niedziela, 7 lutego 2016

Tajemnica tzw. "nerki"

Ostatnimi czasy zauważam ogromny boom na tzw. EDC czyli every day carry. Zestaw drobiazgów noszony przy sobie codziennie.Coś, co jest znane od wieków, rozwijane przez lata, a teraz zaczęło się o tym krzyczeć na pół Internetu. Ale to dobrze. I ja się dołączę. Może taki "zmasowany atak", co nieco ludzi uświadomi? Uświadomi pod względem bezpieczeństwa i wygody. Bo nie ukrywajmy, gdyby tak każdy był przeszkolony (nawet w bardzo okrojonym stopniu) z pierwszej pomocy i miał ze sobą choćby tylko maseczkę do resuscytacji i rękawiczki, byłoby bezpieczniej. A gdyby tak ludzie nosili ze sobą choćby długopis, byłoby na głupiej poczcie wygodniej, bo nie trzeba by było czekać w kolejce do jednego jedynego długopisu na żyłce. Ok, do rzeczy

Za starych pięknych czasów kiedy miałem irokeza i nosiłem wojskowe bojówki wszystko miałem pochowane do wielkich bocznych kieszeniach tychże. Było niewygodnie, bo wszystkie drobiazgi się mieszały, podczas biegu latało to jak chciało i obijało uda. Jak chciałem wyjść w nie-bojówkach to praktycznie wszystko musiałem zostawiać i cała funkcjonalność mojego zestawu spadała do zera. A jak oddawałem spodnie do prania, to kłopotliwe było przerzucanie całego graciarstwa do drugich. No nie grało to. Później przerzuciłem wszystko do plecaka. Na co dzień było lepiej ponieważ przynajmniej spodnie mi nie spadały, mogłem wygodnie podbiec na autobus. Ale ponieważ nie zawsze chodzę z plecakiem, a do tego w lecie bronię się przed nim jak tylko mogę...to wszystko stawiało praktyczność tego systemu pod znakiem zapytania. Przez chwilę używałem torby na ramię
(Helikon Wombat), ale biegać się z tym nie dało, na rowerze była tragedia. Też mi nie podpasowało. Zdecydowałem się w związku z tym spróbować nerki. Chodziła mi po głowie już jakiś czas, ale zabrać za research nie miałem czasu, to i odwlekałem. Aż wreszcie jak Wombata odsprzedałem, którejś nocy przysiadłem. Wszelkie "kołczany prawilności" od Nike, Adidas i tym podobnych gigantów odpadły od razu. Marne tkaniny, marne zamki, małe toto. U firm typowo turystycznych było już lepiej, jednak wciąż albo za małe, albo jak większe to były do biegania z mocowaniem na bidony, ewentualnie z jakimiś kieszonkami na zewnątrz na komórkę, co też mi się nie podobało. Cóż...jak to mówią, najlepiej zrobisz sobie sam. I więc zrobiłem.

Nerka o wymiarach 20 x 15 x 7cm. Cała z oryginalnej cordury, zamki bryzgoszczelne YKK, taśmy poliamidowe od Pasamona i plastiki od Nexusa. Moim zdaniem full wypas. Jedna zewnętrzna, płaska kieszonka jest na froncie, tam też jest jest panel MOLLE, ale bardziej dla ozdoby niż faktycznie miałby być użyteczny w tym miejscu. Noszę w niej plastry opatrunkowe i ewentualnie różnego rodzaju notatki, bilety, paragony. Druga zewnętrzna kieszonka jest od strony "ciała" i ona na co dzień jest pusta, ale w czasie wyjazdów mam tam większą ilość gotówki i dokumenty. Głowna przegroda jest "goła". Nie ma w środku żadnych kieszonek ponieważ uznałem je za zbędne, zajmujące miejsce i haczące o zawartość. Na dnie od zewnątrz jest mały pajączek z shockcordu. Można tam zamocować lekką wiatrówkę, buffa a nawet 0,5l butelkę wody. Bo bokach dwa D-ringi, ja mocuję do nich często rękawiczki w supermarkecie. Na froncier dodatkowy pasek z klamerką z gwizdkiem. Całość wbrew pozorom jest dość pojemna! Oto co noszę w środku zimową porą:
-koc NRC, widzę dwa zastosowania: pierwsze oczywiście w trakcie akcji ratowniczej, drugie natomiast w czasie biegów miejskich. Do biegu się rozbieram i rzeczy zdaję do depozytu, a do startu
często jeszcze z pół godziny. Wtedy okręcam się folią.
-rękawiczki, zastosowanie w ratownictwie, a często też do naprawy roweru. Coś potrafi w mieście nawalić i bez rękawiczek (i możliwości umycia rąk) do sklepu lub na spotkanie bym dojeżdżał z łapami w smarze.
-Codofix, Spongostan i Absorba, wszystko pierwsza pomoc. Moim zdaniem mała gaza jest do niczego nie potrzebna. Jak już coś się stanie to potrzeba opatrunku dużego, największego jaki jesteście w stanie upchnąć. Do skaleczeń są plasterki.
-piersiówka z whisky. Alkoholikiem nie jestem ale miło wypić kulturalnego drinka po 18:00. Jak to gentlemani.
-APAP, to nie dla mnie ponieważ nie biorę leków (leczę się naturalnymi sposobami), ale miło mieć jak kogoś rozboli głowa/brzuch,
-mój iPhone, trzymam go w kieszonce,
-Leatherman SuperTool 300, może niespecjalnie lekki i kompaktowy na co dzień, ale jakoś nie odczuwam jego wagi, a pełnowymiarowe narzędzie zawsze mile widziane,
-chemiczny ogrzewacz, do tej pory nie użyty ale gdyby długo trzeba było czekać na pociąg/autobus, albo gdyby w PKP nie grzali...
-mikroczołówka Petzl e+Lite, moim zdaniem czołówka wygrywa ze wszelkimi taktycznymi latarkami, które nosi większość osób, wolne ręce są dla mnie bardzo ważne, natomiast miliony lumenów niekoniecznie. Tej latarki i tak używam tylko w piwnicy, jak szukam włącznika światła.
-wspomniane plasterki na odciski i drobne skaleczenia. Przydają się chyba najczęściej z całego zesta
wienia.
-akumulatorki/baterie do przedniej i tylnej lampki rowerowej. O ile w przypadku tylnej wymiana nie jest częsta, to przód rozładowuje się szybciej i póki mamy tak długie noce, lubię mieć zapas w mieście.
-nici i igły.
-ładowarka do telefonu, w dobie smartfonów czasem awaryjnie w pociągu czy na dworcu, w kawiarni podładowuję telefon. Poważnie myślę nad powerbankiem, macie jakieś typy?
-samodzielnie uszyty, minimalistyczny portfel, który noszę w tylnej kieszonce spodni,
-multifunkcjonalna chustka buff, ochronić szyję jak wieje, czy założyć jako kominiarka na rower jak jest chłodniej,
-pendrive, na którym bardzo często noszę dokumenty do wydrukowania w pracy,
-SPORK, wbrew pozorom przydaje się w mieście. Szczególnie by kulturalnie zjeść np. jogurt w drodze,
-zapalniczka, drut, kawałek linki, trytytki , taśma izolacyjna oraz taśma srebrna, to taki mały zestaw naprawczy,
-długopis, jak wspomniałem, choćby po to by nie czekać na poczcie na ten jeden jedyny.

Nerkę mam ze sobą cały czas. Jest bezproblemowa na rowerze, okazuje się że wygodnie się ją nosi razem z plecakiem (trzeba ją nieco opuścić na biodrach). Całkiem ok się z nią podbiega, choć nieściśnięta podskakuje i trzeba ją trzymać. Nie ważne jakie spodnie mam na sobie, założenie trwa 3 sekundy. I dobrze wygląda. Jest też niesamowicie wygodna w czasie podróży samolotem. Raz, że daje miejsce na kilka drobiazgów przy podróży z bagażem podręcznym. Dwa, jak już wrzucimy bagaż do półki na pokładzie, to tych kilka drobiazgów możemy mieć przy sobie (wyjmowanie plecaka jest szczególnie kłopotliwe przy siedzeniu pod oknem).

Polecam. Na pewno nie identyczny zestaw, bo nie każdy z Was ma takie potrzeby, jak ja. Ale kilka drobiazgów naprawdę warto ze sobą mieć każdego dnia.
Na koniec jeszcze najważniejsze: na nic zda się Wam maska do sztucznego oddychania bez wiedzy jak ją użyć. Bez sensu nosić zestaw do szycia jak nie potraficie nawlec nitki. Najważniejsze EDC to Wasza wiedza i umiejętności. A to się szkoli. Do tego zachęcam!

W odniesieniu do mojego wpisu odnośnie podsumowania roku 2015 postanowiłem postawić sobie wyzwanie.
CO TYDZIEŃ W PIĄTEK JEDEN WPIS NA BLOGA. Postanawiam co tydzień publikować minimum jeden wpis. Zaległości ze stycznia właśnie nadrabiam. Dziś pojawi się jeszcze jeden wpis pod wieczór by nadrobić pierwszy weekend lutego. I od przyszłego piątku jedziemy!
Oficjalnie ogłoszone, powinienem być bardziej zmotywowany niż gdybym postanowił sobie to po cichu. Wtedy po cichu łatwo zrezygnować. A publicznie przyznać się do porażki? Już nie tak łatwo.

8 komentarzy:

  1. Co do powerbanka to polecam Omega Powerbank 10000mAh

    http://www.ceneo.pl/31192911?se=OO-r9-5g3b9K1oZHI4Y5I8suYNmaiX-8&gclid=Cj0KEQiA89u1BRDz8enExq7rvN0BEiQAaFCHm4E3dTr9CXbpebg2V82xCtYgVstDkFkro2bwtNqn5PwaAmEv8P8HAQ

    Korzystam 2 lata i na początku nieco ciążył ale teraz nie ruszam się bez niego z domu. Starczy na 2-3 pełne ładowania LG G2

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile waży Twoja nerka? :) Najbardziej spodobało mi się noszenie piersiówki :D - wiadomo, kroplówke trzeba miec przy sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to jest 1300g:)) Z pełną kroplówką.:) Nie ultralight, ale w mieście nie musi być.

      Usuń
  3. Powerbank - Xiaomi 10400mAh, naprawde najlepszy powerbank. Uwaga, jest dużo podróbek, najlepiej kupować z pewnych źródeł (ja kupowałem z banggood) napewno znajdziesz w internecie duzo informacji co i jak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałem dodać - jego zaletą jest 1) Cena 2) Wskaźnik naładowania powerbanka 3) Możliwość ładowania go natężeniem 2A (wiekszość ma tylko 1A oznacza to 2x dluzsze ładowanie)

      Usuń
  4. Piątek minął... Czekam(y)!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozważałeś kiedyś nerkę/pas/plecak dla (ultra)biegacza?
    Jak by coś takiego mogło wg Twojego pomysłu wyglądać?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń