wtorek, 16 lutego 2016

Dlaczego tarp i dlaczego nic innego?

Nie poszło mi co? Złożona sobie obietnica, nadrobić post. Kolejny w piątek i każdy kolejny co piątek. Ufff. Ale tak chciałem Wam pokazać mojego nowego tarpa...a zabrakło mi rypsówki i repików na odciągi. I dopiero przyszły wczoraj...i post dopiero teraz...i kolejny jeszcze przed piątkiem i właściwy w piątek. Chcę przynajmniej w to wierzyć.;)

Stawiam tezę. W Europie (nie licząc północy) namiot jest ultralightowcowi kompletnie niepotrzebny. Miałem ostatnio dyskusję ze swoim Szefem na ten temat. Zmuszony byłem przeciwstawić się argumentowi, że ponieważ są już namioty ważące około 470g to bez sensu jest zabieranie ze sobą tarpa, który nie chroni osoby śpiącej całkowicie przed warunkami zewnętrznymi. Owszem jest sens. I postaram się go uargumentować w poniższych punktach.

1. Tap zawsze będzie lżejszy. Siłą rzeczy. Zabranie części materiału z boków, części odciągów, zamka. Brak podłogi, tylko jedna powłoka...tarp zawsze będzie lżejszy niż namiot porównywalnej wielkości.

2. Śpiąc pod tarpem nie spotkasz się ze zjawiskiem kondensacji i przez całą noc masz świeże powietrze. Brak części ścian zapewnia ciągłą wymianę powietrza, śpisz zdrowiej.

3. Zaraz po obudzeniu oglądasz wschód słońca. Nie ogranicza Cię zamek błyskawiczny, siatka czy tropik. Ot, otwierasz oczy, przekręcasz głowę i widzisz jaka jest pogoda. Jesteś bliżej natury, nie pamiętam czy jest coś milszego z samego rana niż zapach trawy na której leżysz. Nie starej podłogi na którą wylała się woda od makaronu już tyle razy, a świeża pachnąca trawa, albo mech.

4. W tarpie nie ma co się popsuć. Nie ma tam zamków błyskawicznych, nie ma skomplikowanych masztów z cienkich rurek. To jest kawał tkaniny, którą rozbijasz za pomocą kijków trekkingowych, gałęzi drzew lub nawet obróconego roweru.

5. Tarp jest zdecydowanie mniejszy po pakowaniu. Mój aktualny daję radę ścisnąć do wielkości pięści. Pokażcie mi namiot, który tak skompresuję.

A teraz chciałbym się odnieść do kilku opinii, na jakie natrafiłem przy okazji przeglądania różnych forów czy dyskusji. Owszem, trap nie chroni całkowicie przed warunkami zewnętrznymi. Nie chroni tak bardzo jak normalny namiot. Nie ma podłogi, nie ma moskitiery i nie ma nawet pełnego zadaszenia. Tylko, że przed wyjazdem trzeba się zorientować czy naprawdę zawsze potrzebujemy namiotu w stylu EV II? W nam bliskiej części Europy naprawdę przez 9 lat (jakie mi powoli wybija) wyjazdów, nie spotkałem się z warunkami w jakich odpowiednio rozstawiony tarp nie wystarczyłby do spokojnego spędzenia nocy, a jeśli już okazało się że może być nieprzyjemnie, to za każdym razem bardzo łatwo znajdowało się rozwiązanie problemu. Bywały ciężkie warunki ale spokojnie dało się w jakiś sposób uniknąć przemoczenia, przewiania. Nocleg w drodze na przełęcz Teodul 3301m n.p.m nie byłby miły pod tarpem z powodu atomowego wiatru i niskich temperatur. Ale udało się wtedy znaleźć stację kolejki górskiej, której drzwi były otwarte. Na Bornholmie padało przez 15h o ile dobrze pamiętam. Non stop. Ale znalazł się cichy i zadaszony garaż w którym można było przeczekać ten deszcz. Oczywiście, jeśli jedziecie na Islandię, warto przemyśleć namiot, jeśli planujecie spać wysoko w Alpach na śniegu, również weźcie pod uwagę raczej namiot. Ale jeśli przewidujecie nocleg w spokojnych warunkach, gdzie wiatry i deszcze
są raczej okazjonalne, naprawdę nie potrzebujecie przenośnego schronu atomowego. Wręcz taki namiot z fartuchami śnieżnymi rozbity na trawce na polanie w Borach Tucholskich wygląda śmiesznie. A gdybyśmy byli nieco dalej cywilizacji, nie byłoby gdzie się schować do budynku i warunki by nas zaskoczyły? Można do tarpa dobudować ścianki np. z kurtki, rozbić tarpa przy drzewie, skale, przy głazie, które stanowić będą osłonę. Tak naprawdę, opinie ludzi, że zmokli czy że ich przewiało wynikają tylko i wyłącznie z nieumiejętnego rozbijania tarpa. Braku umiejętności improwizacji. Nie ukrywam, trzeba mieć tu więcej doświadczenia niż przy noclegu w namiocie. Naprawdę trzeba spojrzeć na kierunek wiatru, podłoże (na błocie po deszczowym dniu nikt nie chciałby nocować bez podłogi), bliskość zbiorników wodnych (komary i brak moskitiery), naturalne zaciszne miejsca. Jeśli tylko podejdziemy do sprawy rozważnie, każdy kolejny nocleg będzie miły, przyjemny i udany. Byście nie musieli uczyć się na swoich błędów, kilka rad ode mnie:
- unikaj zbiorników stojącej wody, gromadzą się tam komary, które nie dadzą Ci spać,
-przed rozbiciem tarpa sprawdź kierunek wiatru i ustaw się do niego ścianą,
-wybierz podłoże, najmilej jest spać na miękkim mchu, ale nie zawsze mamy taki luksus. Mimo to, błota z rozjeżdżonej drogi zawsze można uniknąć,
-poszukaj miejsc już nieco osłoniętych od zacinającego deszczu jak skały, drzewa, gęste krzaki i ustaw tarpa w ten sposób by stanowiły one dodatkową ścianę z boku od nóg,
- nie rozbijaj się we wgłębieniach terenu, przy opadach będzie się tam gromadziła woda i obudzisz się w kałuży z braku podłogi,
-nie rozpalaj ognisk w okolicach tarpa (i namiotów), iskry zrobią z niego bardzo ładne sito,
- Twój bagaż może również robić za dodatkową osłonę, plecak położony od strony wiatru, rozwieszona kurtka przeciwdeszczowa jako dodatkowa ściana, folia NRC jako podłoga,
-pamiętaj, że nie ma tylko jednej opcji rozbicia tarpa. Są ich miliony. To jest tylko kawał prostokątnej tkaniny. Możesz z nią zrobić, co tylko chcesz. Przy silnym wietrze przyszpilić bliżej gruntu i opuścić tył. Przy świetnej pogodzie rozbić w postaci daszka jednospadowego.

Mam nadzieję, że chociaż części z Was włożyłem do głowy zaczątek dylematu tarp vs namiot i że na szlakach coraz częściej będę widział takie konstrukcje zamiast ciężkich namiotów.

A jest tylko jeden argument, jakiego nie przebiję. Na polu namiotowym tarp to nie jest najlepsze rozwiązanie. Tam, gdzie jest tyle ludzi trzeba się jednak móc zamknąć całkowicie w "swoim sosie". Ale kto tu bierze pod uwagę pola biwakowe?:)

A teraz kilka spraw technicznych. Moje najnowsze dzieło:
-szer. 80-100cm (krawędź po łuku)
-dł. 250-230cm (j.w.)
-waga z pokrowcem i odciągami 288g
-silnylon 36g w kolorze piaskowym
-obszycie z taśmy rypsowej
-zastosowałem plastikowe d-ringi, które wyglądają dużo milej niż zwykle pętelki z taśmy i łatwiej się je obsługuje
-odciągi regulowane LineLockami
-wzmocnienia na rogach z nylonu ripstop



13 komentarzy:

  1. Jednak kijki też coś ważą, ewentualnie trzeba je organizowac przed każdym noclegiem. Tarp to zawsze niższe temperatury i gorsza izolacja od podłoża niz w namiocie. To pociąga często za sobą konieczność zaopatrzenia się w solidniejszy spiwór i ubrania, czyli zazwyczaj też cięższe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Oczywiście! Ale na piesze wędrówki i tak zawsze je zabieram. Można zawsze też kołować (tak jak napisałeś) coś na miejscu. Można rozwiesić między drzewami, można na odwróconym rowerze. Namiot nie zapewnia żadnej izolacji od podłoża, od tego jest mata natomiast temperatura jako taka owszem. Ponieważ tarp jest bardziej wentylowany jest też chłodniej wewnątrz, szczególnie jak wieje. Ale nie powiedziałbym, żeby pociągało to za sobą cieplejszy śpiwór. Różnica nie jest aż tak duża.

      Usuń
  2. "Nie wspomnę" o komarach, meszkach czy nawet gryzoniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu wracamy do artykułu i umiejętnego wyboru miejsca.:) Choć po mnie ponoć myszy już biegały na Urainie jak spałem.

