowiednie miejsce w palniku. Są one małe i zgubienie ich jest raczej kwestią czasu. Suabo.

Dokupiony zestaw do parzenia kawy lub herbaty jest super wygodny i od samego początku budził w towarzyszach moich biwaków zainteresowanie. Każdy chciał świeżo mielonej kawki bez fusów z Eta Lite +bez fusów!

Już po największej wyprawie w roku. Korzystając z kuchenki na weekendowych wyjazdach zauważyłem, że drucik od zapalnika piezo przepalił się całkowicie co spowodowało jego niedziałanie. Uznałem, że skoro i tak nie działa to wywalę go razem z całą plastykową obudową.

Rozkręciłem cztery śrubki i co się ujawniło? Że na dobrą sprawę zawór oraz dysza do palnika dokręcone są przez te plastikowe elementy i bez nich całość da się skręcić na nowo ale wtedy, śrubki łapią te dwa elementy na dosłownie 1.5mm. To postawiło pod znakiem zapytania wytrzymałość konstrukcji...Taka konstrukcja przynajmniej mnie się nie widzi. W niskich temp. plastik z pewnością stanie się bardziej kruchy i może pęknąć (u mnie już zauważyłem jedno drobne pęknięcie.

Niestety nie mogę nazwać tego kompletu ultralekkim. Waga tego zestawu to wg mojego urządzenia: 363g. Przykładowe porównanie do zestawu MSR Pocket Rocket +0.85l garnek tytanowy to 203g.

Podsumowanie
Cały zestaw jest bardzo wygodny, kompaktowy i mimo wszystko całkiem nieźle pomyślany. Użytkowanie jest bezproblemowe. Moc palnika oraz zastosowane patenty zatrzymujące i kumulujące ciepło i energię pozwalają bez problemów używać palnik w zimie, co do tej pory było dla mnie nie do pomyślenia. Kilka elementów jest niedopracowanych, są natomiast wg mnie dość istotne i nie powinny być pominięte. Za cenę 500zł...ok, jeśli możecie sobie pozwolić, to ten zestaw jest tyle wart. Za jakość i efektywność się płaci. Sam bym jednak tego palnika nie kupił ponieważ nie przekonuje mnie głównie jego konstrukcja, którą opisałem. Jeśli Primus ją poprawi (na zasadzie metalowej jednoczęściowości całości)to jestem pierwszy chętny na taki zestaw!

Na koniec bardzo dziękuję Piotrowi Szałaśnemu, administratorowi portalu testy outdoorowe.pl za możliwość przetestowania tego zestawu.Wpadajcie na ten portal, piszą tam biegacze, rowerzyści, turyści, zakręceni militariami i EDC. Chyba największy zbiór testów i recenzji sprzętu outdoorowego w sieci!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz