środa, 30 marca 2016

Tanio po Izraelu.

"Po Izraelu..." to spore nadużycie w przypadku tego wypadu. W Izraelu byłem w grudniu zeszłego roku. Poleciałem do Ejlatu, siedziałem w Ejlacie i wyleciałem z Ejlatu. Czyli w zasadzie zobaczyłem jedną iluśtysięczną część tego kraju, i to do tego nawet nie najbardziej charakterystyczną. Ale takie było założenie tego wyjazdu. Miałem polecieć, gnić na plaży czy w hostelu, zajadać owoce i grzać się na słońcu i w Morzu Czerwonym. Robić zdjęcia i pisać. A i mimo, że nie widziałem Palestyny i Morza Martwego, co nieco Wam opowiem.

Jak dojechać?
Na Izrael zdecydowałem się, a jakże! Za sprawą tanich biletów. W grudniu 2015 roku można było polecieć i wrócić za uwaga...tudududum...78 zł.:) Taką promocję zarzucił Ryanair. Jak zwykle opisuję loty z Gdańska, tak tym razem musiałem przeskoczyć do Krakowa. Słaby deal. Ale do Izraela polecimy tylko z Krakowa. Polecam przeszukanie Internetów i skorzystanie z super tanich biletów na Intercity Premium, jak ja. 99zł i w niecałe 6h dotrzemy do Krakowa Głównego. Schodzimy niżej  na przystanek autobusowy i szukamy autobusów nr 208, 292, 902. Kupujemy bilet aglomeracyjny za 4zł i w około 1h 20min docieramy na lotnisko. Spokojnie można się walnąć w rogu na karimacie i w
śpiworze, ewentualnie na siedzeniach, choć wiadomo - mniej wygodnie i przespać do rana kolejnego dnia. Wylot o 06:00. Są toalety więc polecam się ogarnąć przed wejściem do samolotu, bo lot trwa 4h i 50min i niefajnie śmierdzieć tyle czasu;) Zapamiętajcie i nie dajcie się naciąć: lecąc do Ejlatu nie lądujecie na lotnisku w samym mieście, ale na lotnisku Ovda około 60km od samego miasta. Możecie wziąć komunikację lokalną i pojechać za 22 szekle lub skorzystać z usług firmy prywatnej Eilat Shuttle i dojechać pod sam hostel (mówicie kierowcy gdzie śpicie) i nieco szybciej busikiem za 25 szekli. Pamiętajcie o dwóch lub jednej godzinie do przodu w Izraelu zależnie od naszego czasu letniego/zimowego.

Co zabrać?
Wklejam Wam wykres temperatur w Ejlacie na przestrzeni roku.

Jak widać: ciepło. A więc jasne koszulki z krótkim rękawem, krótkie spodenki i sandały. Mówią, że w Izraelu raczej należy chodzić w spodniach długich. Że generalnie poleca się bardziej zakryty ubiór. Owszem zgadzam się np. w Palestynie (w miejscach kultu), ale na wypoczynkowym południu nikogo odkryte kolana nie zgorszą więc spokojnie. Polecam zabrać solidniejsze sandały, ewentualnie oddzielne buty do chodzenia w wodzie bo można się nadziać na jakiegoś jeżowca (tu akurat spoko, bo są ciemne i od razu je widać), ale można stanąć np. na szkaradnicę, a tych cholerników nie widać gołym okiem ponieważ zakopują się w piasku i do złudzenia przypominają kamień (stąd ich nazwa
stonefish). Te same sandały użyjecie również pod prysznicem. Ejlat jest położony nad Morzem Czerwonym i w bliskiej odległości od brzegu jest dostęp do rafy koralowej. Mimo to, jeśli nie nurkujecie regularnie w Polsce, nie polecam kupować i zabierać ze sobą jakiekolwiek sprzętu. Większość hosteli za około 30 szekli oferuje zestaw ABC na cały dzień. Wypożyczenie maski, rurki i płetw w szkółce nurkowej będzie droższe ale też nie przekroczy 50 szekli więc jak na jednorazowy wydatek, do przeżycia. Na wieczory, ewentualnie na wyjście po nurkowanie fajnie jest narzucić na siebie czapkę i jakąś bluzę. Zabierzcie ze sobą małą kłódkę, ponieważ w hostelach są szafeczki na bagaże, ale już kłódek nie dają. Trzeba mieć swoje. Ja zapakowałem się w plecak 20l na 5 dni z 15calowym laptopem i zestawem foto.:)

Gdzie spać?
Od siebie polecam hostel Arava. Był najtańszy spośród wszystkich, które przeszukiwałem. Wziąłem pokój ośmioosobowy, za który zapłaciłem po 70zł za dobę. Łazienka i kuchnia były wspólne z kilkoma innymi, wieloosobowymi pokojami. Ogólnie czysto, łóżka piętrowe, dostaje się ręcznik i pościel. Hostel oferuje wypożyczenie rowerów za 25 szekli za dobę. Można sobie siedzieć w
ogólnym pomieszczeniu przy recepcji, można też przed hotelem pod palmami, też stoją stoliki i są prowizoryczne siedzenia/kanapy. Hostel nie jest może w ścisłym centrum ale wystarczająco blisko sensownie taniego marketu, do plaży trzeba było iść około godzinki więc kawałek. Do plaży gdzie można było zanurkować około 2h 20min - lepiej było rowerem.:) I teraz jeszcze jedna rzecz: w Izraelu okrągły rok jest ciepło: jeśli planujecie nieco ściąć koszty to spokojnie możecie iść na plażę i tam się kimnąć. Miejscowi są całkowicie przyzwyczajeni i jeśli tylko pozostawicie po sobie porządek, nie wpadnie Wam do głowy palić ogniska czy pić na umór i hałasować...innymi słowy, nie będziecie w negatywny sposób rzucać się w oczy, możecie całkowicie bezpiecznie i spokojnie spać na plaży i myć się w morzu.

Jak to wygląda na granicy/lotnisku?
Nie wiem jakie macie podejście do sprawy, ale naprawdę będziecie się czuli jakbyście mieli bombę w plecaku i twarde narkotyki w kieszeni, nawet jak oczywiście ich nie macie. Podejrzliwe i z wyższością patrzący na Was celnicy, obostrzenia związane z pieczątkami w paszporcie, dość osobiste
pytania jakie zadają i przede wszystkim jak gdyby nigdy nic goście robiący się na Rambo chadzający z długą bronią. To wszystko powoduje, że od razu czujecie się jak przestępcy i macie pewność, że albo Was nie wpuszczą albo tym bardziej - nie wypuszczą. Wjazd i wyjazd z Izraela jest darmowy i nie potrzebujecie wizy. Jeśli chodzi o pieczątki w paszporcie to oczywiście problematyczną staje wiza Irańska i Iracka. Ale nie na tyle by od razu rezygnować z podróży. Musicie przyszykować się po prostu na dłuższe przepytanki i wizytę w oddzielnym pokoju służb bezpieczeństwa. Ja tej "przyjemności" nie miałem, ale urzędnicy przepytują o kontakty, znajomych z Iranu, facebooka. Moich dwóch znajomych zostało przemaglowanych, ale ostatecznie dostali pieczątki i wjechali. Jak się więc okazuje to pieczątka Izraelska powoduje większe kłopoty w paszporcie niż inne. I dopiero po powrocie dowiedziałem się o tym smutnym fakcie. Z paszportem z pieczątką Izraelską nie wjedziecie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu, Libanu, Libii, Syrii, Jemenu, Arabii Saudyjskiej, Sudanu, Iraku oraz Iranu. Generalnie do powyższych krajów się nie wybieram, ale gdybym to nie pozostaje nic innego jak wyrobienie nowego paszportu.

Waluta
W Izraelu obowiązuje "nowy szekel izraelski". Przelicznik jest około 1:1 ze złotówkami. W Polsce chyba tylko w jakimś kantorze w Warszawie pozyskacie tą walutę. Ja zabierałem dolary i kartę MasterCard. Mam zasadę, że poza Unię zabieram dolary, wewnątrz Unii euro. Dolary wymieniałem po znośnym kursie w kantorach, których jest od groma, za nurkowanie płaciłem kartą i transakcja
przeszła. Niestety z kartą miałem problem w bankomatach. Odwiedziłem trzy i każdy z nich sprawiał problemy. Na dzień ze skromnym jedzeniem powinniście liczyć około 100 szekli czyli 100zł. Do tego opłata za transport, za hostel i za ewentualne dodatkowe atrakcje.

Co jeść?
W Izraelu jest ciepło. Mnie nie chciało się jadać typowych obiadów. Tak samo jak w Maroku. W takim klimacie zajadam głównie owoce. Uwielbiam mango, a w Izraelu było za grosze. Winogrona, pomarańcze i różne inne owoce, których nazwy nawet nie pamiętam. Prócz tego zajadałem się aktylami, uwaga!!!, zbieranymi prosto z ziemi ZA DARMO, huumusem, bagietkami i...zupkami błyskawicznymi. Na spokojnie bez napięcia...w okolicy Aravy (po wyjściu skręcacie w lewo i później po prawej stronie znajdziecie
spory market. na czerwonym tle będzie żółty i czerwony znaczek koszyka marketowego) jest tani, prosty market z sensowymi cenami. Choć i tak Izrael jest drogawy, za produkty na dzień życia zapłacicie około 60zł niespecjalnie się ograniczając.

No i co robić?:)
Przede wszystkim lenić się na słońcu, pod palmami przed hostelem. Po drugie lenić się na plaży i pływać w Morzu Czerwonym. Po trzecie nurkowanie. Ejlat zlokalizowany jest nad Morzem Czerwonym, a do tego w okolicy brzegu znajduje się dość ładna rafa koralowa. Nurkowanie, a choćby snorkeling to obowiązek! Nie musicie posiadać uprawnień, nie musicie gotować się na pełny kurs trwający tydzień. Jeśli nie bawiliście się wcześniej w nurkowanie wykupcie sobie kurs "explore" i dwie godziny nurkowania w jednej ze szkół nurkowych. Warto wybrać szkołę wcześniej i dogadać się odnośnie "kursu", ponieważ np. w http://www.shulamit-diving.com , czyli w szkole w której ja sobie brałem instruktora kurs mógł się odbyć przy minimum czterech osobach. Poznacie zasady obsługi sprzętu, przećwiczycie podstawowe umiejętności jak regulację wyporności, podawanie i odbieranie octopusa, poznacie podstawowe sygnały o kończącym się powietrzu itd. Fajna przygoda, możecie mi wierzyć. Nurkowanie jest czymś niesamowicie surrealistycznym. Sami zobaczycie jak Wasze ciało zareaguje na możliwość oddychania POD wodą. Będziecie chcieli oddychać, ale Wasze ciało będzie się samo z siebie blokowało. Mózg odbierze informację "jestem pod wodą", nie mogę oddychać. Ale to będą jedynie pierwsze odczucia, później
już tylko ustnik będzie am wypadał z ust na widok pierwszej rafki, tak będziecie się uśmiechali. Mnie taka przygoda kosztowała 480zł. Warta była każdej złotówki. Wybierzcie tylko oficjalną szkołę PADI. Wpiszą Wam wynurkowane godziny w książeczkę. Jeśli zdecydujecie się kontynuować przygodę, będziecie mogli je pominąć na kursie lub będziecie je mogli wliczyć w wypływane godziny przed kolejnym, bardziej zaawansowanym kursem. Możecie wybrać się na rower lub pieszą wycieczkę na pustynię. Wspomniałem o możliwości wypożyczenia roweru w hostelu, ale będzie to typowy makrokesz. Na dojazd na plażę przez miasteczko ok, ale w Ejlacie jest też kilka wypożyczalni rowerów z prawdziwego zdarzenia. Akurat ja nie korzystałem, ale widziałem. Widziałem też początek szlaku rowerowego wychodzącego w pustynię. Możecie pójść na łatwiznę i wykupić sobie jedną lub kilka wycieczek oferowanych przez Ejlat Shuttle. Zabiorą Was do Jerozolimy, nad Morze Martwe, do Petry. Mają swoje ceny, ale jeśli jesteście sami, nie opłaca sie Wam wynajmować samochodu. Podłączcie się pod wycieczkę.

Czy polecam? Tak. W zimie ucieczka nad ciepłe morze do Izraela jest naprawdę przyjemna. W Polsce wylatujecie w puchówce, w Izraelu na lotnisku wychodzicie na krótko i w sandałach. Wymoczycie się w ciepłej wodzie, pooglądacie podwodny świat. Jeśli będziecie chcieli się poszwędać i będziecie mieli nieco więcej funduszy...zawiozą Was do miejsc kultu, do Betlejem, do Palestyny...Izraelczycy są mili, weseli i otwarci na turystów (nie licząc obsługi przejść granicznych), nie dziwne to ponieważ mają z nich pieniądze.I będziecie mieli świadomość bycia poza Europą. Świat staje się mały...świat staje się otwarty. Tanie linie lotnicze potrafią skusić. Na mnie mają dobry deal ponieważ jak tylko widzę takie ceny do tak egzotycznych krajów...nie mogę się powstrzymać. 

środa, 9 marca 2016

Kolosy w Gdyni, stoisko Cumulusa, będę i ja!






Cześć,
piątkowe wpisy coś mi nie idą, ale prostuję i prostuję ile się da. Tymczasem chciałbym Was zaprosić w najbliższy weekend na kolosy w Gdyni. Cumulus na parterze będzie miał stoisko, na którym będę dostępny cały piątek, całą sobotę i niedzielę. W niedzielę nie będzie mnie z samego rana ponieważ sami rozumiecie...CityTrail, 5km, Partnerka Biegowa...;) Poza tym krótkim czasem jestem do Waszej dyspozycji w każdym zakresie cały czas. W kwestii śpiworów, rowerów, sakw, rad i uśmiechu. Jeszcze raz zapraszam! Widzimy się w Gdyni!:)

Rafał