      Usuń
  3. A ja to widzę tak, że iluzja odcięcia od otoczenia, jaką daje namiot (czego oczy nie widzą, tego duszy nie żal), usprawiedliwia w oczach niektórych brak konieczności starannego wyboru miejsca obozowania. Jestem w stanie zrozumieć strach przed nieznanym otoczeniem i chęć odcięcia się od niespodzianek - dopóki spałem na ziemi, bliscy martwili się, że będą po mnie łazić dzikie stwory (przerażające ślimaki, okrutne lisy i co tam jeszcze...). Co ciekawe, odkąd korzystam z hamaku, najczęściej pytany jestem, czy nie boję się dzików... Śpiąc w namiocie nie byłbym w stanie obserwować ich gromadki, która zaszyła się na odpoczynek parę metrów ode mnie - koło mojego obozu przynajmniej nie grozili im myśliwi :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bliskość natury i prostota są wielkimi argumentami za tarpem jednak po trzech nocach pod plandeka (nie chciałem w ciemno kupować tarpa) przyznaję że się po prostu boję. Raz zerwałem się na równe nogi kiedy jakiś dziki kot chyba mi lizał twarz. Drugim razem przespałem może godzinę bo nieustannie podchodziły myszy na lisciach wyrażnie je słychać do tego jakieś chrząszcze na mnie lądowały. Trzeci raz nic mnie nie zaatakowało mimo to noc nieprzespana. W namiotach wysypiam się wszędzie i zawsze. Nocowanie pod tarpem na dziko to dla mnie za duży hardkor ale podziwiam ludzi którzy to potrafią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż zapytam, właśnie przymierzam się do szycia swojego pierwszego tarpa na hamak. Prosty, 3x3, ortalion - budżetowa wersja, jak mi się spodoba to spróbuje silnylonu.
    Jak zabezpieczasz szwy? Masz podklejarkę? klejem silikonowym po szwach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy. Do materiałów silikonizowanych uzżym kleju McNett w odpowiedniej wersji, do PU w odpowiedniej tej samej firmy.

      Usuń
  6. Nie zawsze to się sprawdza ;)
    W Izraelu o którym piszesz, że zawsze jest tam ciepło - my w kwietniu mieliśmy deszcze i powódź na pustyni, temperatury nawet poniżej 5 stopni. I jak na pustyni spadł deszcz - to cały teren na długości dziesiątek kilometrów zamienił się w głębokie błoto. Nawet z namiotami się tam uświniliśmy nieziemsko, z tarpem to byłaby masakra.

    Tak wygląda czasem praktyka, bo w teorii wydaje się, że Izrael to jedno z ostatnich miejsc gdzie należy się liczyć z takimi "atrakcjami". Ale jednak czasem się trafiają i wtedy z tarpem się cieniutko piszczy :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie pisałem o tarpie z perspektywy Izraela. O tarpie raczej z perspektywy Europy (jak z resztą wspomniałem). W Izraelu trafiłem na ładną pogodę, ale i tak spałem po hostelach więc to nijak się ma do tarpa. Oczywiście, że warunki potrafią zaskoczyć wszędzie, ale taka jest cena lekkiego sprzętu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej! Od paru dni mam solidnego "gwoździa" co wybrać - 3 w jednym - hamak Jungle czy może coś z Lesovika - hamak, trap i moskitiera. Namioty jakoś zaczynają mnie odstraszać stosunkiem ceny do jakości, wagi i wygody/ładowności. Co prawda decyzja i zakup nie jest na wczoraj, ale plan powrotu na szwedzkie szlaki nadciąga wielkimi krokami i na coś trzeba się zdecydować. Trasa "light" to Ystad - Goteborg - Lindome i w górę szlakiem Bohusleden Sud i z powrotem. Liczę na to, iż zdobyta wiedza i doświadczenie oraz dobrze dobrany sprzęt uchroni mnie przed szczękaniem zębami od "przyjaznego" wiatru Morza Północnego. :)
    Masz może jakieś szersze doświadczenie z tej części Europy?

    OdpowiedzUsuń
  9. oczywiście w środku lata w polsce ciężko o warunki w których tarp nie wystarczy. Zimą można spać w kurtce i niema problemu. Wiosną i jesienią może przeszkadzać wilgoć ale to też można pokonać. Lecz w tropikach (a nawet w krajach europy zachodniej) tarp ustępuje namiotom. Wpuszcza komary do środka. W polsce z powodu termicznej zimy i zmasowanych oprysków z lat 60tych choroby przenoszone przez komary nie występują lecz w innych regionach świata są, według mnie za dużym zagrożeniem by urzywać tarpa.

    OdpowiedzUsuń
  10. oczywiście w środku lata w polsce ciężko o warunki w których tarp nie wystarczy. Zimą można spać w kurtce i niema problemu. Wiosną i jesienią może przeszkadzać wilgoć ale to też można pokonać. Lecz w tropikach (a nawet w krajach europy zachodniej) tarp ustępuje namiotom. Wpuszcza komary do środka. W polsce z powodu termicznej zimy i zmasowanych oprysków z lat 60tych choroby przenoszone przez komary nie występują lecz w innych regionach świata są, według mnie za dużym zagrożeniem by urzywać tarpa.

    OdpowiedzUsuń