niedziela, 29 maja 2016

Folda-cup. Gadżet nad gadżety!

Do 13 maja 2016r. uważałem, że kubek na wyjeździe to tylko dodatkowe obciążenie. Potrzebę jego posiadania odczułem natomiast, kiedy zdecydowałem się wziąć udział w Salomon Hungary Trail. Bardzo przyjemny, terenowy bieg górski w Wyszehradzie na Węgrzech. Na punktach odżywczych owszem jest woda, są izotoniki, ale nie ma kubeczków jednorazowych. Napoje są w dzbankach. Ktoś powie głupota, inny że dobra decyzja organizatora. Po tym co widziałem na różnego rodzaju innych biegach (maraton Orlen!), uważam takie zjawisko za bardzo dobry trend i oby postępował. O co chodzi? Już tłumaczę. Ponieważ organizator nie zapewnia kubeczków jednorazowych, na liście wyposażenia zalecanego jest wyszczególniony własny kubek o pojemności min. 150ml. Dzięki temu nie ma sytuacji, że miliony kubeczków walają się w okolicach punktów odżywczych a kolejny tysiąc jeszcze można znaleźć przez najbliższy kilometr. Pod tym względem biegacze to świnie. Są oczywiście wyznaczone strefy "zrzutu" (Ale kto by na to patrzył! Jebnę byle gdzie, przecież walczę o sekundy!). Są takie twory jak race cup (możecie go zobaczyć na zdjęciu, własność Ultraspire), ale nadaje się on typowo na wyścig i jest nieco mały…i kosztuje 25zł. A ja chciałem coś, co później mógłbym również używać na biwaku.

Na biwaki ostatnio zabieram najmniejszą z możliwych kawiarek (150ml - dwa espresso), ponieważ bardzo przyzwyczaiłem się do kawy właśnie parzonej w ten sposób. Oto mój jeden (zalecany) element luksusowy w ekwipunku.:) Ale gdzie tu wlać gotowy napar, kiedy w tytanowym garnuszku albo liofilizat albo owsianka? Chciałem coś, by sobie miło stało, było małe i lekkie.

Chciałem coś i na wyścig, i na biwak.

I z pomocą przyszła firma Folda-Cup. To jest jedna i ta sama firma, której produkty brandują sobie podmioty inne. Ja z pobudek czysto estetycznych wybrałem sobie akurat wersję Helikona, ponieważ była w kojocie. Pasuje mi do portfela i nerki.;) Kosztował 8.99zł i jak sie później okazało, było to najlepiej wydane 9zł przed wyjazdem na Bałkany. Ale najpierw kilka słów o budowie. Kilka słów to dobre określenie, bo proste to jak cep. Kubek złożony ma wysokość 2.5cm i by go użyć wyciąga się niejako elastyczny komin za sztywnego dołu. Sztywny element dolny i miękki górny pozwalają na to by kubek sam stał, jednoczenie mógł się składać. Ich łączenie to duże przecieniowanie ścianek, pozwalające na złożenie. No i to łączenie stanowi największy punkt newralgiczny konstrukcji. Poprzez częste składanie i rozkładanie, pewnie wreszcie się wyrobi i pęknie. Pytanie tylko kiedy (tylko teoretyzuję, mój jest wciąż cały!). Na część elastyczną kubka, nalane jest również ucho, za które kubek trzyma się naprawdę wygodnie, a złożone chowa się do wewnątrz więc nic nie wystaje podczas transportu. Złożony kubek zajmuje minimalną ilość miejsca. Pojemność jest akurat na kawę (200ml, nie dajcie się oszukać 250ml) czy mniejszą herbatę. Kubek przyjmuje zapach i smak mocnej kawy, tego trzeba mieć świadomość. Mnie to jednak nie przeszkadza. Rozłożony spokojnie można postawić na ziemi, stoliku, ławce i co ważne: nie parzy w usta, jak to ma miejsce przy naczyniach stalowych, tytanowych czy aluminiowych.



Na biegu ostatecznie go nie użyłem, ponieważ wypiłem tylko 0.5l ze swojego bukłaka. Pewny jednak jestem, że byłby ok.Na późniejszych biwakach bylem z niego bardzo zadowolony. Po 10 dniach codziennego używania jest wciąż sprawny. Drobiazg, a tak użyteczny! Moim zdaniem idealny na drobny prezent!

4 komentarze:

  1. Faktycznie - jest to jeden z ciekawszych kubków co więcej - występuje w dwóch rozmiarach i ten większy to już mistrzostwo użyteczności. Zrezygnowaliśmy z uzywania takich tylko dlatego, że użyty do jego produkcji plastik bardzo mocno chłonie zapachy i po pewnym czasie wszystko smakuje kawą...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam taki kubek juz 11 lat. I jest nadal sprawny. Nie uzywam go co prawda codziennie, ale zaliczyl wiele biwakow. Takze zdadza sie, fajna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. p.s. Jedynie, co mnie zawsze w nim draznilo, to, ze zima wszystko w nim wystyga blyskawicznie. Ale to jest sprawedliwa oplata za wage i rozmiar )

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam dwa takie kubki kupione w 1986 r. w Niemczech. Nieco już wyblakłe, ale wciąż trzymają.

    OdpowiedzUsuń